Zamknięcie europejskich portów dla rosyjskich statków, wstrzymanie importu ropy i węgla z Rosji, ale nie gazu oraz wpisanie na czarną listę kolejnych oligarchów - o tym, jak wynika z ustaleń Beaty Płomeckiej, dyskutowano w poniedziałek w Brukseli. - W sprawie wstrzymania importu gazu nie ma jednomyślności, bo część krajów jest za bardzo uzależniona od dostaw z Rosji, ale możliwe jest wstrzymanie importu ropy, co byłoby jeszcze bardziej dotkliwe dla Kremla - powiedział brukselskiej korespondentce Polskiego Radia jeden z unijnych dyplomatów. Zwłaszcza że w tej sprawie UE zapowiedziała koordynację z krajami grupy G7.
Polska zabiega także o wstrzymanie importu węgla z Rosji oraz o odłączenie wszystkich rosyjskich banków od globalnego systemu rozliczeń finansowych SWIFT. Do tej pory zdecydowano o odcięciu siedmiu banków. W tej sprawie prowadzone są negocjacje wśród unijnych krajów i o ile jest zgoda, że lista banków powinna być większa, o tyle wciąż nie ma zielonego światła, by wśród nich znalazł się największy - Sbierbank. W sprawie sankcji wobec kolejnych oligarchów nie brakuje głosów, że Unia Europejska powinna iść śladem Stanów Zjednoczonych i objąć restrykcjami także ich rodziny.
Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl
Unijne kraje poprosiły Komisję Europejską o zaopiniowanie wniosków Ukrainy, Gruzji i Mołdawii o przyjęcie do Wspólnoty. Rozpoczęła się tym samym procedura rozpatrzenia próśb władz w Kijowie, Tbilisi i Kiszyniowie. Polska nalega na przyspieszoną procedurę w sprawie Ukrainy.
Państwa członkowskie są już po pierwszych dyskusjach w sprawie rozszerzenia Unii na wschód. W ubiegłym tygodniu dyskutowali o tym ministrowie ds. europejskich, a w poniedziałek ambasadorowie. Dyskusja potwierdziła, że są różnice zdań i nie wszystkie kraje, jak Polska, są za przyspieszeniem procedur. Warszawa uważa, że Unia powinna przyznać Ukrainie status kandydata tak szybko jak to możliwe. - Nie ma mowy o tym, żeby traktować Ukrainę w sposób standardowy, który obowiązywałby w normalnych, pokojowych warunkach. Musimy wypracować odpowiednie środowisko prawne - mówił kilka dni temu w Brukseli ambasador Polski przy Unii, Andrzej Sadoś.
W poniedziałek na zamkniętym spotkaniu przedstawicieli 27 krajów polski ambasador ponowił ten apel - tak wynika z relacji unijnych dyplomatów, z którymi rozmawiała brukselska korespondentka Polskiego Radia. Zaapelował do KE o jak najszybsze zaopiniowanie wniosku Ukrainy. Standardowo przygotowanie takiej opinii przez Komisję trwa półtora roku. Sprawa członkostwa Ukrainy w UE będzie jednym z tematów dwudniowego szczytu z udziałem europejskich przywódców w Paryżu, który rozpoczyna się w czwartek. I po tym szczycie wielu dyplomatów spodziewa się pozytywnego sygnału wysłanego do Ukrainy. Niektórzy jednak zastanawiają się, czy rozpatrywanie wniosków wspólnie z Gruzją i Mołdawią nie opóźni całego procesu nadawania Ukrainie statusu kandydata do Unii Europejskiej.