Podwyżki stóp spóźnione? Członek RPP: też tak uważam. Łukasz Hardt mówi, co nas czeka w styczniu

Inflacja w listopadzie sięgnęła aż 7,7 proc. Jak dalej będzie się dalej kształtować? - Myślę, że w grudniu będzie albo podobnie, albo nieco wyżej - mówił Łukasz Hardt, członek Rady Polityki Pieniężnej w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem w RMF FM.

Ceny rosną w Polsce najszybciej w XXI wieku. W listopadzie wskaźnik CPI publikowany przez GUS zbliżył się do poziomu 7,7 proc. Eksperci podkreślają, że inflacja podbijana jest nie tylko przez czynniki zewnętrzne, jak ceny paliw (związane z notowaniami ropy naftowej) i energii czy podażowe, dotyczące ograniczeń w dostępie do niektórych towarów i produktów - na które polski bank centralny nie ma wpływu. Widzą też element popytowy, wewnątrzkrajowy.

Więcej wiadomości z gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl. 

Stopy procentowe podniesione za późno? Hardt: też tak uważam

Przez wiele miesięcy ze strony NBP, a dokładnie od jego prezesa, Adama Glapińskiego, płynęły sygnały, że z racji zewnętrznych przyczyn inflacji, Narodowy Bank Polski niewiele może zrobić. W końcu jednak, w październiku, bank zaczął podnosić stopy procentowe. Wyższe stopy powinny studzić nieco popyt, czyli skłonność do wydawania pieniędzy - bo podrażają koszt pożyczania w bankach komercyjnych. Mniej chętnych do zakupów zaś to sygnał do uspokojenia wzrostów cen. 

Komentarze do podwyżki stóp procentowychStopy procentowe w górę. "To jeszcze nie koniec podwyżek" [KOMENTARZE]

Od października RPP, czyli organ decyzyjny NBP, podniosła stopy procentowe trzy razy, o 40, 75 i 50 punktów bazowych. Według wielu ekonomistów te działania rozpoczęto zbyt późno. Tak samo uważa jeden z dziewięciu członków RPP (w obradach i podejmowaniu decyzji uczestniczy też prezes Adam Glapiński). 

To, że to jest spóźnione, to też tak uważam. Gdybyśmy zaczęli podwyżki stóp procentowych wcześniej, myślę, że mogłyby być łagodniejsze. Tym bardziej, jeśli towarzyszyłaby temu właściwa inflacja

- powiedział prof. Łukasz Hardt w sobotniej rozmowie na antenie RMF FM.

Inne banki centralne w regionie, czeski i węgierski, podwyżki stóp zaczęły kilka miesięcy wcześniej. Działanie z odpowiednim wyprzedzeniem jest o tyle ważne, że inflacja reaguje na nie po kilku kwartałach. Obecne podwyżki powinny przełożyć się na jej istotne obniżenie dopiero na początku 2023 roku. Czeka więc nas rok z podwyższoną inflacją. 

- Specyfika Polski jest taka, że oczywiście globalnie wszystkie kraje mierzą się teraz z wysoką inflacją, tylko różnica jest taka, że my w Polsce wchodziliśmy w pandemię z bardzo wysoką inflacją. To było 4,7 proc. w lutym 2020, podczas gdy w lutym 2020 w strefie euro to było 1,2. Dynamika cen usług od dawna, nawet podczas pandemii, nie spadała poniżej 6 proc. Tak więc ta rozpędzona inflacja towarzyszy nam od dłuższego czasu i powinniśmy na to zareagować wcześniej - zauważył Hardt. 

Podkreślają to też inni ekonomiści. - Wysoka inflacja była w Polsce już przed pandemią, o tym często zapominamy - mówił w rozmowie z Next.gazeta.pl Rafał Benecki z ING BSK. - Naszym zdaniem taki szybki wzrost cen wynikał z dosyć hojnej polityki budżetowej, która wiązała się z dużym wzrostem dochodów, boomem konsumpcyjnym, ale jednocześnie w tym samym czasie wyjątkowo słabo radziły sobie inwestycje - dodawał (więcej na ten temat w poniższym materiale). 

Zobacz wideo Świat ma teraz problem nie tylko z cenami energii. Drożeje niemal wszystko

Zarówno on, jak i Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole, zauważali, że podwyższona inflacja w Polsce będzie obecna dłużej niż w innych europejskich państwach. - W strefie euro w przyszłym roku spodziewamy się jeszcze wzrostu inflacji, ale oczywiście wciąż będzie to poziom wyraźnie niższy niż u nas, około 3 proc. Inflacja w Polsce będzie bardziej uporczywa, niż na zachodzie, a to dlatego, że nasza gospodarka wchodzi już w fazę przegrzania, będzie rosnąć presja inflacyjna związana z brakiem rąk do pracy, który będzie wzmagał presję płacową. Drugi powód to spodziewana przeze mnie niedostateczna reakcja RPP dotycząca polityki pieniężnej i dlatego nasza inflacja będzie bardziej uporczywa niż w krajach regionu, Czechach i Węgrzech, gdzie reakcja polityki pieniężnej jest wyraźnie silniejsza - mówił Borowski w niedawnej rozmowie z Next.gazeta.pl. 

Co dalej ze stopami procentowymi?

Większość ekspertów spodziewa się, że na następnym, styczniowym posiedzeniu, Rada znów podwyższy stopy. Tak też uważa Łukasz Hardt. 

Z dużym prawdopodobieństwem będą kolejne podwyżki. Ja myślę, że najbardziej prawdopodobnym ruchem Rady Polityki Pieniężnej, tym w styczniu, to jest podwyżka znowu o pół punktu procentowego

- przewidywał w RMF FM. - Ja byłem zwolennikiem szybszego, ale łagodniejszego rozpoczęcia cyklu. I również byłem zwolennikiem tego, żeby oddziaływać na inflację nie tylko stopą procentową, bo to jest bolesne dla wielu, ale również właściwą komunikacją, ukierunkowaną - powiedzmy wprost - też na umocnienie złotego, bo mocniejszy zloty pomógłby nam w walce z inflacją - mówił w dalszej części radiowego wywiadu. 

Wyższe stopy mają obniżyć inflację, ale zanim tak się stanie, wpłyną też na podniesienie wysokości miesięcznych rat kredytów hipotecznych. Wielu kredytobiorców już niedługo będzie musiało płacić kilkaset złotych więcej. 

Budowa osiedla na warszawskim Gocławiu, wrzesień 2021"Czyżby nadciągał kataklizm dla tych z kredytami?" Pytacie, ekspert odpowiada

Więcej o: