Nowy gazociąg łączy Rosję i Niemcy, z pominięciem Ukrainy - biegnie dnem Bałtyku. Część europejskich państw, w tym Polska, sprzeciwia się tej instalacji, podkreślając, że podbija ona uzależnienie UE od rosyjskiego surowca.
Więcej wiadomości z gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl>>>
Brukselski think tank Bruegel opublikował analizę, która ma pokazać, jak ewentualne przerodzenie się napięcia na Ukrainie w otwarty konflikt z Rosją i wstrzymanie dostaw gazu z Gazpromu uderzyłoby w Europę. Według ekspertów, gdyby Moskwa zupełnie zaprzestała dostaw, Unia Europejska, obok zwiększonych dostaw gazu z innych kierunków (np. LNG z USA), musiałaby też ograniczyć zużycie gazu. "Najbardziej efektywne rozwiązanie wymaga dostosowania po stronie popytu w celu zmniejszenia zależności od gazu, a nie tylko zastępowania rosyjskiego gazu importem z innego kraju" - piszą analitycy w raporcie.
- Kryzys energetyczny pokazuje, że zależność od gazu z Rosji kończy się źle, wyższą ceną, a także problemami w polityce zagranicznej - zauważa Wojciech Jakóbik. Skąd się wziął gazowy problem Europy, co się stanie, jeśli Nord Stream 2 zacznie działać i co może zrobić Polska z kontraktem z Gazpromem? Oto trzy pytania do eksperta:
Po tym, jak globalna gospodarka na kilka miesięcy wstrzymała oddech, odbiła z ogromnym impetem, napędzając gigantyczny popyt na energię i surowce energetyczne. Z wyliczeń Międzynarodowej Agencji Energetycznej wynika, że w 2021 roku zapotrzebowanie na energię elektryczną zwiększyło się o ponad 6 proc. - to najszybszy roczny wzrost od czasu odbicia po kryzysie finansowym ponad dekadę temu.
Zapotrzebowanie podbiła pogoda - ciepłe lata i chłodniejsze zimy napędzają popyt na prąd, potrzebny do chłodzenia i ogrzewania. Pogoda jest też kluczowa dla OZE, co widzieliśmy dobrze w Europie w ostatnich miesiącach - w minionym roku miewaliśmy okresy ze znacznie mniejszą niż przeciętna wietrznością, co ograniczało produkcję energii na farmach wiatrowych. Dorzuciły się jeszcze trwające dłużej niż planowano przeglądy i remonty elektrowni jądrowych we Francji oraz mniejsza ilość wody m.in. w Szwecji napędzającej hydroelektrownie. Do tego doszły niewystarczające zapełnienie magazynów gazem.