Polska nie jest gotowa na gospodarczą wojnę? "Ceny ropy pójdą w górę, inflacja będzie wyższa"

Ukraina od lat szykowała gospodarkę na wojnę, w przeciwieństwie do Polski, mówi w wywiadzie dla Money.pl Henryka Bochniarz, szefowa Konfederacji Lewiatan. Ekonomistka zwraca uwagę na problemy, jakie czekają polski rynek pracy w przypadku mobilizacji wojskowej na Ukrainie.

Rosja  zaatakowała Ukrainę. Trwa desant żołnierzy w Odessie, Mariupolu, nastąpił też ostrzał infrastruktury krytycznej, zarówno lotnisk jak i systemów obrony przeciwlotniczej. Słychać eksplozje w wielu ukraińskich miastach. Atak ruszył także od strony Ługańskiej Republiki Ludowej i od strony morza. Ukraina wprowadziła stan wojenny.

Ukraińska gospodarka szykowała się na to jednak od lat - zaznacza Henryka Bochniarz z Konferedacji Lewiatan w rozmowie z Money.pl. I wyjaśnia, że Polska jest gorzej przygotowana ekonomicznie na wojnę. 

Gdy popatrzymy na inflację, na szybszy wzrost importu aniżeli eksportu, na politykę NBP, na rozwiązania związane z Polskim Ładem, które wniosły i każdego dnia dalej będą wnosiły tyle niestabilności, to trudno być optymistą

- mówi ekonomistka. I dodaje, że nie mamy zasobów, instytucji i organizacji wewnątrz kraju, które o zagrożeniach pozwoliłyby myśleć spokojniej. 

Zobacz wideo Prezydent Ukrainy na Telegramie o rosyjskim ataku

Ceny paliw w górę

Henryka Bochniarz tłumaczy, że nie jesteśmy już tak zależni od Rosji, jak za czasów Związku Radzieckiego. 

Ciągle mamy problem, jeśli chodzi o dostawy surowców, ale tutaj trzeba przyznać, że Polska jest krajem, który powinien być wzorem dla innych państw UE, jeśli chodzi o konsekwentne uciekanie od zależności energetycznych

- dodaje przewodnicząca rady głównej Konfederacji Lewiatan. I tłumaczy, że niezależnie od tego, naszu uzależnienie od dostaw ropy i gazu jest duże i w tej materii warto dogadać się z Unią Europejską.

Więcej informacji ze świata na stronie głównej Gazeta.pl 

W przypadku wstrzymania dostaw gazu, minister aktywów państwowych Jacek Sasin informował, że zapasy surowca wystarczą nam co najmniej na miesiąc. 

Henryka Bochniarz uważa, że nie ma innej możliwości, niż dalsze podwyżki cen paliw i surowców. To z kolei oznacza jeszcze wyższą inflację, niż przewidywano. Kontynuuje, że z kryzysu pandemicznego wchodzimy w kolejny, mimo że nie zdołaliśmy odbudować jeszcze zapasów po poprzednim. 

Polski rynek pracy stanie przed dużym wyzwaniem

Henryka Bochniarz porusza również wątek uchodźców, którzy przybędą do Polski i mówi, że powinniśmy zastanowić się, jak pomóc Ukrainie, bo jesteśmy od niej bardzo zależni. 

Bez Ukraińców, którzy u nas pracują, w ogóle nie moglibyśmy funkcjonować. Trzeba się liczyć z tym, że to, co tam się stanie, będzie miało ogromny wpływ na Polskę. Jeżeli dojdzie do agresji i ucieczki ludzi, to mówimy o tysiącach osób

- tłumaczy ekonomistka.

I dodaje, że dużym drugim największym zagrożeniem dla Polski jest mobilizacja wojskowa w Ukrainie. 

My się zawsze cieszyliśmy, że Ukraińcy akurat u nas znaleźli dla siebie miejsce. To są tysiące ludzi, bez których nasza gospodarka nie będzie mogła funkcjonować

- twierdzi Henryka Bochniarz. 

Więcej o: