Po ataku na Ukrainę dezinformacyjna hydra znów podniosła swoją głowę - nikt nie ma wątpliwości, że jest to jeden z elementów m.in. rosyjskiej wojny wymierzonej także w nas Polaków. Ataki w mediach społecznościowych są czasami tak perfidne, że nawet osoba zaatakowana może nie wiedzieć, że uległa manipulacji. Najgorsze w tym arsenale są tzw. "łańcuszki" w SMS-ach, na Messangerze, Facebooku, czy Twitterze, to one nakręcają społeczny strach. A właśnie na tym szczególnie dziś zależy przeciwnikowi.
Chwilę po tym jak na Ukrainę spadły pierwsze rosyjskie bomby w mediach społecznościowych i w SMS-ach eksplodowała liczba fałszywych informacji. Wygląda to dokładnie tak samo, jak chwilę po tym, gdy w Polsce pojawiły się pierwsze przypadki COVID-19. Każdy z nas doskonale pamięta nieprawdziwe - jak się później okazywało - doniesienia, że "znajomy znajomego, który pracuje w ministerstwie, słyszał, że zaraz będą zamykać wjazd do miasta".
Dziś prawie każdy z nas również widzi mnóstwo bzdur na profilach swoich znajomych w mediach społecznościowych. Wiadomości są też wysyłane w innej formie - m.in. smsami. Oto jeden z takich "łańcuszków" - wszystko w tym wpisie jest nieprawdą i ma on za zadanie tylko i wyłącznie wywołanie u odbiorcy strachu i paniki.
Jak działa dezinformacja w social mediach MK
Eksperci zwracają uwagę, że te kłamstwa bardzo często są udostępniane przez konta, które jeszcze niedawno straszyły nas np. szczepionkami. Nie należy mieć wątpliwości - to jest punktowy atak przygotowany z premedytacją. Ostrzegał przed tym już 28 lutego między innymi Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych.
Jak chronić się przed takimi informacjami? Przede wszystkim nie wolno przekazywać ich dalej. Atakujący wykorzystują mechanizm manipulacji, który polega na tym, że z natury ufamy swoim znajomym i bliskim. Po otrzymaniu takiej informacji nie weryfikujemy ich i tu popełniamy ogromny błąd. Podanie informacji dalej sprawia, że zasięgi kłamstwa rosną lawinowo. Jak się przed tym chronić? Warto skorzystać z zasady "5xZ".
Jak zweryfikować wpisy w internecie? NASK
Trzeba mieć świadomość, że przeciwnik jest dobrze finansowany i uzbrojony w kłamstwa po zęby. - W zeszłym roku na same "bardziej tradycyjne" media Kremla z państwowego budżetu wydano 1,2 mld dolarów. Mówimy tu o Russia Today, Sputniku, ich portalach społecznościowych etc. To jest część tego obrazu. Nie znamy jego całości, bo są takie elementy jak chociażby "petersburska fabryka trolli", do której Kreml się nigdy nie przyznał - mówiła Martyna Bildziukiewicza, szefowa unijnej agencji East Stratcom Task Force.
Widać to wyraźnie po skali kłamstw, jakimi Rosja usprawiedliwia bestialski atak na Ukrainę. Fake newsy Władimira Putina masowo powtarzane za pośrednictwem fałszywych kont to operacja psychologiczną.