W Czechach nawet chleb jest od Babiša. Król spożywczaka z szansą na reelekcję

- Dla wielu Czechów Babiš oznacza utrzymanie status quo, co być może nie oznacza lepszej przyszłości, ale na pewno nie gorszej - mówi nam wyborca z Czech. W ten weekend nasi sąsiedzi zdecydują, czy przez kolejne cztery lata w ich kraju będzie rządzić partia obecnego premiera - ANO.

Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi Ostrawa różni się od polskich miast w okresie przedwyborczym. Kiedy spaceruję po jej ulicach, moich kroków nie śledzą setki oczu kandydatów na przyszłych parlamentarzystów wyzierających z plakatów i billboardów. O "volbach", w których Czesi obiorą polityczny kierunek na kolejne cztery lata, przypominają jedynie dwa trójkątne afisze ustawione na placu Tomasza Masaryka, jednym z głównych placów Ostrawy.

Zobacz wideo Czeski dziennikarz: Werdykt TSUE jest na własne życzenie Polski

Przyczepiono na nich ulotki promujące kandydatów koalicji Spolu (Razem) - największej konkurencji dla partii obecnego premiera Czech Andreja Babiša. W jej skład wchodzą Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS), Unia Chrześcijańska i Demokratyczna - Czechosłowacka Partia Ludowa (KDU-CSL) oraz konserwatywno-liberalne ugrupowanie TOP 09. Obok plakaty wyborcze skrajnie prawicowego Volnego bloku. Żadnego billboardu partii ANO, choć to właśnie partia Babiša ma największe szanse na reelekcję, co podkreślają eksperci z Ośrodka Studiów Wschodnich

Wybory w Czechach. Byle tylko nie było gorzej 

- Dla wielu Czechów Babiš oznacza utrzymanie status quo, co być może nie oznacza lepszej przyszłości, ale na pewno nie gorszej - przyznaje Zdenek Novácek. Jak mówi o sobie, nie jest ani zwolennikiem, ani przeciwnikiem obecnego premiera Czech. - Nie wiem, czy Andrej Babiš będzie dobrym premierem przez kolejne cztery lata. W mojej opinii po prostu nie ma lepszych kandydatów od niego. W przeszłości nigdy nie głosowałem na ANO, ale w tych wyborach silnie rozważam tę opcję - podkreśla. Jego poprzednim wyborem była Obywatelska Partia Demokratyczna.

Jak podaje Ośrodek Studiów Wschodnich, ANO zapowiedziało m.in. podwyżkę średniej emerytury z 15 do 20 tys. koron (z 2,8 do 3,6 tys. zł) oraz zasiłków rodzicielskich z 300 do 400 tys. koron (z 54 do 72 tys. zł - łączna rekompensata dla rodzica, który ograniczył aktywność zawodową na rzecz całodziennej opieki nad najmłodszym dzieckiem w rodzinie w ciągu pierwszych czterech lat jego życia). Obiecuje też programy budowy mieszkań i walki z rakiem (w tym budowę w stolicy dużego centrum onkologii).

Z drugiej strony za Babišem ciągną się zarzuty o nieuprawnione czerpanie dotacji z UE przez należący do premiera koncern Agrofert, obecnie zarządzany przez fundusze powiernicze (w tym o trwającym śledztwie w sprawie wyłudzenia z niej 1,9 mln euro w 2008 r. na budowę centrum hotelowo-konferencyjnego Bocianie Gniazdo).

Andrej Babis, premier CzechPE chce zakręcić kurek z pieniędzmi dla "imperium Babisza"

Najnowsze kontrowersje natomiast wiążą się z publikacją tzw. Pandora Papers. Jak wynika z międzynarodowego dziennikarskiego śledztwa Babiš nie zadeklarował w swoim oświadczeniu majątkowym aktywów spółek inwestycyjnych zarejestrowanych w rajach podatkowych. Babiš kupił za pośrednictwem tych spółek dworek we Francji za 15 mln euro, co w koronach czeskich przekracza sumę 381 milionów.

Największy rolnik w Czechach

Należący do Babisa Agrofert to konglomerat składający się z ponad 250 spółek zależnych. Przedmiot działalności koncernu obejmuje kilka branż: rolno-spożywczą, chemiczną i mediową. W ramach Agrofertu działają m.in. 23 firmy produkujące artykuły spożywcze, dostępne we wszystkich sklepach na terenie całego kraju.

Jak wylicza "Politico", obejmuje to dwie duże piekarnie - United Bakery i Panos, które łącznie posiadają ponad 50 procent krajowego udziału w rynku wypieków; dwóch głównych producentów mleka - Olma, producent popularnych jogurtów i masła oraz Mlékárna Hlinsko - właściciel marki Tatra; tradycyjne czeskie zakłady mięsne produkujące kurczaki, salami i szynki, takie jak kiełbaski Kostelec i wędliny Krahulík; oraz Prorost - drugi co do wielkości producent mrożonego pieczywa w kraju, który zaopatruje kilka dużych zagranicznych sieci handlowych.

Dotacje z Unii Europejskiej dla Agrofertu to tak naprawdę zastrzyki gotówki dla prywatnych firm Andreja Babisa podawane im przez samego premiera. By pokazać Czechom, w jak ogromnym konflikcie interesów znajduje się szef rządu, programista Martin Vytrhlík napisał aplikację "Bez Andreje" (Bez Andreja). - Wszyscy kupują artykuły spożywcze, dlatego właśnie na ich przykładzie chciałem pokazać Czechom, w jak wielkim konflikcie interesów znajduje się Andrej Babiš, pełniąc jednocześnie funkcje zarządcze w swoich spółkach i będąc szefem rządu - mówi nam autor aplikacji, a jednocześnie kandydat partii TOP 09 w nadchodzących wyborach.

