Pegasus. Inwigilowani będą mieli szanse w sądzie? Ekspert o "tropach". "Są zapisy w bazach danych"

- Ślady wskazujące na obecność Pegasusa są dobrze udokumentowane - tak Adam Haertle, redaktor naczelny serwisu ZaufanaTrzeciaStrona.pl, w rozmowie z Gazeta.pl wyjaśnia, czy ewentualne "szpiegowanie" izraelskim oprogramowaniem dałoby się udowodnić przed sądem.

Krzysztof Brejza, senator Koalicji Obywatelskiej, ma dowody na to, że jego telefon został zhakowany przy pomocy specjalistycznego oprogramowania. Agencja Associated Press tuż przed świętami poinformowała, że za pomocą oprogramowania dostarczanego zazwyczaj wyłącznie rządom 33 razy przełamano zabezpieczenia telefonu komórkowego polityka - i to z czasów, gdy był szefem sztabu KO. AP opiera się na analizach przeprowadzonych przez Citizen Lab, organizację zajmujującą się bezpieczeństwem w sieci, działającą przy Uniwersytecie w Toronto.

Do zdarzenia miało dojść przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku, gdy polityk był szefem sztabu wyborczego KO. Sam Brejza o tym, że włamano się do telefonu, mówił już w październiku w rozmowie z Jackiem Gądkiem.

Czy włamanie Pegasusem da się udowodnić? Ekspert: Dla zwykłego użytkownika trudne

Adam Haertle, redaktor naczelny serwisu ZaufanaTrzeciaStrona.pl, eksperckiego serwisu zajmującego się cyberbezpieczeństwem. Czy Krzysztof Brejza miałby szansę udowodnić, że był podsłuchiwany, przez polskim sądem, gdyby zdecydował się na proces? 

- Ślady, wskazujące na obecność Pegasusa, są dobrze udokumentowane i choć dla zwykłego użytkownika trudne do zaobserwowania, o tyle dla biegłego łatwe do ustalenia i utrwalenia 

- wyjaśnił ekspert. 

- O ile wiem, w polskim systemie prawa to sąd decyduje ow artości przedstawianych dowodów i ma w tym zakresie dużą swobodę. Nie wiemy, w jakim trybie został sporządzony raport z analizy śledczej telefonów senatora Brejzy czy mecenasa Giertycha, ale nic nie stoi zapewne na przeszkodzie, by działania badaczy CitizenLab powtórzył polski biegły z zachowaniem standardów właściwych dla innych, analogicznych badań urządzeń - stwierdził.  

NASA Space TelescopeHubble zadziwiał i zachwycał. Teleskop Webba będzie jeszcze potężniejszy. Najlepsze zdjęcia

Pegasus pozostawia ślady? Ekspert mówi, czy można je znaleźć. "Określone zapisy w bazach"

Adam Haertle wyjaśnił, że Pegasus pozostawia za sobą konkretne tropy. - Są to określone zapisy zarówno w bazach danych na telefonie jak i w systemie plików, na podstawie których można nie tylko określić obecność konia trojańskiego, ale także ustalić prawdopodobne daty i godziny poszczególnych infekcji - wyjaśnił specjalista. 

Pegasus to wojskowe oprogramowanie szpiegowskie należące do firmy z Izraela, które zamienia np. telefon komórkowy w urządzenie podsłuchowe. Jakiś czas temu USA umieściły Pegasusa na czarnej liście programów. Miało zostać użyte nie tylko wobec senatora Brejzy ale i Romana Giertycha, adwokata. - Ten program pozwala wnikać w najbardziej intymne kwestie ludzkiego życia. Ten telefon był w mojej sypialni. Był, jak się spowiadałem, był ze mną w rozmowach prywatnych z klientami. W ich intymnych różnych szczegółach. Uczestniczył w ten czy inny sposób - komentował w rozmowie z TVN 24.

Agencja Associated Press podała również, że za pomocą Pegasusa "szpiegowana" była prokuratorka Ewa Wrzosek. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn odniósł się do doniesień Associated Press. "Sugestie, że polskie służby wykorzystują metody pracy operacyjnej do walki politycznej, są nieprawdziwe" - przekazał Onetowi. Dodał jednak: "nie informujemy również czy wobec konkretnych osób były stosowane metody pracy operacyjnej".

Roman Giertych, Ewa WrzosekNiemiecka prasa: Pegasus dotarł do Warszawy. Polska na czarnej liście

Więcej o: