Kabareciarze bliżej Polaków niż Prezes. Neo-Nówka w najlepszym skeczu o ekonomicznym bólu Polaków

Śmiech przez łzy. To najlepsza recenzja najnowszego skeczu kabaretu Neo-Nówka, który opisuje to, co Polaków w ostatnich miesiącach najbardziej niepokoi. Inflacja, ceny węgla, pensje i transfery społeczne - co jeszcze pojawia się w rozmowach Polaków, zdaniem kabareciarzy?

Podczas XXVII Festiwalu Kabaretu, który odbył się w Koszalinie, Neo-Nówka zaprezentowała swój nowy skecz. "Wigilia 2022", jak można się było spodziewać, jest satyryczną diagnozą tematów, które dla Polaków w ostatnim czasie są najistotniejsze.

Na scenie widzimy trzy postaci. Seniora oraz dwóch pozostałych członków rodziny. Jeden z nich jest przeciwnikiem rządu, który w nic nie wierzy, a drugi wychwala działania rządu, NBP i innych państwowych organów. 

Zobacz wideo Na co Polacy wydają najwięcej pieniędzy? Czy ceny zaczynają spadać? Pytamy ekspertkę

Inflacja jest czy jej nie ma. Neo-Nówka diagnozuje, co boli Polaków

Kabareciarze postanowili pospierać się o to "czyja to wina" i "kto kradł więcej". Dlatego już na początku skeczu pojawia się odwołanie do Donalda Tuska. Później staje kwestia, "kto komu co obiecał". Ostatecznie dyskusja schodzi na temat inflacji, "której nie ma". 

Ja w telewizor patrzę, ja nie muszę głosów w TVP Info włączać. Ja wiem, co on mówi i ja mu wierzę

- powiedział o Glapińskim jeden z rozmówców.

On powiedział coś takiego, że on podniósł stopy i poniżył inflację. I ja mu wierzę. On ma usta wypełnione bursztynem - dodał. 

Ten fragment występu Neo-Nówki nawiązuje do tego, czy podnoszenie stóp procentowych wpływa na inflację. Na ten temat już w maju wypowiedział się sam Adam Glapiński. - Walka z inflacją w Polsce odbywa się w Polsce w odpowiednim tempie i z właściwą dynamiką wzrostu stóp. Gdyby ta dynamika była niewłaściwa, moglibyśmy mieć już stłumiony wzrost gospodarczy, brak wzrostu wynagrodzeń i bezrobocie — stwierdził. W opinii szefa NBP szybsze i głębsze podnoszenie stóp nie ma sensu. 

Adam GlapińskiAdam Glapiński: "Inflacja będzie się zmniejszać już po wakacjach"

Ile wyniesie inflacja? "A może 9. A może 3"

Kabareciarze, jak mają w zwyczaju, nawiązują do wielu wypowiedzi polityków z obozu władzy. I tak było tym razem. Podczas ostatniej konferencji prasowej poświęconej stopom procentowym Adam Glapiński nie potrafił jednocześnie określić, jak wysoka będzie inflacja. - W IV kwartale 2023 r. inflacja osiągnie 5,5 proc., a w IV kwartale 2024 r. - 3,5 proc. - dodał szef NBP. Zaznaczył, że wyniki zależą jednak "od materializacji przyjętych w projekcji założeń, w tym także od sposobu i terminów wycofywania poszczególnych rozwiązań tarczy". Ostatecznie inflacja wynosi dziś 15,5 proc. 

Kabareciarze świetnie to sparodiowali. "Może być 8. Jak będzie tarcza, to będzie 16. A jak nie będzie tarczy, to może być 9. A później 3. Różnie" - mówi jeden z rozmówców. 

Skąd się biorą pieniądze? Kabaret prześmiewczo o transferach społecznych

Rządowi dostało się też, że próbuje przekonywać Polaków, i że daje im "swoje pieniądze". - Taka jest logika ekonomiczna w tym kraju. Z jednej strony ściany bogaty wkłada do wpłatomatów, żeby z drugiej strony biedny wyciągnął z bankomatu — mówi jeden z występujących. 

Na pytanie, skąd się biorą pieniądze, odpowiada prosto: Z bankomatu. Jak jest w rzeczywistości? Dyskusja na ten temat rozgorzała już dawno, podczas jednego z kolegiów w naszej redakcji. Efektem był ten tekst. 

Rafał Hirsz pisał wtedy: "Teoria, że rząd nie ma "swoich" pieniędzy oparta jest na tym, że ma tylko to, co dostał od podatników. Czyli ma pieniądze, które WCZEŚNIEJ były u podatników, czyli WCZEŚNIEJ nie były jego. Są jego tylko dlatego, że on podatnikom te pieniądze zabrał. Pieniądz w gospodarce nieustannie krąży, więc jeśli trzymać się zasady, że należy do tego, kto go właśnie posiada, to jest raz obywateli, a raz państwa – czyli jednak państwo też go czasami posiada. W tym kontekście pieniądze są jednocześnie i podatników i państwa. Trochę podobnie jest z tlenem w powietrzu – to, że go używasz, nie oznacza, że jest tylko twój, a kogoś innego nie jest".

Ceny węgla? "Ja węglem nie grzeję, tylko kaloryferem"

Neo-Nówka wytknęła też rządowi rosnące ceny, przede wszystkim węgla. - Węgiel mnie nie interesuje, ja węglem nie grzeję — mówi kabareciarz wcielający się w obrońcę rządów PiS. Na pytanie o to, czym grzeje, odpowiada "kaloryferem". 

To oczywiste nawiązanie do problemów z węglem. Jego cena podskoczyła w ciągu ostatnich miesięcy z ok. 1000 do 3000 zł za tonę. Problemy są też z zakupem — wiele składów opału świeci bowiem pustkami, chociaż wakacje to tradycyjny czas zakupu po niższych cenach. Jednym z powodów niedoboru jest decyzja rządu — niedługo po wybuchu wojnie w Ukrainie premier Mateusz Morawiecki ogłosił bowiem embargo na węgiel z Rosji. A był on ważnym uzupełnieniem krajowej produkcji, która od lat nie nadąża za popytem. 

Co jeszcze przebrzmiewa z najnowszego skeczu Neo-Nówki? Premier wprowadził "najwyższą podwyżkę obniżki", gazu w magazynach możemy mieć "więcej niż 100 proc.". Kabareciarze śmieją się też przez łzy przy okazji tematów takich jak wolne media, totalna opozycja, "grabienie pod siebie".

Całe nagranie można znaleźć tutaj

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Jacek KurskiKO: PiS wyłącza niezależne telewizje. Chodzi o wybory w 2023 roku

Więcej o: