Dziennikarze Onetu udali się w okolice lubelskiej kopalni w Bogdance. Kilkadziesiąt osób stoi tam w kolejce po węgiel. Zakład wprowadził limity, wedle których jedna osoba jednorazowo może zabrać tylko trzy tony surowca. Niektórzy wracają więc po kilka razy - za każdym muszą jednak odstać swoje.
Przed kopalnią stoi sznur samochodów. Jak czytamy, niektórzy czekają w nim od kilku dni, inni nawet od tygodnia. Sprzedaż prowadzona jest codziennie do godz. 21, po tym czasie czekający rozchodzą się więc lub śpią w samochodzie - zainteresowani do Bogdanki przyjeżdżają bowiem z całej Polski. Trzy tony węgla to jednak za mało dla większości gospodarstw, by przetrwać zimę, niektórzy do kolejki więc wracają.
- Trzeba zawieźć węgiel do domu, przyjechać jeszcze raz i ponownie ustawić się w kolejce. Stałem tu od środy, wziąłem trzy tony, zawiozłem, a dziś przyjechałem drugi raz - powiedział jeden z rozmówców portalu, pan Stanisław, i dodał, śmiejąc się: "Komuna wróciła". Rozmówcy dodają także, że kolejka przesuwa się na tyle wolno, że niektórzy, by nie marnować paliwa, wybierają pchanie swoich pojazdów. - Szkoda odpalać silnik, by przejechać te kilka metrów. Paliwo drogie, węgiel drogi. Wszystko drogie - mówią.
Rozmówcy portalu przyznają jednak, że pod kopalnią zdarzają się także śmieszne sytuacje. - Prawie dochodziło do sprzedawania miejsc w kolejce. Niektórzy chcieli się już bić o te miejsca. A tak poza tym to jest tu fajna atmosfera, poznaje się nowych ludzi. Jeden drugiemu pomaga, to taka duża rodzina - powiedział pan Mirek.
Rzeczniczka prasowa kopalni Dorota Choma przekazała Onetowi, że zainteresowanie indywidualnym zakupem węgla jest w tym roku wyjątkowo duże. - Sprzedaliśmy już prawie 100 tys. ton węgla, tymczasem w ubiegłych latach przez rok sprzedawaliśmy 60 tys. ton - powiedziała.
Więcej aktualnych wiadomości z kraju znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
W ostatnim czasie pojawiają się doniesienia o problemach z zakupem węgla. Jak pisaliśmy, nie da się tego zrobić nawet poprzez internetową stronę Polskiej Grupy Górniczej. Ta jednak tłumaczy, że zmieniła zasady sprzedaży. - Cały czas pracujemy nad poprawą funkcjonalności sklepu, wdrażamy nowe rozwiązania. Zainteresowanie klientów jest ogromne [...] W sklepie zarejestrowanych jest obecnie 318 tys. kont - informowało PGG S.A.
- Na dziś mamy zabezpieczone ponad osiem milionów ton węgla. Jesteśmy po bezpiecznej stronie - stwierdziła w ubiegłym tygodniu Anna Moskwa, szefowa resortu środowiska i klimatu. Zapewniła, że statki wypełnione surowcem płyną do Polski z RPA, Australii czy Stanów Zjednoczonych. Na dokładkę wbiła jeszcze szpilkę opozycji. "Apeluję o odpowiedzialną komunikację ze społeczeństwem. Wprowadzanie nieuzasadnionej paniki, że nie wystarczy węgla, zachęca nieuczciwych uczestników rynku do spekulacji cenowych" - napisała. Z kolei we wtorek na konferencji prasowej podkreślała:
W sezonie grzewczym nie zabraknie węgla po gwarantowanej cenie
Spotkaliśmy się z problemem dostępności węgla w sklepie Polskiej Grupy Górniczej. Dlatego przekierujemy cały dostępny polski węgiel, również zwiększając jego wydobycie, do PGG. Niektórzy polscy pośrednicy, korzystają ze zrobionych wcześniej zapasów surowca, często zakupionych po dużo niższych cenach. Zawyżają ceny, wykorzystując sytuację, że węgiel jest potrzebny w wielu polskich domach (...) Wprowadzimy narzędzie, które zapewni kompensatę podmiotom, które zdecydują się po cenie akceptowalnej, przekazać do odbiorców indywidualnych dostępne zasoby węgla. O kwotach będziemy informować w najbliższych dniach
Mimo że rząd zapewnia, iże węgla Polakom nie zabraknie, eksperci nie są już jednak tak optymistycznie nastawieni do sprawy. Według Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla niedobór może sięgnąć nawet 11 mln ton. - To jest ilość, którą trudno będzie uzupełnić - wyjaśniał w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Łukasz Horbacz, prezes Izby. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.