Unia Europejska chce mieć siły szybkiego reagowania i podaje termin. "Kompas strategiczny"

Unia Europejska chce utworzyć armię liczącą do 5 tys. żołnierzy do 2025 roku - wynika z projektu o nazwie "Kompas strategiczny". Dokument liczący 28 stron jest tajny, ale niektóre jego założenia wyciekły już do prasy. Projekt ma zostać zaakceptowany wiosną 2022 r.
Armia UE (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Parlament Europejski / Flickr

"Kompas strategiczny" określa zagrożenia i wyzwania dla Unii Europejskiej, wyznacza państwom członkowskim cele i proponuje operacyjne działania. Dokument mówi o stworzeniu unijnych sił szybkiego reagowania, liczących do 5 tys. żołnierzy. Armia europejska ma powstać do 2025 r.

18 listopada dokument został przedstawiony unijnym ministrom obrony. W grudniu br. mają go omówić europejscy przywódcy, a zaakceptowany ma być wiosną 2022 r. Niektóre założenia "Kompasu strategicznego" wyciekły do prasy.

Więcej aktualnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Co zapisano w projekcie "Kompas strategiczny"?

Zgodnie z założeniami "Kompasu strategicznego" unijne siły szybkiego reagowania powinny składać się z wojsk lądowych, morskich i powietrznych - podaje Agencja Reutera, która uzyskała dostęp do szczegółów tego planu. Armia UE ma pozwolić na interwencje w różnych sytuacjach kryzysowych bez konieczności polegania na Stanach Zjednoczonych.

Reuters dodaje, że Francja i Włochy, dwie potęgi wojskowe UE, z zadowoleniem przyjęły projekt. Jednak decydujące znaczenie będzie miało stanowisko niemieckiego rządu koalicyjnego, który ma wkrótce zostać powołany. 

"Potrzebujemy większej gotowości, sprawności i elastyczności, aby podjąć się pełnego zakresu zadań wojskowych związanych z zarządzaniem kryzysowym" - napisano, wg Agencji Reutera, w projekcie o nazwie "Kompas strategiczny". Stwierdzono również, że "musimy być w stanie odpowiedzieć na zbliżające się zagrożenia lub szybko zareagować na sytuację kryzysową, na przykład misję ratunkową i ewakuacyjną lub operację stabilizacyjną we wrogim środowisku".

Wg "Kompasu strategicznego" Rosja i Chiny stanowią największe zagrożenie dla Europy

Szef unijnej dyplomacji mówił po wtorkowym spotkaniu z ministrami, że sytuacja na granicach Polski i Litwy z Białorusią jest przykładem nowego zagrożenia dla Europy. - To wojna hybrydowa z odcieniami szarości, wykorzystująca zastraszanie i środki przymusu. Klasyczne rozróżnienie między wojną a pokojem zaciera się, sytuacja przestaje być czarno-biała - powiedział Josep Borrell, cytowany przez Informacyjną Agencję Radiową.

Już nie tylko żołnierze, czy czołgi wykorzystywane są w wojnie, bronią są również dezinformacja, cyberataki, czy instrumentalne wykorzystywanie migrantów. Szef unijnej dyplomacji podkreślał też, że Europa powinna być zdolna do szybszej reakcji na sytuacje kryzysowe.

- Musimy być bardziej elastyczni i działać w sposób zdecydowany. Dlatego zaproponowałem stworzenie 5-tysięcznych, unijnych sił szybkiego reagowania - dodał Josep Borrell.

Podkreślał, że w żadnym wypadku rozwijanie unijnych sił wojskowych nie może powielać działań NATO i być konkurencją dla niego. A jeśli chodzi o ocenę zagrożeń państwowych, to w dokumencie mowa jest o tym, że największe zagrożenie dla Europy jest ze strony Rosji i Chin.

Zobacz wideo Łukaszenka chce pieniędzy jak Erdogan. "Szantażystom się nie płaci"
Więcej o: