Ubiegłoroczna rozpędzająca się inflacja i kryzys gazowy sprawiły, że rachunki za ogrzewanie wystrzeliły. Niektóre wspólnoty mieszkaniowe zamiast 8 tys. zł w grudniu płaciły już niemal 20 tys. zł. Rząd zdecydował się interweniować i w tarczy inflacyjnej obniżył VAT na gaz ziemny z 23 do 8 proc. Horrendalne rachunki za gaz były dopiero przedsmakiem tego, co czeka nas w tym roku.
W środę Władimir Putin zakręcił kurek gazociągu jamalskiego dla Polski. Litwy i Bułgarii. Polska jest jednak w dobrej sytuacji, ponieważ zdywersyfikowała swoje źródła gazu. Rząd uspokaja, że surowca nie zabraknie, a magazyny są pełne w ponad 75 proc.
W związku z wojną w Ukrainie i działaniami Rosji sytuacja wciąż jest jednak trudna .Główny ekonomista PKN Orlen Adam Czyżewski w rozmowie z PAP Biznes przekazał, że spółka oczekuje dwukrotnego wzrostu cen gazu w porównaniu do ubiegłego roku. Oprócz inwazji na Ukrainę, wpłyną na to m.in. zmiany regulacyjne wymuszające wypełnienie magazynów w Europie do wskazanego poziomu.
Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl
Ceny energii elektrycznej według analiz Orlenu mają skoczyć do 730 zł/MWh, czyli o 85 proc. względem 2021 r. Będzie to wynik utrzymujących się zawrotnych cen gazu i węgla oraz wysokich opłat za emisję CO2.
Czyżewski poinformował, że w najbliższym czasie spadną marże rafinerii.
Jeśli popyt w gospodarce spadnie, spadnie też popyt na paliwa i pojawia się presja na ich ceny. W efekcie zaczną spadać marże, bo one spadają w warunkach spowolnienia, gdy gospodarki potrzebują mniej paliw
- powiedział główny ekonomista Orlenu. Jak wyjaśnił, obecne wysokie marże są nienaturalnie wysokie. Jego zdaniem to wynik interwencji na rynku paliw i dużego popytu.