Morawiecki chciał, by Norwegia dzieliła się zyskiem. Były szef PGNiG: Podcina pozycję negocjacyjną

- Uzasadnione jest pytanie, po co to było, bo skutek mógł być tylko jeden - podcięcie czy osłabienie pozycji negocjacyjnej spółki w negocjacjach z norweskimi partnerami - powiedział w rozmowie z TVN24 były prezes PGNiG i były minister gospodarki Piotr Woźniak. Tak skomentował niedawne słowa premiera Mateusza Morawieckiego, który powiedział, że Norwegia powinna podzielić się "nadmiarowym zyskiem".

Szef polskiego rządu spotkał się 21 maja z młodzieżą w ramach Ogólnopolskiego Kongresu Dialogu Młodzieżowego. Premier odpowiadał na pytania zebranych, które w większości dotyczyły wojny w Ukrainie. W tym kontekście Mateusz Morawiecki nawiązał też do Norwegii i powiedział, że kraj "niechcący żeruje" na wojnie w Ukrainie.

- Nadmiarowe zyski, przekraczające średnią roczną z ostatnich lat z ropy i gazu, małego pięciomilionowego państwa, jakim jest Norwegia, przekroczą 100 miliardów euro - mówił premier. Po czym dodał: "Piszcie do waszych młodych przyjaciół w Norwegii. Oni powinni się podzielić tym nadmiarowym, gigantycznym zyskiem".

Mateusz Morawiecki podczas spotkania w ramach Ogólnopolskiego Kongresu Dialogu MłodzieżowegoMorawiecki o Norwegii: Powinni się podzielić nadmiarowym zyskiem

Były szef PGNiG: Słowa Morawieckiego były przemyślane, skutek mógł być tylko jeden

- Takie wypowiedzi mają znaczenie i odbierane są zgodnie z ich intencją. To znaczy, miały być odebrane jako zruganie partnerów i tak na pewno zostały odebrane - skomentował były prezes PGNiG, były minister gospodarki Piotr Woźniak w rozmowie z TVN24.

- Na pewno to podcina pozycję negocjacyjną naszych negocjatorów, o ile w ogóle oni są. Bo z tego co prześledziłem historię, to wygląda na to, że przez ponad dwa lata nikt się tym nie zajął, lekceważąc to kompletnie, co jest ciężkim błędem i nadużyciem i powinno być przedmiotem osobnego postępowania i napiętnowania tych, którzy takich rzeczy zaniechali - stwierdził.

Więcej informacji z Polski przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Ja nie będę teraz argumentował, że to, co zechciał powiedzieć pan premier, było nieprzemyślane, bo na pewno było przemyślane i oczywiście uzasadnione jest pytanie, po co to było, bo skutek mógł być tylko jeden - podcięcie czy osłabienie pozycji negocjacyjnej spółki w negocjacjach z norweskimi partnerami. Na szczęście ci partnerzy w Norwegii pochodzą z całego świata, to nie są tylko Norwedzy. To są Amerykanie, Włosi, Francuzi, są przedstawiciele państw afrykańskich […] a firm norweskich jest stosunkowo niewiele

- powiedział były minister gospodarki Piotr Woźniak.

Ministerstwo Finansów wyjaśnia słowa Morawieckiego. Chodzi o "solidarity windfall tax"

Słowa Morawieckiego na temat Norwegii i "dzieleniu się nadmiarowym zyskiem" szybko doprecyzowało Ministerstwo Finansów.

To właściwy czas, aby zacząć głośno mówić o 'solidarity windfall tax' w krajach czerpiących ponadprzeciętne zyski ze sprzedaży surowców energetycznych na wsparcie Ukrainy, o czym wspomniał premier Mateusz Morawiecki. Pojawiają się takie sygnały, że część norweskiej klasy politycznej ideę takową uważa za słuszną 

- powiedziała ministerka finansów Magdalena Rzeczkowska.

Mateusz Morawiecki podczas spotkania w ramach Ogólnopolskiego Kongresu Dialogu MłodzieżowegoMorawiecki chce nowego podatku. To o to chodzi w "żerujących Norwegach"

Koncepcja "solidarity windfall tax" nie jest nowa i oznacza dodatkowe, zwykle jednorazowe, opodatkowanie jakichś podmiotów, które czerpią nadzwyczajne zyski na skutek jakichś wydarzeń. Pomysł ma już co najmniej 25 lat - w 1997 r. ówczesny premier Wielkiej Brytanii Tony Blair "ściągnął" w ten sposób ponad 5 mld funtów od sprywatyzowanych spółek użyteczności publicznej na cele związane z ochroną bezrobotnych - wyjaśnił Mikołaj Fidziński w Next.gazeta.pl.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Zobacz wideo Putin wepchnął Finlandię i Szwecję do NATO? Ekspertka: Rosja będzie miała dłuższą granicę do pilnowania
Więcej o: