Kuba. Inflacja sięga 900 proc. Kubańczyków nie stać na podstawowe produkty

Kubańskie władze ogłosiły rekordowe straty tamtejszej gospodarki z powodu amerykańskich sankcji oraz pandemii COVID-19. W wyniku braków towarów oraz inflacji wielu mieszkańców wyspy nie stać na jedzenie i inne podstawowe produkty.
Zobacz wideo UE idzie na wojnę z plastikiem. Co się zmieni od lipca?

Kubańczycy muszą codziennie zastanawiać się nie tylko czy uda im się zdobyć podstawowe produkty jak mleko, ryż czy fasolę, ale też jak wiele będą musieli za nie tego dnia zapłacić - opisuje Reuters. Problemem jest tam już nie tylko dostępność towarów, ale też szalejąca inflacja.

Fatalny stan gospodarki, zależność od importu oraz braki towarów doprowadziły do sytuacji, w której coraz większa część sprzedaży dóbr odbywa się za waluty wymienne takie jak dolar amerykański. Jednak oficjalnie nie można wymienić peso na dolary, co prowadzi do rozwoju czarnego runku wymiany walut - a tam kurs rośnie.

W konsekwencji Kubańczycy muszą płacić coraz więcej za jedzenie i inne podstawowe produkty. Wiele z nich nie jest nawet sprzedawanych za peso.

Na tych stacjach nie tankuj. UOKiK sprawdził jakość paliw (zdjęcie ilustracyjne)Na tych stacjach nie tankuj. UOKiK sprawdził jakość paliw [LISTA]

Kuba. Do 900 proc. inflacji 

Według cytowanego przez Reutersa kubańskiego ekonomisty Pavla Vidala, inflacja to obecnie między 500 a 900 proc. w ujęciu rocznym. 

Kubańskie władze za pogarszający się stan gospodarki winią amerykańskie sankcje, które zaostrzono za prezydentury Donalda Trumpa. Ponadto pandemia COVID-19 uderzyła w branżę turystyki zagranicznej, ważne źródło dochodu. Morningstaronline.co.uk podaje, że wg kubańskich władz tamtejsza gospodarka straciła z powodu sankcji i pandemii dziewięć miliardów dolarów. Od początku amerykańskiej blokady gospodarczej, nałożonej przez prezydenta Johna F. Kennedy'ego, straty dla gospodarki wynoszą 754 miliardy dolarów. 

 

Z drugiej strony niezależni eksperci wskazują na nieefektywność kontrolowanej przez państwo gospodarki. Władze poniosły pensje i dotują niektóre produkty, by zmniejszyć skutki dewaluacji peso. Jednak w praktyce nie pomaga to dużej części obywateli.

Cytowani przez agencję mieszkańcy podają przykład: rząd sprzedaje żarówki LED za 30 peso - jednak w rządowych sklepach nie są one dostępne. Można kupić je na czarnym runku, ale koszt to w przeliczeniu 400-500 peso. Najczęstsza pensja to ok. 4400 peso miesięczne. 

Abp Stanisław Gądecki podpisał deklarację poparcia ustanowienia dnia 27 grudnia świętem państwowymWolne 27 grudnia? Episkopat chce dłuższego świętowania Bożego Narodzenia

Więcej o: