Ropa naftowa typu Brent (europejska, która jest globalnym benchmarkiem, czyli punktem odniesienia) wystartowała w notowaniach w poniedziałek z ogromnym wzrostem. W pierwszych minutach handlu kurs rósł o kilkanaście procent, do 135, a na moment nawet przebił 139 dolarów za baryłkę.
To najwyższy poziom od 2008 roku i już niezbyt mocno oddalony od pochodzącego z lipca tamtego samego roku rekordu wszech czasów - 147,50 dolarów za baryłkę. Liczona w euro ropa sięgnęła najwyższego historycznie poziomu - 126 dolarów (euro słabnie w stosunku do dolara, o czym za chwilę).
Mocno w górę szły także notowania amerykańskiej ropy WTI. Na starcie notowań rosły do 130,50 dolarów. Później ten gwałtowny ruch nieco się uspokoił. W okolicach 2:30 w nocy kurs WTI był na poziomie 123 dolarów, a Brent 126 dolarów za baryłkę. To wciąż jednak solidne wzrosty, o odpowiednio 6,5 i ponad 7 proc. powyżej ceny z piątkowego zamknięcia.
Skąd te wzrosty? Bezpośrednie przyczyny są dwie. Po pierwsze, w niedzielę pojawiła się informacja, że Stany Zjednoczone rozmawiają ze swoimi zachodnimi sojusznikami na temat możliwości embarga na rosyjską ropę i gaz. Co więcej, nie były to anonimowe pogłoski, a słowa amerykańskiego sekretarza stanu Antony'ego Blinkena z wywiadu w telewizji CNN. Drugim czynnikiem mogły być opóźnienia w negocjacjach z Iranem na temat powrotu do porozumienia nuklearnego, co mogłoby odblokować irańską ropę dla rynku. Iran przekazywał, że jest gotowy na ustępstwa, ale Rosja przedstawiła żądania, które mogą storpedować rozmowy - donosił Reuters. Agencja przypomina, że Rosja eksportuje około 7 milionów baryłek ropy i jej produktów dziennie - to 7 proc. globalnej podaży.
Nowy tydzień na giełdach rozpoczął się - na razie w Azji - od głębokiej przeceny. Tuż przed 3:00 polskiego czasu japoński indeks Nikkei tracił 3,5 proc. Giełda w Hongkongu spadła o około 5 proc.
Niepokój związany z wojną w Ukrainie i niezwykle silnym napięciem geopolitycznym ma też odbicie w kursach walut. Euro osłabia się wobec dolara o około 1 proc. Znacznie gorzej wygląda to w przypadku złotego. Dolar w odniesieniu do polskiej waluty drożeje o blisko 1,9 proc., a euro o około 1 proc. O 3:00 nad ranem w poniedziałek dolar na rynku był notowany po 4,56 zł, a euro po 4,94 proc. - granica 5 zł zbliża się coraz bardziej. Podobnie zresztą jak w przypadku franka szwajcarskiego, którego kurs o 3:00 to 4,95 zł (wzrost o blisko 1,5 proc.).