Kolejne sankcje na Rosję? Nieoficjalnie: Prace nabrały tempa. "Jeszcze bardziej dotkliwe dla Kremla"

W Unii Europejskiej nabrały tempa prace nad czwartym pakietem sankcyjnym wobec Rosji za napaść na Ukrainę. Brukselska korespondentka Polskiego Radia dowiedziała się nieoficjalnie jakie rozwiązania są obecnie dyskutowane.
Władimir Putin
Andrei Gorshkov / AP
Zobacz wideo Co ze wsparciem militarnym Polski dla Ukrainy? Tusk komentuje

Zamknięcie europejskich portów dla rosyjskich statków, wstrzymanie importu ropy i węgla z Rosji, ale nie gazu oraz wpisanie na czarną listę kolejnych oligarchów - o tym, jak wynika z ustaleń Beaty Płomeckiej, dyskutowano w poniedziałek w Brukseli. - W sprawie wstrzymania importu gazu nie ma jednomyślności, bo część krajów jest za bardzo uzależniona od dostaw z Rosji, ale możliwe jest wstrzymanie importu ropy, co byłoby jeszcze bardziej dotkliwe dla Kremla - powiedział brukselskiej korespondentce Polskiego Radia jeden z unijnych dyplomatów. Zwłaszcza że w tej sprawie UE zapowiedziała koordynację z krajami grupy G7.

Sankcje na Rosję - będzie kolejny pakiet? W Brukseli trwają rozmowy

Polska zabiega także o wstrzymanie importu węgla z Rosji oraz o odłączenie wszystkich rosyjskich banków od globalnego systemu rozliczeń finansowych SWIFT. Do tej pory zdecydowano o odcięciu siedmiu banków. W tej sprawie prowadzone są negocjacje wśród unijnych krajów i o ile jest zgoda, że lista banków powinna być większa, o tyle wciąż nie ma zielonego światła, by wśród nich znalazł się największy - Sbierbank. W sprawie sankcji wobec kolejnych oligarchów nie brakuje głosów, że Unia Europejska powinna iść śladem Stanów Zjednoczonych i objąć restrykcjami także ich rodziny.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Ukraina zostanie przyjęta do UE?

Unijne kraje poprosiły Komisję Europejską o zaopiniowanie wniosków Ukrainy, Gruzji i Mołdawii o przyjęcie do Wspólnoty. Rozpoczęła się tym samym procedura rozpatrzenia próśb władz w Kijowie, Tbilisi i Kiszyniowie. Polska nalega na przyspieszoną procedurę w sprawie Ukrainy.

Państwa członkowskie są już po pierwszych dyskusjach w sprawie rozszerzenia Unii na wschód. W ubiegłym tygodniu dyskutowali o tym ministrowie ds. europejskich, a w poniedziałek ambasadorowie. Dyskusja potwierdziła, że są różnice zdań i nie wszystkie kraje, jak Polska, są za przyspieszeniem procedur. Warszawa uważa, że Unia powinna przyznać Ukrainie status kandydata tak szybko jak to możliwe. - Nie ma mowy o tym, żeby traktować Ukrainę w sposób standardowy, który obowiązywałby w normalnych, pokojowych warunkach. Musimy wypracować odpowiednie środowisko prawne - mówił kilka dni temu w Brukseli ambasador Polski przy Unii, Andrzej Sadoś.

W poniedziałek na zamkniętym spotkaniu przedstawicieli 27 krajów polski ambasador ponowił ten apel - tak wynika z relacji unijnych dyplomatów, z którymi rozmawiała brukselska korespondentka Polskiego Radia. Zaapelował do KE o jak najszybsze zaopiniowanie wniosku Ukrainy. Standardowo przygotowanie takiej opinii przez Komisję trwa półtora roku. Sprawa członkostwa Ukrainy w UE będzie jednym z tematów dwudniowego szczytu z udziałem europejskich przywódców w Paryżu, który rozpoczyna się w czwartek. I po tym szczycie wielu dyplomatów spodziewa się pozytywnego sygnału wysłanego do Ukrainy. Niektórzy jednak zastanawiają się, czy rozpatrywanie wniosków wspólnie z Gruzją i Mołdawią nie opóźni całego procesu nadawania Ukrainie statusu kandydata do Unii Europejskiej.

Więcej o: