Unia wstrzyma polski Plan Odbudowy? Ekspert: Rząd liczy na zastrzyk pieniędzy, bo deficyt jest poważny

- Fundusze unijne od zawsze są powiązane z praworządnością. A rząd najwyraźniej nie chce być związany żadnymi regułami - stwierdza w rozmowie z Gazeta.pl prof. Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej, były wiceminister spraw zagranicznych. Komisja Europejska wciąż bowiem nie zatwierdziła Krajowego Planu Odbudowy. Pieniądze mogą nie trafić do Polski w tym roku.

Polska wciąż czeka, aż Komisja Europejska zatwierdzi Krajowy Plan Odbudowy. Kilka dni temu stało się jasne, że KPO nie zyska akceptacji w wakacje, a Polska na środki będzie musiała czekać do jesieni. Dziś rząd zmienia już nawet tę niewygodną dla siebie narrację i mówi o jeszcze dłuższym terminie. 

- Mamy nadzieję, że Polska otrzyma środki z Funduszu Odbudowy do końca tego roku - powiedział w rozmowie z PAP wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda. - Liczymy, że w I kwartale 2022 r. uruchomimy pierwsze konkursy z nowego budżetu UE na lata 2021-2027 - dodał.

Zobacz wideo Biedroń o Funduszu Odbudowy: "Obajtki" już zacierają ręce. Naszą odpowiedzialnością jest pilnowanie ich

Polska czeka na pieniądze z UE. Ekspert: Rząd nie chce być związany żadnymi regułami

Akceptacja Krajowego Planu Odbudowy, która jest podstawą do wypłat środków z unijnego Funduszu Odbudowy, zbiega się w czasie z kryzysem w stosunkach pomiędzy Polską a Unią Europejską. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazał naszemu krajowi tymczasowe wstrzymanie wydobycia węgla w Turowie, wypowiedział się też w kwestiach sądownictwa. Polski Trybunał Konstytucyjny orzekł jednak, że w tym zakresie prawo polskie ma pierwszeństwo przed unijnym.

W Unii istnieją obawy, że Polska może łamać standardy praworządności. Możliwe, że zwłoka z akceptacją KPO jest z tym związana. W rozmowie z next.gazeta.pl ocenił to prof. Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej, były wiceminister spraw zagranicznych.

- Fundusze unijne co do zasady od zawsze są powiązane z praworządnością. Fundusz Odbudowy, utworzony po epidemii COVID-19, również. Jednym z najważniejszych wymogów, by praworządność istniała w praktyce, a więc również, by władza wykonawcza nie mogła z funduszami robić, co jej się podoba, jest istnienie niezależnego od niej sądownictwa. Jeżeli ten wymóg nie jest spełniony, a zatem jeżeli sądownictwo jest zawisłe od władzy ustawodawczej, to nie ma zabezpieczenia, które uniemożliwiłoby zawłaszczenie funduszy unijnych - stwierdził. 

Zdaniem eksperta w odniesieniu do funduszy unijnych rząd próbuje polityki "mącenia wody", z której - w warunkach nieprzejrzystości i upolitycznienia systemu rozdziału funduszy UE i kontroli ich wydawnia - można byłoby umożliwiać buszowanie wybranym "tłustym kotom". 

Rząd najwyraźniej nie chce być w tym zakresie związany żadnymi regułami, łącznie z tymi, które pochodzą z UE. Widzimy przecież, że obecnie w Polsce najskuteczniej działają reguły partyjne, a nie prawo

- stwierdził prof. Artur Nowak-Far. 

Krajowy Plan Odbudowy łapie opóźnienie. Morawiecki nie dogadał się KEKrajowy Plan Odbudowy łapie opóźnienie. Morawiecki nie dogadał się KE

Ekspert: Unia boi się, że rząd znajdzie "krajową" wymówkę, by nie wykonywać wyroków

Zdaniem eksperta w Polsce sytuacja jest powikłana, bo mamy do czynienia ze złamaniem ogólnej zasady praworządności. - Polskie sądownictwo jest zależne od władzy wykonawczej. Są też wyroki międzynarodowych trybunałów, od których nie można się odwołać, szczególnie do trybunałów krajowych. Ale działania rządu polskiego polegają na skłanianiu krajowych organów do wydawania decyzji, które podważają wyroki trybunałów. To może być traktowane przez nasze otoczenie międzynarodowe, w tym przez organy unijne, jako sygnał, że polski rząd jest gotowy, by w przyszłości także znaleźć jakąś "krajową" wymówkę, by nie wykonywać innych wyroków unijnych, na przykład takich, które odnoszą się do rozliczenia finansowego. Unia Europejska nie może na to pozostawać głucha i ślepa - wyjaśnia ekspert. 

