Prezes NBP "nie zwykł operować nazwiskami", ale dla jednej osoby zrobił wyjątek. "Ręce opadają"

- Nie zwykłem operować nazwiskami, ale ręce opadają, jak się słyszy co wygadują różni ludzie, z wyższym wykształceniem, z tytułami profesorskimi. Na przykład pan marszałek Senatu, pan prof. Grodzki, który mówi, że widać wyraźnie, jak NBP drukuje pieniądze, bo idzie do bankomatu, a tam świeżutkie banknoty, jeszcze pachnące - komentował podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego, prof. Adam Glapiński. - Tu nie trzeba wielkiej wiedzy, wystarczy Wikipedię pewnie poczytać dziesięć minut - dodał Glapiński.

Podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński skomentował doniesienia o masowym dodruku pieniędzy przez NBP. Choć, jak mówił Glapiński, nie zwykł on operować nazwiskami, tym razem to zrobił. Stwierdził, że "ręce mu opadają", gdy marszałek Senatu Tomasz Grodzki "mówi, że widać wyraźnie, jak NBP drukuje pieniądze, bo idzie do bankomatu, a tam świeżutkie banknoty, jeszcze pachnące". 

Wielu ludzi to podtrzymało i widzę, że krąży to w internecie. Że NBP drukuje pieniądze i rzuca coraz to nowe pieniądze, świeżutkie banknoty, coraz wyższe nominały. Co tu można tłumaczyć? To jakby dziecku tłumaczyć na podwórku. Nie da się wytłumaczyć, na czym polega funkcjonowanie bankowości centralnej, jaki charakter ma współczesny pieniądz itd.

- mówił Glapiński. Tłumaczył, że banknoty w sensie fizycznym są cały czas wymieniane, bo inaczej "te najczęściej używane byłyby szmatami w ogóle nie do odczytania".

Cały czas dbamy o jakość banknotów w sensie fizycznym, zmieniamy skład materiału, z którego są wytwarzane. Ale nie drukujemy w sensie dosłownym pieniędzy i nie wstawiamy ich do banków i bankomatów. Tu nie trzeba wielkiej wiedzy, wystarczy Wikipedię pewnie poczytać dziesięć minut. Nie drukujemy dodatkowych pieniędzy, nie kreujemy dodatkowych pieniędzy. Uruchomiliśmy luzowanie ilościowe w określonej co do złotego wielkości, wykorzystaliśmy je zgodnie z przepisami prawa, i nic więcej

- tłumaczył prezes NBP.

NBP "drukuje", ale nie banknoty

Luzowanie ilościowe, o którym mówił Glapiński, to uruchomiony przez NBP po wybuchu pandemii skup z rynku wtórnego (od banków komercyjnych) obligacji skarbowych i papierów gwarantowanych przez Skarb Państwa. Jak wyliczał kilka dni temu PAP Biznes, dotychczas NBP skupił obligacje o łącznej wartości nominalnej ponad 141 mld zł - 81 mld zł obligacji rządowych, 40 mld zł obligacji BGK i blisko 20 mld zł obligacji PFR.

W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że NBP te pieniądze "dodrukował" ("wykreował"), aby zwiększyć płynność w sektorze bankowym i aby ten nie miał obaw przed skupem obligacji Skarbu Państwa, BGK i PFR. Obligacji emitowanych w celu pozyskania środków na stymulację gospodarki w kryzysie.

Jeśli chodzi zaś o wzrost ilości gotówki w obiegu (a więc właśnie nowe, świeże banknoty), to jego przyczyną był m.in. wzrost zapotrzebowania Polaków na nią, na który NBP musi odpowiedzieć. Wzrost popytu na gotówkę wynikał w 2020 r. - szczególnie w okresach lockdownu - m.in. ze względów ostrożnościowych. Polacy ustawiali się wówczas w kolejkach do bankomatów, bo woleli dysponować większą kwotą gotówki w domach.

Prawdopodobnie też, wraz ze spadkiem niemal do zera stóp procentowych - a więc także oprocentowania depozytów w bankach - część osób straciła motywację do utrzymywania oszczędności w bankach, również generując w tej sposób popyt na gotówkę.

Jak tłumaczył NBP w 2020 r., w odpowiedzi na pytania wp.pl (i m.in. w odniesieniu do wpisu na Twitterze senatora Stanisława Gawłowskiego zaniepokojonego tym, że "kolejny raz" wybiera z bankomatu banknoty "nowo wydrukowane z kolejnymi numerami"), zdarza się, że dostarczane przez NBP operatorom bankomatów paczki nowych banknotów, o tej samej serii i z kolejnymi numerami, są od razu umieszczane przez nich w kasetach maszyn. Z tego powodu w ręce klientów trafiają nowe, ponumerowane po kolei, pięćdziesiątki, setki czy dwusetki.

Osoba dokonująca wypłaty z bankomatu lub w kasie banku może otrzymać kilka banknotów o numerach kolejno po sobie następujących. Otrzymanie przez klienta nowych banknotów nie jest zdarzeniem wyjątkowym i wynika przede wszystkim z działań NBP, mających na celu zachowanie najwyższej jakości banknotów pozostających w obiegu

- odpowiedziało na pytanie wp.pl biuro prasowe NBP.

Polskie banknoty są poddawane kwarantannieSenator KO zaniepokojony nowymi banknotami. NBP wyjaśnia zagadkę z seriami

Zobacz wideo Tarcza antykryzysowa za 100 mld zł. Borys: Nie jest to ślepy dodruk pieniądza

"Gdyby zarząd NBP rządził światem, byłby on o wiele lepszy"

Podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński mówił także po raz kolejny, że obecna inflacja w Polsce ma charakter przejściowy i w głównej mierze wynika z czynników, na które NBP czy Rada Polityki Pieniężnej nie ma wpływu. 

Nie mamy żadnych narzędzi, żeby przeciwdziałać wzrostowi cen energii elektrycznej, paliw, surowców, frachtów światowych. Gdybyśmy mieli, natychmiast byśmy z nich skorzystali. Ale to musielibyśmy rządzić całym światem. Nie mówię, że świat nie byłby wtedy lepszy. Zapewniam Państwa, że gdyby zarząd NBP i Rada Polityki Pieniężnej zarządzały światem, żylibyśmy w o wiele lepszym świecie

- komentował Glapiński. Podtrzymał też swoje stanowisko, iż jest przeciwnikiem podwyżek stóp procentowych w tym momencie. Ba, osobom zachęcającym do takiego ruchu wytknął "brak rozumu albo złą wolę".

Ci, co zachęcają do podwyżki stóp, namawiają, żebyśmy mieli stagflację. Nie wiem, skąd się biorą takie pomysły. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto np. skończył SGH, mówił takie głupstwa. Krytykowanie wszystkiego w czambuł, to tylko może być brak rozumu albo zła wola

- mówił prezes NBP.

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński'Gdyby zarząd NBP zarządzał światem, byłby on o wiele lepszy'

Więcej o: