Chciała odejść z pracy, Putin się nie zgodził. Prezeska Banku Rosji mierzy się z wojenną gospodarką

Elwira Nabiullina miała mieć dość mierzenia się z ekonomicznymi efektami wojny - drugiej w jej karierze jako szefowej rosyjskiego banku centralnego. Władimir Putin miał odmówić jej prośbie odejścia ze stanowiska. Wygląda więc na to, że z osłabieniem rubla i inflacją będzie musiała nadal walczyć. I - jak zauważają niektórzy - swoją politykę nadal sygnalizować za pomocą przypinanych do ubrania broszek.
Zobacz wideo

Doniesienia o tym, że Elwira Nabiullina chciała zrezygnować z funkcji prezeski Centralnego Banku Rosji pojawiały się już wcześniej. Teraz napisał o nich portal Bloomberg. Według dziennikarzy, po rozpoczęciu przez Rosji inwazji na Ukrainę, Nabiullina miała starać się odejść z banku, ale prezydent Władimir Putin nakazał jej zostać na stanowisku. Bloomberg powołuje się na cztery źródła, które mają znać sprawę. 

Bloomberg: Elwira Nabiullina chciała odejść z Banku Rosji, Władimir Putin się nie zgodził

Prezeska musi więc mierzyć się z trudną - w efekcie zachodnich sankcji - sytuacją gospodarczą Rosji, która dodatkowo niszczy jej dotychczasowe osiągnięcia. Inflacja, z którą przez lata z uporem walczyła, szybko rośnie. Do tego osłabia się rosyjska waluta, z czym bank centralny już nie bardzo może walczyć - jego ogromne, zgromadzone właśnie przez Nabiullinę rezerwy, zostały zablokowane. 

Elwira Nabiullina to ekonomistka i zarządzająca doceniana przez międzynarodowe środowisko. Do ścisłego kierownictwa ekonomicznego Rosji weszła w 2007 roku, kiedy Władimir Putin wyznaczył jej stanowisko ministra rozwoju gospodarczego i handlu. W 2012 roku Putin, wracając po kilkuletnim okresie premierowania do funkcji prezydenta, zabrał ją ze sobą na Kreml. Przez rok była jego doradczynią, a w 2013 roku została prezeską Centralnego Banku Rosji - jako pierwsza kobieta w historii kraju.  

Już rok później musiała zmierzyć się ze skutkami aneksji ukraińskiego Krymu przez Rosję połączonymi ze spadkiem rynkowych cen ropy naftowej. Nabiullina podjęła wtedy działania, które pozwoliły wygrzebać się gospodarce z kryzysu. Zdecydowała się nie wydawać środków na obronę taniejącego rubla (zamiast tego budowała rezerwy), a kierowany przez nią bank podnosił silnie stopy procentowe. Skupiała się na zahamowaniu inflacji - cel, który podkreślała od początku urzędowania. Udało się jej - inflacja spadła do najniższych poziomów od czasu upadku ZSRR - i zaczęła być doceniana w międzynarodowym środowisku ekonomicznym. 

- Kiedy pojawiła się Nabiullina, nikt nie sądził, że uda jej się ustabilizować inflację - mówi, cytowana przez Bloomberg Natalia Orłowa, ekonomistka Alfa-Banku. - Doprowadziła bank centralny do absolutnie międzynarodowych standardów - dodaje. 

- Nabiullina zyskała naprawdę silną reputację jastrzębia inflacyjnego i wiarygodnego prezesa banku centralnego - to z kolei przywoływana przez Agencję Reutera opinia Williama Jacksona, szefa ekonomicznego ds. rynków wschodzących Capital Economics. Jastrząb to - w największym skrócie - w polityce monetarnej decydent opowiadający się za relatywnie wysokimi stopami procentowymi, co ma tamować inflację (przeciwieństwem jastrzębi są gołębie). 

"Broszka Nabiulliny"

I to właśnie jastrząb widniał na broszce, którą Nabiullina miała przypiętą w marcu 2021 roku, podczas ogłaszania pierwszej od trzech lat podwyżki stóp procentowych w Rosji. Jej zwyczaj przypinana broszek, który pojawił się w 2020 roku, podchwyciły rosyjskie media, szukając w nich wskazówek dotyczących stanu rosyjskiej gospodarki oraz planów gospodarczych władz. Jesienią ubiegłego roku Elwira Nabiullina odniosła się do tego, stwierdzając w wywiadzie, że ta biżuteria to po prostu inny rodzaj komunikacji, który ma dawać rynkowi okazję do refleksji. Nie ujawniła, kto dobiera jej broszki, ale stwierdziła, że tej tradycji nie zamierza na razie porzucać. 

Jednak gdy pod koniec lutego tego roku ogłaszała potężną podwyżkę stóp - z 9,5 do aż 20 proc. - była ubrana na czarno i żadnej broszki nie miała. 

 

"Warunki dla rosyjskiej gospodarki zmieniły się dramatycznie. Nowe sankcje, nałożone przez zagranicę, spowodowały znaczny wzrost kursu wymiany rubla i ograniczyły możliwości wykorzystania przez Rosję jej rezerw w złocie i walutach obcych" - brzmiał początek komunikatu banku odczytywanego przez jego szefową. 

Ukraine InvasionGigantyczna podwyżka stóp procentowych w Rosji. Bank centralny się ratuje

Na posiedzeniu 18 marca poziomu stóp nie zmieniono, a po wystąpieniu Nabiulliny nie było możliwości zadawania pytań. "Gospodarka rosyjska wchodzi w fazę szerokiej transformacji strukturalnej, której towarzyszyć będzie przejściowy, ale nieunikniony okres zwiększonej inflacji" - napisał wtedy bank w komunikacie. Wyjaśniał w nim też, że wprowadzono elementy kontroli kapitału, jak obowiązkową wymianę przychodów firm w walutach obcych i inne kroki, które mają zapewnić twardą walutę. "Była to wymuszona decyzja, ponieważ możliwości banku centralnego na wykorzystanie rezerw międzynarodowych są ograniczone". 

Rosja, Petersburg. Elektroniczna tablica kantoru pokazuje, że wstrzymał operacje wymiany z euro. Zdjęcie z 9 marca 2022 r.Coraz trudniej o dewizy w Rosji. Przelewy z zagranicy wypłacane tylko w rublach

Tego samego dnia Nabiullina została nominowana przez Putina na kolejną pięcioletnią kadencję przewodniczącej rosyjskiemu bankowi centralnemu. - Teraz, gdy bank centralny staje w obliczu rosnącej odpowiedzialności za utrzymanie stabilności makroekonomicznej, prezydent regularnie rozmawia z Nabiulliną - mówił wtedy rzecznik Władimira Putina, Dmitrij Pieskow. Według rozmówców Bloomberga, odejście Nabiulliny byłoby postrzegane jako zdrada Putina. Prezeska pozostaje więc na stanowisku w czasie, gdy rozpętana przez Kreml wojna w Ukrainie niweczy dużą część jej dotychczasowych osiągnięć. 

Szefowa Centralnego Banku Rosji nie odpowiedziała na zapytania dziennikarzy Bloomberga. Podobnie jak biuro prasowe CBR, które jednak udzieliło komentarza rosyjskiej agencji prasowej Tass - już po publikacji artykułu, stwierdzając, bez podawania szczegółów że "nie odpowiada rzeczywistości".

W środę 23 marca ministerstwo gospodarki Rosji podało, że w tygodniu zakończonym 18 marca inflacja wzrosła do 14,53 proc. rok do roku z 12,54 proc. tydzień wcześniej. To najwyższy poziom od listopada 2015. Drożało niemal wszystko, w tym cukier i cebula o ponad 13 proc. Przyspieszenie wzrostu cen powoduje osłabienie rubla oraz gwałtowny wzrost popytu na różnego rodzaju towary i produkty - Rosjanie masowo ruszyli na zakupy spodziewając się, że wkrótce będzie jeszcze drożej.  

Według ankiety przeprowadzonej przez rosyjski bank centralny wśród ekonomistów, roczna inflacja w Rosji sięgnie w tym roku 20 proc., a PKB skurczyć może się o 8 proc. Jak zauważa Reuters, po ostatnim posiedzeniu bank nie przedstawił prognoz, stwierdzając jedynie, że w najbliższych kwartałach PKB się zmniejszy, a inflacja wróci do celu na poziomie 4 proc. w 2024 roku.

***

Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl

Więcej o: