Jarosław Kaczyński podczas spotkania z wyborcami w Koszalinie, które odbyło się w weekend, tłumaczył się z problemów z węglem. Lider Prawa i Sprawiedliwości stwierdził, że kłopoty z dostawą surowca wynikają między innymi z tego, że kruszy się on w trakcie transportu, co z kolei sprawia, że zamówienia trzeba znacząco zwiększyć.
- Trzeba było kupić trzy razy więcej węgla, niż jest potrzebne do palenia w piecach. Dlaczego? Bo do palenia w piecach, szczególnie w tych nowoczesnych, jest tylko ten sortowany węgiel przydatny. Żeby mieć jeden kilogram tego sortowanego, czy jedną tonę, to trzeba mieć trzy razy więcej tego niesortowanego - tłumaczył Kaczyński. Dodał, że w większości przypadków "kupuje się ten niesortowany".
A jeszcze do tego przy przewożeniu na dłuższych odcinkach, szczególnie statkami, ten sortowany z powrotem zmienia się w niesortowany, bo się kruszy w czasie transportu. Tak że to jest trudna sprawa
- podsumował Kaczyński
Mateusz Morawiecki wezwał Polaków, aby dokonywali ograniczeń w zakupach surowca. - Jest problemem i chce to powiedzieć tutaj wprost przed państwem, przed ekspertami i z udziałem mediów, że my apelujemy o to, aby jednak dokonywać pewnego rodzaju reglamentacji, auto-reglamentacji tych zakupów - mówił w ubiegłym tygodniu. - Nie jesteśmy w stanie rozwiązać problemu z logistyką, więc prosimy obywateli, żeby wzięli ten problem na siebie i ograniczyli swoje zakupy - argumentował.
Szef rządu przyznał, że po nałożeniu embarga na węgiel z Rosji w Polsce zabraknie od 3 do 4 milionów ton surowca. Eksperci wskazują większą liczbę, mówią o nawet 5 mln ton niedoboru.
Obaj liderzy prawicy wzywają do węglowej wstrzemięźliwości wielokrotnie. Jarosław Kaczyński kilka dni temu podczas spotkania z wyborcami przekonywał, by nie kupować całego zapasu węgla na raz. - Tylko jedna prośba: żeby się nie niepokoić, to znaczy, jeżeli na przykład ktoś potrzebuje 3 ton, to niech kupi 1,5 tony. Później będzie miał gwarancję, że kupi kolejne 1,5 tony.