Kaczyński stawia ultimatum bankom. Ekspert: Są obsadzane w roli chłopców do bicia

- Banki zmniejszą akcję kredytową szkodząc gospodarce i/lub przełożą koszty na klienta - tak o skutkach opodatkowania banków, którym zagroził branży prezes Jarosław Kaczyński, mówi w rozmowie z Gazeta.pl ekspert. - Mam wrażenie, że politycy albo nie rozumieją roli sektora bankowego w gospodarce, albo udają, że go nie rozumieją - stwierdził Piotr Kuczyński.

Podczas weekendowego spotkania z wyborcami Jarosław Kaczyński złożył nieoczekiwaną deklarację dotyczącą banków. - Jeśli nie podniosą oprocentowania depozytów, obłożymy ich zyski podatkiem - stwierdził prezes PiS. Zapewnił, że w negocjacje z sektorem bankowym zaangażowany jest zarówno on sam jak i premier Mateusz Morawiecki.

Banki wciąż tracą na giełdzie. Skala spadków mniejsza

Pierwsza reakcja giełdy, widoczna w poniedziałek, była dość gwałtowna. Sektor wyraźnie stracił. PKO BP odnotował kurs niższy o 5,05 proc., Pekao 4,82 proc., a Alior 4,72 proc. Traciły też banki, których nie kontroluje Skarb Państwa - walory mBanku przeceniono o 5,30 proc.

We wtorek przecena banków nie była już tak gwałtowna. Cały indeks WIG Banki znalazł się jednak pod kreską (-0,43 proc.), a notowania banków wciąż spadały. W momencie pisania tego tekstu walory Handlowego przeceniono o 0,96 proc., ING i mBank tracą ok. 2 proc., niemal 1,8 proc. traci też Millennium. Banki państwowe również są oznaczone czerwienią - Alior stracił 0,12 proc., Pekao 0,13 a PKO BP utrzymał wartość. Podobnie jak kilka innych banków. 

Ekspert: W Polsce atakowania sektora bankowego to "złoto polityczne"

Piotr Kuczyński, analityk finansowy z Domu Inwestycyjnego Xelion w rozmowie z Gazeta.pl nie kryje zirytowania postawą polityków. - Od dłuższego czasu banki są obsadzane w roli chłopców do bicia. Z oczywistego powodu - od chwili powstania pierwszego banku w XII wieku są przez ludzi znienawidzone, bo przecież nie lubimy tego, kto nam pożycza. Z prostego powodu: pożyczkę trzeba zwróci - mówi. 

Jego zdaniem ostatnio ataki na banki się jednak nasiliły. - W Polsce atakowania sektora bankowego zostało teraz uznane za "złoto polityczne". Mam wrażenie, że politycy albo nie rozumieją roli sektora bankowego w gospodarce, albo udają, że go nie rozumieją. W skrócie: kredyt bankowy jest dla gospodarki czymś takim jak krew dla organizmu - wyjaśnia. 

.Tak nie było od 20 lat. Duży problem rządu z rentownością obligacji

Ekspert o słowach Kaczyńskiego: To zaszkodzi gospodarce

Piotr Kuczyński odniósł się też do weekendowej wypowiedzi prezesa PiS. - Ostatnie wynurzenia prezesa Jarosława Kaczyńskiego na temat banków są kolejnym dowodem na to, co powyżej. Obłożenie podatkami banków (które już przecież płacą dodatkowy "podatek bankowy") podatkiem, jeśli nie podniosą znacznie oprocentowanie depozytów za powierzone im nasze pieniądze (których nie potrzebują ze względu na nadpłynność), prowadzić będzie do dwóch skutków: banki zmniejszą akcję kredytową szkodząc gospodarce i/lub przełożą koszty takiego podatku na klienta - twierdzi ekspert.

Zdaniem rozmówcy Gazeta.pl są możliwości zmiany sytuacji sektora bankowego, nie są one jednak tak atrakcyjne dla wyborców. - Jest wiele innych, ogólnie znanych, działań, które prowadziłyby do zmniejszenia nadpłynności w bankach i zwiększenia popytu na kredyty (choćby uruchomienie KPO), które automatycznie, bez szkodliwych efektów ubocznych, spowodowałyby podniesienia oprocentowania kredytów. Ale ich zastosowania nie pokazałoby tak wyraźnie jak polityk dba o swój elektorat - stwierdził Piotr Kuczyński. 

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: