PSL grozi Glapińskiemu Trybunałem Stanu. "Mamy ekspertyzę". NBP odpowiedział

Poseł PSL Piotr Zgorzelski przekonuje, że jego ugrupowanie dysponuje ekspertyzą, wedle której prezes NBP Adam Glapiński złamał Konstytucję RP. Chodzi o finansowanie deficytu budżetowego przez bank centralny. Narodowy Bank Polski odpowiada, że o żadnym przekroczeniu prawa nie może być mowy.
Mamy ekspertyzę, wedle której prezes NBP Adam Glapiński złamał konstytucję. Nie mógł on bowiem ze środków Narodowego Banku Polskiego pokrywać deficytu budżetowego. To złamanie prawa, za którego grozi Trybunał Stanu

- napisał na Twitterze poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Piotr Zgorzelski.

To, że jego doradcy pracują nad wspomnianą ekspertyzą, Zgorzelski zapowiadał już 8 lipca w "Gościu Wydarzeń" w Polsat News.

Zdaniem moich doradców prezes Glapiński naruszył co najmniej jeden artykuł Konstytucji. Nie miał prawa udzielać poprzez NBP pokrycia deficytu budżetowego w postaci tzw. obligacji covidowych. To wystarczający powód, aby w przyszłej kadencji Trybunał Stanu wszczął wobec niego postępowanie

- mówił poseł PSL.

Zobacz wideo

NBP przekonuje: Nie finansowaliśmy budżetu państwa

O co konkretnie chodzi? Zgodnie z art. 220 Konstytucji RP nie jest dozwolone "pokrywanie deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa". Słowem - rząd nie może pożyczać pieniędzy od NBP

Po wybuchu pandemii koronawirusa, gdy pilnie potrzebne były grube miliardy złotych na ratowanie gospodarki, rząd i NBP zastosowali "trik". Rząd emitował obligacje skarbowe oraz objął gwarancjami obligacje emitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego i Polski Fundusz Rozwoju. NBP nie nabywał ich bezpośrednio - bo to byłoby niezgodne z Konstytucją RP - ale aktywnie wchodził w ich posiadanie na rynku wtórnym. Mechanizm polegał na tym, że obligacje obejmowały m.in. banki komercyjne, a następnie mogły odsprzedać je bankowi centralnemu.

NBP wyjaśnia, że nie robił nic niezgodnego z Konstytucją. W swoim komunikacie przekonuje m.in. że skup aktywów przez NBP był prowadzony wyłącznie na rynku wtórnym, poprzez otwarte aukcje z bankami.

NBP nie skupował obligacji na rynku pierwotnym. Co więcej, prowadzone operacje nie miały takiego samego skutku, jak w przypadku nabywania papierów na rynku pierwotnym: biorąc pod uwagę, że NBP nie określił całkowitej skali i okresu prowadzenia skupu aktywów, a informacje o konkretnych papierach skupowanych w ramach pojedynczej operacji podawane były tuż przed aukcją, banki mogące nabyć obligacje na rynku pierwotnym nie miały pewności, czy NBP je od nich odkupi. Podobnie pewności nabycia przez NBP tych papierów wartościowych nie miał także rząd i instytucje emitujące obligacje z gwarancją Skarbu Państwa

- pisze bank centralny. Dodaje, że jego działania nie miały na celu finansowania działań rządu, ale m.in. "zapewnienie płynności rynku wtórnego" na rynku papierów wartościowych.

NBP wyjaśnia, że "w oczywisty sposób" nie tylko nie naruszył  art. 220 Konstytucji RP, ale także przepisów Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, które "w bardziej rygorystyczny sposób niż Konstytucja RP regulują możliwość finansowania przez bank centralny sektora publicznego".

Co więcej, Najwyższa Izba Kontroli prowadząc kontrolę wykonania założeń polityki pieniężnej w 2020 r. nie zgłosiła żadnych zastrzeżeń do prowadzonych przez NBP operacji skupu aktywów

- dodaje NBP. Zauważa też, że rozpoczął operacje zakupu skarbowych papierów wartościowych (od marca 2020 r.) oraz dłużnych papierów wartościowych BGK i PFR gwarantowanych przez Skarb Państwa (od kwietnia 2020 r.) "decyzją Zarządu NBP, a nie samego Prezesa NBP".

Należy zaznaczyć, że podobny skup aktywów podczas pandemii prowadziło 36 banków centralnych na świecie - zarówno w gospodarkach rozwiniętych jak i wschodzących - w tym wszystkie wiodące banki centralne, tj. Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych (Fed), Europejski Bank Centralny (EBC), Bank Japonii i Bank Anglii

- wskazuje też bank centralny.

  • Więcej o działaniach NBP przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl

Adam Glapiński zapytany o inflację na molo w SopocieGlapiński pytany o kredyty na molo. Jego żona radzi: Pogadaj z Putinem

Co zapisano w ekspertyzach dla posła Zgorzelskiego?

Autorzy ekspertyz, na które powołuje się Piotr Zgorzelski, mają jednak zupełnie inny ogląd sytuacji niż NBP.

Jak relacjonuje tvn24.pl, konstytucjonalista dr Bartłomiej Opaliński napisał, iż zakaz dotyczący finansowania deficytu budżetowego przez NBP "należy rozumieć szeroko, zarówno poprzez bezpośrednie jak i pośrednie formy zaciągania zobowiązań w centralnym banku państwa". Słowem - wprowadzenie do mechanizmu skupu przez NBP obligacji rządowych i gwarantowanych przez rząd "pośredników" w postaci banków komercyjnych stanowi niezgodne z prawem omijanie Konstytucji RP.

Podobną opinię przedstawił dr hab. Jacek Zaleśny z Uniwersytetu Warszawskiego. 

W art. 220 ust. 2 Konstytucji RP został wyrażony bezwzględny zakaz finansowania przez NBP deficytu budżetowego, niezależnie od tego, w jakiej formie finansowanie deficytu miałoby zachodzić. (..) Wykupując od banków komercyjnych papiery wartościowe emitowane przez Skarb Państwa (np. obligacje Skarbu Państwa) NBP nabywa papiery wartościowe emitowane przez Skarb Państwa i pokrywa deficyt budżetowy. W ten sposób narusza Konstytucję RP poprzez działanie niezgodne z treścią dyspozycji normy konstytucyjnej bezwzględnie wiążącej

- napisał dr Zaleśny.

Opozycja szuka sposobu na Glapińskiego

Politycy różnych ugrupowań opozycyjnych jasno komunikują, że gdyby przejęli władzę w Polsce, to nie wyobrażają sobie jej sprawowania z Adamem Glapińskim jako prezesem Narodowego Banku Polskiego. Tymczasem jego kadencja wygasa dopiero w 2028 r. 

W związku z tym wnikliwie pod lupę brane są różne decyzje NBP (jak m.in. ta o skupie obligacji covidowych) czy procedura wyboru Glapińskiego na drugą kadencję wiosną br. Przypomina się także, że nazwisko prezesa NBP przewijało się w kontekście afery KNF (były przewodniczący KNF Marek Chrzanowski miał zeznać w prokuraturze, że to właśnie Glapiński zainspirował jego spotkanie z Leszkiem Czarneckim).

Jednym ze sposobów na usunięcie prezesa NBP ze stanowiska jest orzeczenie wobec niego przez Trybunał Stanu zakazu zajmowania najwyższych stanowisk w państwie. Być może do tego chciałby dążyć poseł Zgorzelski, gdy zarzuca Glapińskiemu łamanie Konstytucji RP.

Opozycja - powołując się na inną ekspertyzę prawną - przekonuje też, że Glapiński nie mógł zasiąść na fotelu prezesa NBP po raz drugi w tym roku, bo wcześniej (w 2016 r.) był już wiceprezesem NBP. -Glapiński jest nielegalny - przekonuje przewodniczący PO Donald Tusk. Rzeczywiście, taka ekspertyza istnieje, ale niestety dla opozycji jest ona raczej odosobniona. Ani prawnicy, z którymi rozmawiała Gazeta.pl, ani inni (w tym np. konstytucjonalista Ryszard Piotrowski), uważają, że nie ma podstaw do podważenia wyboru Adama Glapińskiego na drugą kadencję.

Wśród innych "pomysłów" na wysadzenie Glapińskiego jest m.in. doprowadzenie do prawomocnego skazania prezesa NBP czy - bardzo kontrowersyjne, ale jednak przecież niewykluczone - uchylenie uchwały Sejmu w sprawie wyboru Glapińskiego na drugą kadencję. 

Brzmi nieprawdopodobnie? Jak przypomina w rozmowie z Gazeta.pl konstytucjonalista prof. Marek Chmaj, Sejm pod rządami PiS podeptał już przecież konstytucyjnie zakreśloną kadencję, skróciwszy ją m.in. członkom Krajowej Rady Sądownictwa.

Pokazało to Sejmom przyszłych kadencji, jak pewne sprawy się rozwiązuje. Odnoszę wrażenie, że to się obróci w przyszłości przeciw tym, którzy Konstytucję deptali

- mówi konstytucjonalista.

DLORATusk igra z Glapińskim. Prezes NBP jak mina, której nie sposób rozbroić

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina
Więcej o: