Inflacja budzi w Polsce wiele emocji, które narastają, gdy ten wskaźnik przyspiesza. To przyspieszenie już całkiem wyraźnie widać. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego, w marcu ceny towarów i usług konsumpcyjnych znów wzrosły o 3,2 proc., a wiele wskazuje, że to wcale nie koniec i w przyszłym miesiącu zobaczymy ponad 4 proc. na plusie. O tym, co dokładnie znalazło się w szczegółowych danych GUS, pisaliśmy w poniższym tekście:
Do mierzenia wzrostu cen można stosować różne wskaźniki. Ten, na który my najczęściej zwracamy uwagę i który GUS publikuje jako oficjalny wskaźnik inflacji konsumenckiej, to CPI. Dla porównywania różnych krajów w Europie wykorzystuje się inną miarę, o nazwie HICP. Te wskaźniki mają nieco inaczej ustawiony "skład" (chodzi o to, by dane były porównywalne) i różnią się w odczytach - inflacja HICP dla Polski jest ostatnio wyższa od CPI.
Eurostat opublikował w piątek (16 kwietnia) marcowy odczyt inflacji dla strefy euro, całej UE i poszczególnych państw Wspólnoty. Widać wyraźnie, że Polska utrzymała pierwsze miejsce pod tym względem. Najwyższą inflację w Unii - w marcu 4,4 proc. w ujęciu rok do roku - mamy już siódmy miesiąc z rzędu (od września ubiegłego roku, zresztą przez cały 2020 r. znajdowaliśmy się na "podium"). Kolejne w zestawieniu Węgry dzieli od nas spory dystans - 0,5 punktu procentowego.
Nie dość, że mamy najwyższą inflację, to tempo jej wzrostu było bardzo solidne - 0,8 punktu procentowego (z 3,6 do 4,4, proc.). Choć nie zwiększyła się ona tylko w Polsce - wzrosła w 21 unijnych państwach, w trzech pozostała bez zmian, a w trzech spadła. W ubiegłym roku niemal połowa krajów UE notowała deflację, czyli spadek cen. Teraz w ujęciu rocznym dotyczy to tylko Grecji. W całej Unii inflacja HICP wyniosła w marcu 1,7 proc. (wzrost z 1,3 proc. w lutym), w strefie euro 1,3 proc.
Na pytanie dziennikarzy o najwyższą inflację w UE odpowiadał tydzień temu prezes NBP. Według niego, to skutek tego, że przy unijnej metodzie liczenia inflacji większy wpływ mają czynniki takie jak opłaty za prąd, śmieci, bankowe, a także lekarskie, które w Polsce zdrożały mocniej niż w innych europejskich państwach.
- Ta wyższa dynamika cen odzwierciedla fakt, że w Polsce jest znakomicie lepsza sytuacja gospodarcza niż w Europie, mimo pandemii. Polska najlepiej przechodzi kryzys pandemiczny. Przypomnę, że mamy najniższą stopę bezrobocia w Unii Europejskiej, a spadek PKB był jednym z najniższych - zaznaczył Adam Glapiński.
Według szefa Narodowego Banku Polskiego, inflacja może w tym roku przejściowo znaleźć się powyżej celu NBP, czyli powyżej 3,5 proc.