Góry czy morze. Gdzie na wczasy? Różnica w cenie noclegu sięga ponad 40 proc. [WYKRES DNIA]

Nocleg nad morzem jest znacznie droższy niż w górach, w lipcu i sierpniu zakwaterowanie kosztuje tam nawet ponad 40 proc. więcej. Wyraźnie widać też skok cen za nocleg w sezonie i poza nim - np. w Białce Tatrzańskiej sięga blisko 300 proc., w Krynicy Morskiej 136 proc. Dynamicznie w obu lokalizacjach rośnie rynek nieruchomości, nad morzem jest jednak on zdecydowanie mocniej niż w górach napędzany przez deweloperów. Takie i inne wnioski przynosi "Puls Nieruchomości", cykliczna analiza ekonomistów z PKO Banku Polskiego.
Zobacz wideo Morfodynamika plaży

Jak wynika z raportów "Puls Nieruchomości: Rynek nieruchomości w górach" oraz "Rynek nieruchomości nad morzem", przygotowanych przez ekonomistów PKO Banku Polskiego, na obu krańcach Polski mamy do czynienia ze swoistym boomem budowlanym. Jest jednak w jego charakterze kluczowa różnica. O ile bowiem w nadmorskich kurortach na potęgę budują zarówno deweloperzy, jak i inwestorzy indywidualni, o ile w górach ponadprzeciętne nasilenie widoczne jest jedynie w przypadku budownictwa indywidualnego.

Na Podhalu nowe domy pną się w górę nie tylko dla celów mieszkaniowych, ale także inwestycyjnych (w tym pokoje na wynajem czy agroturystyka). Eksperci z PKO BP piszą też o nasilonej w trakcie pandemii "potrzebie drugiego domu". Część Polaków decyduje się z powodu zmiany modelu pracy w pandemii na zdalny czy hybrydowy, na przeprowadzki w miejsca bardziej atrakcyjne do życia niż centra dużych miast.

Deweloperzy w góry się raczej nie "pchają" z prostego powodu - ciężko im się tam jeszcze gdzieś wcisnąć ze swoimi inwestycjami.

Niższą aktywność deweloperów można tłumaczyć relatywnie wysokim nasyceniem analizowanego obszaru mieszkaniami oraz ograniczoną dostępnością gruntów budowlanych

- tłumaczą analitycy PKO BP.

O ponadprzeciętnym boomie na nieruchomości zarówno w pasie górskim, jak i nadmorskim, może świadczyć choćby zaobserwowany przez ekonomistów PKO BP najwyższy od lat odsetek wniosków kredytowych na budowę domu w tamtych obszarach w łącznej liczbie wniosków. W górach boom ten wyraźnie widoczny zaczął być już w 2020 r.

Dane PKO BP wskazują też - co zapewne specjalnie nie dziwi - na szybsze niż średnie na rynku tempo wzrostu cen mieszkań i domów w typowo turystycznych miejscowościach.

embed
embed

Które miejsca w pandemii zyskały na popularności?

Jak wynika z analizy bankowców, pas nadmorski i górski charakteryzują się relatywnie dużym popytem inwestycyjnym na nieruchomości. Gwoli wyjaśnienia - za zakup o charakterze inwestycyjnym eksperci PKO BP uznawali takie, gdy klient wnioskując o kredyt jest już w trakcie spłaty dwóch innych.

Popyt inwestycyjny jest szczególnie silny w relacji do popytu konsumpcyjnego w powiatach karkonoskim i lubańskim w Dolnośląskiem oraz nowosądeckim i tatrzańskim w Małopolskiem. W ostatnich latach obserwujemy również wzrost inwestycyjnego zainteresowania Bieszczadami (powiaty leski i bieszczadzki)

- wskazują ekonomiści. W pasie nadmorskich popyt inwestycyjny jest szczególnie wysoki wobec konsumenckiego w Zachodniopomorskiem czy w powiatach nowodworskim, sztumskim i puckim. Ich atrakcyjność, jak tłumaczą eksperci, wzmocniła poprawa infrastruktury drogowej.

Ekonomiści PKO BP zbadali także zmianę popytu (zarówno konsumpcyjnego, jak i inwestycyjnego) na nieruchomości przed pandemią i obecnie. Wzrósł on w wielu miejscach kraju, głównie we wschodniej jego części. Na popularności zyskały m.in. regiony w województwie zachodniopomorskim czy Bieszczady i Beskid Sądecki. Słowem - część Polaków może nie "rzuciła wszystkiego i wyjechała w Bieszczady", ale tam i w innych regionach o walorach przyrodniczych i mniejszej gęstości zaludnienia szukała miejsca do pracy zdalnej.

embed

Gdzie na wczasy? W górach zwykle taniej

Ekonomiści PKO BP porównali też ceny zakwaterowania w górach i nad morzem. Okazuje się, że niemal przez cały rok to na północy kraju ceny są wyższe, w tym w miesiącach wakacyjnych o ponad 40 proc. To z nadmorskich hoteli, pensjonatów czy innych miejsc noclegowych często pochodzą więc prawdziwe "paragony grozy". Wyjątkiem jest okres świąteczno-noworoczny, gdy ceny są bardzo silnie podkręcane w górach, m.in. w Zakopanem.

Analiza ekspertów PKO BP pokazuje też skalę wzrostu cen zakwaterowania w sezonie i poza nim. Te wahania sięgają zwykle kilkudziesięciu procent, a w skrajnych przypadkach kilkuset. 

embed
embed
embed
Więcej o: