W zeszłym tygodniu Władimir Putin zapowiedział, że Rosja zmienia sposób pobierania opłat od państw z "listy nieprzyjaznych Rosji". Zakup gazu będzie mógł być przeprowadzony wyłącznie za pomocą rubli rosyjskich. Odpowiedź Europy przyszła szybko. Robert Habeck reprezentujący grupę G7 poinformował, że "płatność w rublach jest nie do przyjęcia i będzie nakłaniać zainteresowane firmy, aby nie stosowały się do żądań prezydenta Rosji Władimira Putina".
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz zdołał już zapowiedzieć, że jego kraj nie będzie dokonywał płatności w tej walucie. Zareagował na to również Kreml. Dmitrij Pieskow zasugerował, że w przypadku niedostosowania się Europy do nowych zasad może ona zostać odcięta od gazu. Niemcy szantaż potraktowali poważnie i w środę zapowiedziano, że rozpoczęto przygotowania na możliwe problemy z dostawami gazu z Rosji.
Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina
Minister gospodarki Robert Habeck ogłosił wprowadzenie pierwszego z trzech stopni systemu wczesnego ostrzegania, co ma być środkiem zapobiegawczym. Zwoływany codziennie będzie również sztab kryzysowy. Minister dodał, że na razie dostawy gazu są zabezpieczone.
"Każda zaoszczędzona kilowatogodzina pomaga"
- wezwał obywateli i przedsiębiorstwa do oszczędzenia energii minister gospodarki Robert Habeck. Jak podaje serwis Deutsche Welle według danych Ministerstwa Gospodarki, import z Rosji stanowi około 55 procent importu gazu kopalnego do Niemiec, węgla - około 50 procent, a ropy naftowej - około 35 procent.
Więcej informacji o sankcjach na Rosję przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl