Migranci w Polsce. Wydajemy najwięcej pozwoleń ze wszystkich krajów UE [WYKRES DNIA]

Mikołaj Fidziński
Polska po raz kolejny była w 2020 r. unijnym liderem, jeśli chodzi o liczbę wydanych pozwoleń na pobyt dla osób spoza UE. Więcej niż co czwarty taki dokument został wydany właśnie nad Wisłą.
Zobacz wideo "Krwawy" węgiel z Donbasu. Karolina Baca-Pogorzelska: Trzeba powiedzieć wprost: Rosja kradnie Ukrainie węgiel

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Ponad 2 mln 247 tysięcy tzw. pierwszych pozwoleń na pobyt dla obywateli państw spoza Unii Europejskiej wydały kraje wspólnoty - wynika z najnowszych danych Eurostatu. Po raz kolejny zdecydowanie najwięcej wydano ich w Polsce - ok. 598 tys., a więc ponad jedną czwartą wszystkich. Ponad 210 tys. pierwszych pozwoleń wydały Niemcy i Hiszpania, ponad 225 tys. Francja.

W danych wyraźnie widać efekt pandemii koronawirusa. W 2020 r. liczba wydanych pozwoleń była najniższa od 2015 r. Jeszcze w 2019 r. wynosiła ona ponad 2,95 mln, co oznacza, że w minionym roku zaliczono spadek o niemal 24 proc.

Abdulrazak Gurnah otrzymał Literacką Nagrodę NoblaLaureat Nobla o podejściu polityków do migrantów: W ich reakcjach jest podłość

Polska na czele z powodu Ukraińców

Pierwsze miejsce Polski w tym zestawieniu nie jest zaskoczeniem — zajmujemy je niezmiennie od 2016 r., a wcześniej od 2013 do 2015 roku ustępowaliśmy tylko Wielkiej Brytanii. W 2020 r. zaliczyliśmy spadek wydanych pozwoleń na pobyt — było ich najmniej od 2016 r., o około jedną szóstą mniej niż rok wcześniej (wówczas ok. 724 tys.).

Nasze statystyki są ciągnięte w górę oczywiście przede wszystkim przez Ukraińców. Dane Eurostatu wskazują, że w 2020 r. wydaliśmy dla nich ok. 488 tys. pozwoleń na pobyt, a więc ponad cztery piąte wszystkich. Działa to też w drugą stronę - ponad 80 proc. wszystkich pozwoleń wydanych w UE dla Ukraińców zostało przygotowanych w Polsce.

Na kolejnych miejscach, jeśli chodzi o liczby wydanych pozwoleń na pobyt w Polsce, są Białorusini (ok. 51 tys.) i Rosjanie (ok. 11 tys.). Także dla Białorusinów Polska była w 2020 r. zdecydowanie najczęstszych kierunkiem (ok. 80 proc. wszystkich pozwoleń). 

Do Polski po pracę

Imigracja do Polski jest dosyć specyficzna na tle UE. Nasze pierwsze miejsce na liście pozwoleń na pobyt "zawdzięczamy" przede wszystkim tym wydanym na stosunkowo krótki okres. Jesteśmy niekwestionowanym liderem w pozwoleniach na okres 3-5 miesięcy (dwie trzecie wszystkich jest wydawanych właśnie w Polsce) oraz na 6-11 miesięcy (ponad połowa). Jeśli chodzi zaś o pozwolenia na ponad rok, to tu spośród ponad 1,3 mln przyznanych w całej UE, w Polsce wydano ich tylko ok. 69 tys. (ok. 5 proc.), podczas gdy np. w Hiszpanii niemal 265 tys. a we Francji i Niemczech ok. 200-210 tys.

Te różnice w dużej mierze mają swoje podłoże w charakterze migracji do Polski. Nad Wisłę przyjeżdża się przede wszystkim do pracy. Tego celu dotyczyło ponad 500 tys. pierwszych pozwoleń wydanych w 2020 r. przez naszych urzędników (a więc ok. 84 proc. wszystkich). Pozostałych niespełna 100 tys. pozwoleń dotyczyło przyczyn rodzinnych (ok. 12 tys.), celów edukacyjnych (ok. 27 tys.) oraz innych (ok. 56 tys.).

Warto zwrócić uwagę, że łącznie w 2020 r. w całej UE wydano ok. 900 tys. pozwoleń na pobyt w celach zarobkowych. Oznacza to, że Polska "zagospodarowała" ponad połowę wszystkich migrantów przybywających do wspólnoty po pracę. Nie ma w tym nic dziwnego gdy zauważymy, że w celach zarobkowych do Unii Europejskiej migruje aż 86 proc. Ukraińców i 60 proc. Białorusinów — a to na tych nacjach bazuje nasza imigracja.

W innych krajach migracja ma w dużej mierze zupełnie inny charakter. Przykładowo, Niemcy, Hiszpanie czy Włosi wydają pozwolenie na pobyt głównie w celach rodzinnych (oraz innych — w tym uchodźcy i osoby ubiegające się o azyl). W przypadku m.in. Irlandii czy Francji dużą rolę odgrywają cele naukowe. 

Jeśli chodzi o kierunki migracji do Europy, to poza Ukraińcami to m.in. Marokańczycy (ok. 123,5 tys.), Hindusi (ok. 79 tys.), Brazylijczycy, Syryjczycy, Wenezuelczycy, Chińczycy, Białorusini, Turcy czy Rosjanie (wszystko ok. 58-74 tys.).

W strukturze migrantów dobrze widać czynniki polityczno-kulturowe. Przykładowo, Niemcy najwięcej pierwszych pozwoleń na pobyt w 2020 r. wydali Syryjczykom, Afgańczykom i Turkom, Hiszpanie - Marokańczykom i Wenezuelczykom, a Francuzi - Marokańczykom, Algierczykom i Tunezyjczykom.

Gwoli wyjaśnienia - pozwolenie na pobyt według nomenklatury Eurostatu to każdy dokument ważny co najmniej trzy miesiące zezwalający na legalny pobyt w danym kraju. Do kategorii pierwszego pozwolenia na pobyt wliczają się także przypadki, gdy pomiędzy wygaśnięciem starego zezwolenia a początkiem ważności nowego minęło co najmniej sześć miesięcy. 

Ukraińcy ratują nasz rynek pracy

O tym, jak ważni dla polskiego rynku pracy już są (a będą jeszcze bardziej) migranci chyba już nikogo nie trzeba przekonywać. Są bardzo potrzebni np. w branży opiekuńczej, przetwórczej, budowlanej, magazynowej czy rolnej. Ukraińcy raczej rzadko zabierają nam pracę. Raczej wykonują te prace, do których trudno jest znaleźć chętnych wśród Polaków. To niekoniecznie stanowiska najgorzej płatne, ale też te, w których praca jest po prostu ciężka.

Z niedawnej analizy ekonomistów Narodowego Banku Polskiego i SGH wynika, że z całego wzrostu gospodarczego Polski w latach 2013-2018 aż 13 proc. zostało wypracowane przez pracowników z Ukrainy. Ich wkład podnosił w tym okresie polski wzrost gospodarczy o ok. 0,5 pp. 

.Wyliczyli, gdzie byłaby Polska, gdyby nie Ukraińcy. Ta analiza daje do myślenia [WYKRES DNIA]

Z danych ZUS wynika, że ubezpieczeniom społecznym (emerytalnemu i rentowemu) podlegało na koniec 2020 r. ok. 532,5 tys. Ukraińców. Tym samym stanowili oni ponad 73 proc. wszystkich cudzoziemców zarejestrowanych w ZUS. Jednak, biorąc pod uwagę wahadłowy charakter migracji, czy szarą strefę, można szacować, że przez Polskę może przewijać się grubo ponad milion Ukraińców rocznie.

W pandemicznym 2020 r. w zatrzymaniu Ukraińców w Polsce pomogły zapisy tarczy antykryzysowej, które gwarantowały możliwość legalnego przedłużenia pobytu w Polsce osobom posiadającym wizę kończącą się w trakcie trwania stanu epidemicznego. Jak napisali eksperci z firmy Personnel Service w "Barometrze Polskiego Rynku Pracy 2021", z tej możliwości skorzystali pracownicy z Ukrainy w niemal co drugiej firmie, i w Polsce udało się zatrzymać nawet do 500 tys. imigrantów ze Wschodu.

Więcej o: