Dwa tygodnie. Przez taki czas obowiązywać ma obecny poziom obostrzeń, które weszły w życie sobotę. Z uwagi na epidemię COVID-19 zamknięte są sklepy budowlane i meblowe, żłobki i przedszkola, a także zakłady fryzjerskie i kosmetyczne.
To, jak długo obowiązywać będą obostrzenia i czy nie zostaną wprowadzone nowe, zależy od rozwoju pandemii. Według informacji money.pl rząd nie zamierza jednak w najbliższych dniach podejmować drastycznych działań i "nie powinniśmy się spodziewać decyzji dot. obostrzeń". Plany zakładają skupienie się na szpitalach, które mają zwiększyć ilość dostępnych łóżek. "Rząd nie rozważał rozwiązań niemieckich, czyli rejestrowania się na wizyty sklepach" - podaje portal.
Ekonomiści Banku Pekao w zeszłym tygodniu prognozowali, że obecne restrykcje potrwają dłużej niż do 9 kwietnia. Przewidywania dotyczące rozwoju pandemii wskazują raczej, iż pierwszych luzowań powinniśmy spodziewać się pod koniec kwietnia. "Doświadczenia z poprzednich fal nakazywały oczekiwać rozmrażania gospodarki później niż wynosi obecny horyzont obowiązywania obostrzeń - nie 9 kwietnia, a raczej 15-20" - pisali eksperci w analizie.
Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia, podczas niedzielnej konferencji prasowej stwierdził, że szczyt trzeciej fali pandemii koronawirusa prognozowany jest na okres około świąteczny.
Aneta Afelt z zespołu ds. COVID-19 przy Polskiej Akadaemii Nauk w rozmowie z Gazeta.pl stwierdziła, że przez najbliższe kilka dni liczba przypadków zachorowań będzie wzrastać. - Jest szansa na to, że nałożone restrykcje, jeżeli społeczność będzie ich przestrzegać, spowodują, że po osiągnięciu szczytu zachorowań w okolicach początku kwietnia powinniśmy z tej krzywej zakażeń schodzić - wyjaśniła.
Dane Ministerstwa Zdrowia wskazują, że w ciągu ostatnich dni dzienna liczba zachorowań oscylowała wokół 30 tys. przypadków. Z analiz ekspertów wynika, że sześciu województwach współczynnik zakażeń na 100 tys. mieszkańców z siedmiu dni przekroczył wartość 70. Przed kilkoma miesiącami premier Mateusz Morawiecki wskazał ten próg jako graniczną wartość upoważniającą rząd do wprowadzanie tzw. "narodowej kwarantanny".
Najgorzej sytuacja wygląda w woj. śląskim, gdzie liczba zachorowań na 100 tys. mieszkańców wynosi już 90,9. Poważny wzrost jest też widoczny w woj. wielkopolskim, gdzie aktualny odczyt to 82,5. W woj. mazowieckim współczynnik przekracza 80.
Jeszcze gorsza jest sytuacja w poszczególnych powiatach. W wielu z nich współczynnik zakażeń w znacznym stopniu przekroczył wartość 100.