"Bez Andreje" pozwala użytkownikom zeskanować kody kreskowe produktów w sklepach, dzięki czemu mogą oni dowiedzieć się, które z nich zostały wyprodukowane przez spółki związane z Babišem. Powstała w 2016 r., kiedy pojawiły się zarzuty ws. wyłudzenia prawie dwóch milionów euro na budowę Bocianiego Gniazda.

Aplikacja Bez AndrejeAplikacja Bez Andreje Fot. Screenshot z aplikacji Bez Andreje

 - Pięć lat później aplikacja "Bez Andreje" jest jeszcze bardziej aktualna niż w chwili jej uruchomienia, ponieważ ten człowiek został premierem Czech. Przyznając pieniądze na pomoc firmom, tak naprawdę przyznaje je sobie. A zatem znajduje się w jeszcze większym konflikcie interesów niż wówczas - podkreśla Vytrhlík.

Andrejovo!

Z telefonem w ręku wchodzę do sklepu popularnej w Czechach sieci supermarketów Billa. W rozmowie ze mną Vytrhlík chwalił się, że do tej pory jego aplikacja została pobrana przez 350 tys. unikalnych użytkowników. To ponad 3 proc. ludności Czech. Przy sklepowych półkach nie widzę jednak nikogo, kto podobnie jak ja skanowałby artykuły w poszukiwaniu wytworów Agrofertu. O istnieniu aplikacji nie wie ani młode małżeństwo wybierające mleko w proszku, ani wykładająca towar ekspedientka.

Które produkty wyprodukował Agrofert?Które produkty wyprodukował Agrofert? Fot. Kamil Rakosza

Biorę do ręki krojony chleb z czeską flagą na opakowaniu i skanuję kod kreskowy. "Andrejovo!" - informuje mnie uśmiechnięty, rysunkowy Andrej Babiš. Czerwony napis oznacza, że produkt, który trzymam w ręce, został wyprodukowany przez Agrofert. Tak samo zresztą jak bułki, szynka i mleko. Zgodnie z tym, co wyświetla się w aplikacji Andrejowe mogą być także surowe filety z piersi kurczaka i ser żółty. Wśród spożywanych na co dzień artykułów ciężko znaleźć coś, co przez Agrofert wyprodukowane nie jest.

Które produkty wyprodukował Agrofert?Które produkty wyprodukował Agrofert? Fot. Kamil Rakosza

- To, co można zobaczyć dzięki aplikacji, to jedynie wierzchołek góry lodowej. Pochodzenie wielu półproduktów pozostaje nieznane dla konsumentów finalnych jak ty i ja. To może być na przykład mąka użyta do wypieczenia chleba. Nie jestem w stanie określić jej pochodzenia - zaznacza Martin Vytrhlík.

Pancerny Andrej

Wyraźny konflikt interesów, o którym mówi programista i polityk, nie przekonuje jednak części Czechów przed głosowaniem na partię Babiša . - Kogo po ośmiu latach zrzędzenia obchodzą te dwa miliony euro dotacji? Opozycja tylko mówi o posiadaniu twardych dowodów przestępstwa Babiša, ale do tej pory jakoś nikt z nich nie złożył przeciwko niemu zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. To gdzie te dowody? - pyta Zdenek Novácek.

Andrej BabisKontrowersyjny były minister finansów Czech może trafić do więzienia

Zarzuty znane opinii publicznej, do tej pory nie wpływały w istotny sposób na poparcie dla ugrupowania premiera. Babiš skutecznie przekonuje, że jest ofiarą spisku opozycji czy brukselskich urzędników, którzy chcą się go pozbyć z polityki. Podobnych argumentów używa w związku z niedawną publikacją Pandora Papers, w jej przypadku rozszerzając krąg "spiskowców" o lokalnych dziennikarzy. Według sondażu opublikowanego 3 października przez portal lidovky.cz ANO może liczyć na 27,3 proc. głosów. Spolu natomiast 21,4 proc. a centrolewicowa koalicja Czeskiej Partii Piratów z ugrupowaniem Burmistrzowie i Niezależni (STAN) 17,4 proc.

- Nadal jest (ANO - red.) głównym pretendentem do zwycięstwa w wyborach. Choć może po publikacji Pandora Papers coś się zmieniło - zastanawia się Helena Horakova. - Nie ufam Babišowi, ale trzeba przyznać, że potrafi działać sprawnie w wielu aspektach rządzenia państwem. Ciężko mi ocenić go jako człowieka. Nie chciałabym jednak, żeby wygrał, bo nie popieram partii ANO - przyznaje w rozmowie z nami.

Jak podkreśla Martyna Wasiuta z OSW, ANO będzie również sprzyjała wysoka mobilizacja jego elektoratu (ponad 50 proc.), zwłaszcza w porównaniu ze zwolennikami Piratów i Burmistrzów (wśród których odsetek wahających się jest prawie dwa razy wyższy niż u deklarujących poparcie dla ANO). Jeżeli ktoś miałby przechylić szalę na niekorzyść partii obecnego premiera, to będą to wyborcy niezdecydowani. Tych, według sondaży na koniec września, jest około 25 proc.

Więcej o: