Import i dopłaty to za mało? Rząd ma nowy pomysł. Zerowy VAT na węgiel. Rozwiązań szuka Jacek Sasin

Sprowadzenie milionów ton węgla z Ameryki Południowej czy RPA oraz wprowadzenie dopłat może okazać się niewystarczające. Rząd ma nowe pomysły, by Polacy mogli kupować strategiczny surowiec taniej. Możliwe jest na przykład obniżenie stawki VAT do zera.

Ceny węgla w składach, pomimo okresu wakacyjnego, sięgają nawet 3000 zł za tonę. Rząd przekonuje, że wkrótce będzie taniej, pomóc ma bowiem surowiec importowany z RPA, Ameryki Południowej czy Australii.

Zobacz wideo Brak węgla na rynku podbije jeszcze bardziej ceny prądu?

Polska mogła mieć więcej węgla? Rząd nie podjął ważnej decyzji

Rząd podejmuje jednak i inne działania, które mają zapewnić Polakom dostęp do taniego źródła ciepła. Nad rozwiązaniami pracuje resort, którym kieruje Jacek Sasin - donosi poniedziałkowa "Dziennik Gazeta Prawna". Jednym z pomysłów jest uruchomienie kolejnej ściany wydobywczej. Jednak, jak wyjaśnia Tomasz Rogala, prezes Polskiej Grupy Górniczej, trzeba na to i pieniędzy - ok. 200 mln zł - i czasu - ok. 1,5 roku. Polski rząd - jak widać - takiej decyzji na czas nie podjął. 

Dlatego jedyną szansą na zwiększenie wydobycia węgla w polskich kopalniach jest praca w weekendy. I tu, jak twierdzi jeden z rozmówców dziennika, problemem są względy finansowe. Za dodatkową pracę trzeba bowiem płacić. 

Będzie zerowy VAT na węgiel? Jacek Sasin ma pomysł

Co zatem może zrobić rząd? Jedną z rekomendacji Ministerstwa Aktywów Państwowych jest obniżenie stawki VAT na węgiel z 23 proc. do 0. W sprawie wypowiedzieć ma się resort finansów. Inny pomysł resortu to zmiana zasad środowiskowych, co pozwoliłoby wykorzystać więcej węgla w gospodarce.

Nowe pomysły rządu mogą świadczyć o tym, że wcześniejsze działania są niewystarczające. Polakom obiecano jednak węgiel w cenie wynoszącej 996,60 zł za tonę. Tyle tylko, że limit zakupu w tej cenie wynosi trzy tony, co w wielu wypadkach może okazać się niewystarczające. Poza tym według ekspertów zakup węgla w tak niskiej cenie może okazać się po prostu niemożliwy. Projekt rządu zakłada bowiem, że sprzedawcy węgla po cenie maksymalnie 996,60 zł otrzymają rekompensaty dopiero w 2023 r. Oznacza to, że w 2022 r. różnicę między ustawową ceną a ceną, po jakiej sami nabędą surowiec (obecnie według nich zaczyna się od ok. 1,9-2 tys. zł za tonę), de facto będą musieli pokryć z własnej kieszeni.

Poza tym dotacja wyniosłaby 750 zł za tonę. W poprawce rząd zwiększył tę kwotę do 1073 zł, ale nie wiadomo, czy ta kwota byłaby kwotą podstawową, czy maksymalną. Sprzedawcy węgla nie wiedzą więc, na czym stoją. 

Długi jak za Gierka? 'Tusk wymyślił, że da się omijać limit. PiS to udoskonalił'Długi jak za Gierka? "Tusk wymyślił, że da się omijać limit. PiS to udoskonalił"

Anna Moskwa: Węgiel płynie do Polski. "Jesteśmy po bezpiecznej stronie"

Nie wiadomo też, po co nowe pomysły na obniżenie ceny węgla, takie jak zerowy VAT, skoro na początku czerwca ministerka środowiska Anna Moskwa przekonywała, że nie ma powodów do zmartwień. - Na dziś mamy zabezpieczone ponad osiem milionów ton węgla. Jesteśmy po bezpiecznej stronie - pisała na Twitterze.

Szefowa resortu przekonywała, że wraz ze Spółkami Skarbu Państwa prowadzone są działania,  które zapełniły lukę węglową. - Droga opozycjo, apeluję o odpowiedzialną komunikację ze społeczeństwem. Wprowadzanie nieuzasadnionej paniki, że nie wystarczy węgla, zachęca nieuczciwych uczestników rynku do spekulacji cenowych - dodała również.

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: