Od kwietnia na Wyspach rośnie maksymalna stawka opłat za energię. Decyzja brytyjskiego regulatora była spodziewana i już wcześniej budziła sporo obaw i emocji. W Brytyjczyków wzrost cen energii uderzył wcześniej, do tego w górę poszły niektóre podatki. Pod koniec ubiegłego roku think tank Resolution Foundation ostrzegał przed "katastrofą kosztów utrzymania" dla gospodarstw domowych.
Więcej tematów z gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl>>>
Think tank podkreślał, że wyższe rachunki za energię - prąd, ale także gaz - mocniej dotykają biedniejsze gospodarstwa. W przypadku najuboższych, wydatki na te cele mają wzrosnąć z 8,5 do 12 proc. ich dochodów. Więcej na ten temat pisaliśmy w poniższym tekście:
Rachunki za tzw. podwójne paliwo, czyli prąd i gaz, wzrosną od kwietnia o 54 proc. Maksymalny pułap został podniesiony do 1971 funtów. Podwyżka o 693 funty rocznie dotknie 22 milionów gospodarstw domowych. Część konsumentów - około 4,5 mln - korzystających z liczników przedpłaconych, zapłaci jeszcze więcej - dla nich rachunki zwiększą się o 708 funtów rocznie. To największa podwyżka cen energii dla konsumentów w Wielkiej Brytanii w historii i już druga w ciągu pół roku.
Szef regulatora - Ofgemu - przyznał, że zdaje sobie sprawę z trudności finansowych, jakie mogą dotknąć Brytyjczyków. "Wiemy, że ten wzrost będzie niezwykle niepokojący dla wielu ludzi, zwłaszcza tych, którzy walczą, by związać z końcem z końcem, a Ofgem upewni się, że firmy energetyczne będą wspierać swoich klientów w każdy możliwy sposób" - cytuje jego słowa "The Guardian".
Także rząd przyznaje, że wielu Brytyjczyków czeka zaciskanie pasa. Minister finansów Rishi Sunak mówił jednak w Izbie Gmin, że podwyżki są nie do uniknięcia ze względu na globalną sytuację na rynku energetycznym. "Ale możemy osłabić ten szok dla milionów rodzin" - deklarował.
Jesienią wszyscy dostaną jednorazowy rabat na rachunki za energię w wysokości 200 funtów - ale za to przez pięć następnych lat będą musieli oddawać dostawcom po 40 funtów rocznie. Oprócz tego wielu ludzi w Anglii skorzysta z obniżki Council Tax - opłat za lokalne usługi komunalne, takie jak wywożenie śmieci - zapłacą 150 funtów mniej. Ta druga część wsparcia wejdzie w życie już w kwietniu. Walia, Szkocja i Irlandia Północna same regulują te kwestie. Samorządy dostaną też od rządu 150 milionów funtów, by wspomóc najbiedniejszych. Program będzie kosztować rząd 9 mld funtów.
Większość mieszkańców Anglii dostanie wsparcie w wysokości łącznie 350 funtów. Nie pokryje to jednak całości podwyżek rachunków za energię i wciąż trzeba będzie wysupłać 400 funtów więcej niż dotąd.
Opozycja odpowiada, że to za mało, a już teraz wielu ludzi ma problem ze związaniem końca z końcem. Lewica wolałaby, aby rząd nałożył jednorazowy podatek na firmy energetyczne, których przychody pójdą teraz w górę.
Wielka Brytania, podobnie jak inne europejskie państwa, zmaga się także z inflacją. By z nią walczyć, Bank Anglii podniósł stopy procentowe z 0,25 proc. do 0,5 proc. W grudniu inflacja wyniosła 5,4 proc. rok do roku, to najwyższy poziom od blisko trzech dekad.