Rząd liczy na zatwierdzenie KPO. Bo 13 proc. dostanie "w formie szybkiej zaliczki"

Zdaniem prof. Artura Nowak-Fara polski rząd z pewnością bardzo liczy na zatwierdzenie Funduszu Odbudowy. - Chce poniekąd kupić czas. Akceptacja oznacza bowiem szybkie wypłacenie 13 proc. środków w formie swego rodzaju zaliczki. UE robi przelew, z którego Polska nie musi się od razu rozliczać. Polski rząd bardzo liczy na zastrzyk pieniędzy, bo deficyt budżetowy jest poważny. Oficjalna narracja jest taka, że sytuacja jest świetna, mamy nadwyżkę. Ale prawdziwy deficyt ukryty jest w różnego rodzaju funduszach.

Zdaniem rozmówcy Gazeta.pl zaliczkowe środki z UE pomogłyby załatać bieżące dziury, a nawet wypełnić jakieś nowe polityczne obietnice. - Wiele jednak wskazuje na to, że osoby sprawujące władzę już się zorientowały, że są w sytuacji, której nie da się obejść. W tej chwili Unia Europejska ma w ręku cztery asy, a Polska jakieś blotki - stwierdził profesor. 

"Unia Europejska nie chce zawłaszczenia pieniędzy przez rząd"

Czym może zgodzić się spór wokół praworządności? Zdaniem prof. Nowak-Fara Unia ma poważne obawy wobec Polski.

- W moim przekonaniu postępowanie UE, która nie zatwierdza Krajowego Planu Odbudowy, to nie jest przeciąganie liny. Gdyby tak było, byłby to sygnał wysłany wszystkim innym państwom, że konsekwencji za łamanie zasad praworządności nie ma - stwierdza.

- Niektórzy polscy politycy stoją na stanowisku, że Komisja Europejska ma dać pieniądze, które się nam bezwarunkowo "należą". A ktoś zależny, z zawisłego sądu, w razie potrzeby wyda odpowiedni wyrok nawet wtedy, gdyby fundusze nie były wydane zgodne z unijnymi zasadami. Unia Europejska tego nie chce. Nie chce zawłaszczenia unijnych środków przez rząd, odcięcia niewygodnych organizacji i samorządów od unijnych pieniędzy. Taka sytuacja ma miejsce na Węgrzech, gdzie domknięto system, a Unia go finansuje (co nie oznacza, że będzie to robić nadal). Inne rządy i obywatele innych państw również mogą domagać się większej kontroli ze strony Unii. Mieszkaniec Danii czy Holandii po prostu nie pozwoli na to, by "jego" pieniądze, były przekazane w sposób, którego tak naprawdę nie da się skontrolować na system, który najpewniej wydaje się mu "dziwaczny" i "nieeuropejski" - stwierdził prof. Artur Nowak-Far. 

Były minister: Jeśli Polska nie zapłaci kar, Unia sama je sobie ściągnie

Prof. Nowak-Far przypomina też, że w Polsce nie działa Prokuratura Europejska, tj. urząd utworzony do zwalczania sprzeniewierzeń finansowych. - Nawet jeśli odpowiednie unijne czy krajowe organy doszukają się nieprawidłowości w wydatkowaniu unijnych środków, wniosek trafi na biurko prokuratora zależnego od polityka albo sędziego zawisłego od polityka - przestrzega. 

- Są też politycy, którzy mówią, że Polska nałożonych przez UE kar nie zapłaci. Albo, że nie odprowadzi należnej składki do budżetu ogólnego UE. To wszystko są niewczesne pomysły wynikające z - nazwijmy to oględnie - deficytów wiedzy osób, które zgłaszają takie pomysły. Od samego początku Unii obowiązują bowiem przepisy, które pozwalają potrącić i karę, i składkę ze środków należnych państwu członkowskiemu, które by tak robiło. Nie ma zatem takiej możliwości, by Polska mogła uniknąć ewentualnych konsekwencji wprowadzenia w życie tych złych pomysłów - wyjaśnia prof. Nowak-Far. 

770 mld zł dla Polski. O ile Unia Europejska zatwierdzi KPO

Fundusz Odbudowy składa się z dwóch części - bezzwrotnych dotacji (23,9 mld euro) oraz nisko oprocentowanych pożyczek (34,2 mld euro). Podstawą do wydatkowania środków jest Krajowy Plan Odbudowy - tego typu projekt musiały przedstawić wszystkie kraje UE. 

Środki na KPO to dodatkowe pieniądze, które mamy szansę dostać z Unii. W grudniu 2020 roku przywódcy państw Unii Europejskiej porozumieli się w sprawie wieloletniego budżetu Wspólnoty na lata 2021-2027. Łącznie do Polski może trafić nawet 770 mld zł. 

Ursula von der Leyen i Mateusz MorawieckiKiedy Bruksela odmrozi polski KPO? Szefowa KE nie planuje teraz podróży do Polski

Więcej o: