Jest źle, będzie gorzej, byle nie spełnił się najczarniejszy scenariusz. Piekarze o kryzysie

Branża jeszcze nie tonie, ale już jest trudno. W scenariuszu podstawowym pieczywo nadal będzie istotnie drożeć, w tym najczarniejszym mogą pojawić się niedobory i paniczne zakupy. Piekarze z niepokojem przyglądają się cenom energii i śledzą działania rządu, a także UE. - Koszt energii wzrósł siedmiokrotnie - szacuje Jacek Górecki, prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa.
Chleb (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Rafał Malko / Agencja Wyborcza.pl

Firmy miewają długi, i nie jest to ani niezwykłe, ani straszne. Pożyczają na przykład pieniądze z banków na nowe inwestycje. W każdej branży są też  takie przedsiębiorstwa, które mają problem z terminowym spłacaniem swojego zadłużenia.

Zadłużeni piekarze. "Sytuacja jest trudna i może szybko przerodzić się w dramat"

Podobnie jest w branży produkującej wyroby piekarskie i mączne. Według najnowszych danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor średnio na jedno takie zadłużone przedsiębiorstwo piekarskie przypada 466 tys. zaległości wobec banków, ale także dostawców. Łącznie piekarze mają zaległe zobowiązania o wartości ponad pół miliarda złotych. Dużo? Wiemy, że to o 10,5 proc. więcej niż przed rokiem. BIG alarmuje, że "branża piekarska zmierza ku przepaści". 

Z taką diagnozą nie do końca zgadza się Jacek Górecki, prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa. W każdym razie z jej nieodległą nieuchronnością. 

Ja bym nie stawiał tezy, że za chwilę branża piekarnicza zbankrutuje. Sygnalizujemy jednak, że sytuacja jest trudna i może szybko przerodzić się w dramat, jeśli piekarze będą płacić za prąd osiem razy więcej i jednocześnie nie będą mogli sprzedawać swoich produktów z powodu spadku konkurencyjności albo jeśli pojawią się przerwy w dostawach prądu

- mówi w rozmowie z Next.gazeta.pl. Podkreśla jednocześnie, że reprezentuje średnie i większe przedsiębiorstwa z branży piekarskiej, mniejszym firmom jest trudniej, choćby dlatego, że dysponują mniejszymi zapasami kapitału. I takie pojedyncze, małe przedsiębiorstwa, nie tylko piekarnie czy cukiernie zresztą, już informują o zamknięciu działalności. Na przykład niedawno ogłosiła to - po 50 latach od rozpoczęcia sprzedaży - firma piekarniczo-cukiernicza z Pszowa z aglomeracji rybnickiej. "Jedyną i wyłączną przyczyną, dla której nasz zakład kończy działalność, jest nieustający i dramatyczny wzrost kosztów" - wyjaśniali jej przedstawiciele w poście w mediach społecznościowych. 

To, że rosnące koszty dociskają piekarnie, nie powinno zaskakiwać, trudno znaleźć dziś branżę, która by na to nie narzekała. Inflacja rozlała się bardzo szeroko, także jedna z jej miar, wskaźnik PPI, czyli inflacja cen producentów. 

Ile jest prądu w kajzerce? 

- Sytuacja w branży rzeczywiście nie jest dobra. Po pierwsze, silnie wzrosły koszty wszystkich surowców. Na przestrzeni dwóch lat, czyli od kiedy inflacja zaczęła wyraźnie rosnąć, mąka podrożała o około 100 proc., olej o 100 proc., podobnie jak cukier, drożdże czy inne składniki, takie jak opakowania. Koszty podstawowych surowców zatem się podwoiły. Do tego dochodzi wzrost wynagrodzeń, na przestrzeni tych dwóch lat kilkunastoprocentowy. No i to, co nas najbardziej niepokoi, czyli ceny gazu i energii elektrycznej, gdzie wzrosty nie są już liczone w okolicach stu tylko kilkuset procent. Co gorsza, nie wiemy, na jakim poziomie to się zakończy, a branża piekarnicza jest, niestety, energochłonna. Na koniec mamy jeszcze wyższe raty kredytów, co uderza w te firmy, które zaciągnęły kredyt obrotowy czy inwestycyjny.

Zrobiłem wyliczenia dla przeciętnej kajzerki, która jest bardzo popularnym produktem. W maju 2021 r. udział kosztów gazu i energii elektrycznej stanowił około 1 proc. jej ceny. W tej chwili to już 7 proc. Czyli koszt energii wzrósł siedmiokrotnie

- szacuje Jacek Górecki. 

Zarówno rynkowe ceny prądu, jak i bardzo potrzebnego w działalności piekarniczej gazu, mocno wzrosły, ale też wyraźnie się w ostatnich kilkunastu miesiącach wahały.

Kontrakty terminowe na gaz ziemny na giełdzie holenderskiej.
Kontrakty terminowe na gaz ziemny na giełdzie holenderskiej.https://www.theice.com/

Wpływają na nie nie tylko - jak na początku kryzysu energetycznego - zjawiska związane z powrotem światowej gospodarki do "normalnego" funkcjonowania po pandemii (a wcześniej sama pandemia i zapaść w aktywności ekonomicznej). Liczy się też światowa polityka oraz zdarzenia - a w ostatnich siedmiu miesiącach przede wszystkim - związane z wojną w Ukrainie. Najnowszym czynnikiem były incydenty - a być może ataki - dotyczące rosyjskich gazociągów na dnie Bałtyku: zatrzymanego kilka tygodni temu przez Gazprom Nord Stream 1 i nigdy nie uruchomionego Nord Stream 2. 

Prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa zauważa, że ci piekarze, którzy dostarczają swoje wyroby do sieci sklepów, mają jeszcze jeden problem. Sieci te niezbyt chętnie godzą się na podwyżki cen, walcząc ostro o klientów. To sprawia, że trudno jest przerzucać rosnące takim piekarniom koszty i czasem muszą brać ten wzrost na siebie. W odmiennej sytuacji są piekarnie posiadające własne sklepy. Z jednej strony mogą łatwo, czasem z dnia na dzień, przerzucić wyższe koszty na konsumentów. Z drugiej, ci konsumenci z czasem mogą zacząć odpływać z lokalnych sklepów do sieci marketów, gdzie jest taniej. 

Zobacz wideo Jak zaoszczędzić prąd, piekąc w piekarniku i zmywając w zmywarce?

Ceny chleba jeszcze wzrosną - to pewne

Bo dla konsumenta ważna jest oczywiście jakość, ale w czasach galopującej inflacji na pierwsze miejsce wysuwa się jednak cena. A ceny pieczywa rosną w tempie dwucyfrowym, tak jak i wielu innych produktów. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w sierpniu pieczywo było o ponad 30 proc. droższe niż rok wcześniej. 

Jeżeli cena jakiegoś składnika kosztowego rośnie o kilkadziesiąt procent, to nie ma możliwości, by tego nie przełożyć na cenę produktu. To być albo nie być przy marżowości w branży na poziomie od kilku do około 10 proc. Jeżeli sytuacja się nie pogorszy, to myślę, że do końca roku pieczywo podrożeje jeszcze średnio o 10 proc.

- mówi Jacek Górecki. Podkreśla, że część piekarzy nie zaczęła jeszcze przekładać na odbiorców ostatnich wzrostów kosztów. A co w przyszłym roku? Prezes zauważa, że w projekcie budżetu na 2023 r. rząd zapisał inflację średnioroczną na poziomie 9,8 proc. - To oznacza, że w pierwszej połowie roku będzie zapewne kilkunastoprocentowa. Więc i ceny pieczywa nadal będą rosły. Może te podwyżki nie sięgną okolic 30 proc. jak w tym roku, ale uważam, że trzeba liczyć się z kolejnymi dwucyfrowymi wzrostami - mówi. 

A to i tak przewidywania oparte na scenariuszu w obecnych realiach względnie pozytywnym. Wciąż wiele jest niewiadomych, w Unii Europejskiej trwa na przykład dyskusja odnośnie limitu cen energii, nie wiadomo do końca, jak ostatecznie podejdzie do tej kwestii polski rząd. Stowarzyszenie Jacka Góreckiego prowadzi rozmowy z trzema ministerstwami: rozwoju, rolnictwa i klimatu. Celem minimum jest, by firmy z branży piekarniczej potraktowano jako przedsiębiorstwa chronione. To w sytuacji ewentualnego niedoboru energii uchroniłoby je przed tzw. wyższymi stopniami zasilania - czyli przed wyłączaniem pieców.

I to jest właśnie ten najgorszy, czarny scenariusz. 

Jeśli nie będziemy mieli gazu czy prądu, to przestaniemy produkować. A w sytuacji znaczących niedoborów produktu do głosu dochodzą spekulanci - wtedy cena pieczywa może wystrzelić. A to jest podstawowy produkt i trudno go zastąpić.
Więcej o: