Ceny paliw na Węgrzech nie będą mogły przekroczyć pułapu wyznaczonego przez rząd. Wiktor Orban i jego gabinet zdecydowali, że za litr paliwa - benzyny 95 i oleju napędowego - na stacjach zapłacić będzie trzeba nie więcej niż 480 forintów, czyli 6,08 zł. Obecnie w wielu miastach cena przekracza 500 forintów, co w przeliczeniu na złotówki daje 6,35 zł - donosi Money.
Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl
Powody decyzji wyjaśnił na czwartkowej konferencji prasowej szef kancelarii premiera Gergely Gulys. "W naszej ocenie będzie to wsparciem gospodarki i przyczyni się do ograniczenia inflacji" - stwierdził cytowany przez serwis. Podkreślił jednocześnie, że ceny paliw mają wpływ na wszystkie gałęzie przemysłu.
Na decyzję rządu zareagowała giełda. Akcje spółki MOL (Magyar Olaj), narodowego dostawcy paliw, odpowiednik PKN Orlen, wyraźnie spadły. Dwie godziny po ogłoszeniu planów Orgbana kurs akcji spadł z poziomu 2680 do 2500 forintów - donoszą lokalne media. Obecny kurs akcji wynosi 2550 forintów.
Czy "urzędowe" obniżenie cen jest możliwe w Polsce? Jarosław Kaczyński pytany o możliwość obniżenia akcyzy stwierdził, że akcyza to jedno z ważnych źródeł zysków dla budżetu. - Nie powinno się ograniczać dochodów państwa - stwierdził w połowie października.
Szef PiS stwierdził jednocześnie, że ceny na stacjach da się obniżyć w inny sposób. - Natomiast sugerowałbym, żeby różnego rodzaju podmioty gospodarcze troszkę ograniczyły swoją ekspansję dochodową - stwierdził.
Ceny paliw od kilku tygodni rosną. Na wielu stacjach w Polsce przekroczyły barierę 6 zł. Zdaniem analityków dalsze wzrosty są jednak możliwe. - Lepiej nie przyzwyczajać się do 6 zł, tylko liczyć się z możliwością pojawienia się 7 zł za litr benzyny na stacjach paliw - stwierdził Wojciech Jakóbik, branżowy ekspert portalu Biznes Alert na antenie RMF FM.
- Myślę, że tak długo, jak będą rosły ceny paliw na rynkach światowych, to zatrzymać się tego trendu nie da. Jedyny sposób na obniżenie cen na stacjach, to wzmocnienie złotego, ale do tego potrzebna jest spójna polityka NBP - skomentował z kolei Marek Belka, były wicepremier i minister finansów.