Miasta i gminy mają handlować węglem. "Rząd się spóźnił. Samorządy nie mogą być chłopcem do bicia"

Robert Kędzierski
- Nie może być tak, że najtrudniejsze zadania zrzuca się na samorząd. Samorządy nie mogą być chłopcem do bicia i odpowiadać za błędy, które popełnił rząd. Wyraźnie się spóźnił. Nikt nie zdąży przygotować się w ciągu miesiąca - tak w rozmowie z Gazeta.pl apel rządu, by władze lokalne zajęły się sprzedażą węgla, ocenia Adam Lewandowski, burmistrz Śremu położonego w Wielkopolsce, a jednocześnie członek zarządu Związku Miast Polskich.

Rząd coraz mocniej naciska na samorządy, by włączyły się w proces dystrybucji węgla. Na początku tygodnia Jacek Sasin zaapelował o pomoc do władz lokalnych. W czwartek rzecznik rządu Piotr Mueller zdradził więcej szczegółów. Cena węgla nie miałaby przekraczać 2000 zł, a rząd dopłacałby samorządom, jeżeli sprowadzony surowiec byłby droższy.

Zobacz wideo Brejza: Zadaniem własnym samorządu nie jest tworzenie składów węgla

W mediach pojawiają się też nieco ostrzejsze wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. - Dzisiaj zgodnie również z ustawami domagamy się pełnej współpracy przy dotarciu ze wszystkimi naszymi działaniami, wszystkimi instrumentami pomocy dla obywateli - stwierdził szef rządu. - Jeśli samorządy będą łamać swoje obowiązki, to jest odpowiedzialność przed mieszkańcami, a z drugiej strony są też metody prawne, by odpowiedzialność egzekwować - mówił z kolei szef PiS.

Jarosław Kaczyński i Jacek SasinWęgiel. Sasin poprosił, Kaczyński postraszył. Samorządowiec wyjaśnia

Rząd chce, by samorządy rozwoziły Polakom węgiel

Adam Lewandowski, burmistrz Śremu położonego w Wielkopolsce, a jednocześnie członek zarządu Związku Miast Polskich sceptycznie podchodzi do planu rządu. - Pomysł, by samorządy miały organizować dystrybucję węgla, jest nie na miejscu. Gminy nie chcą konkurować z firmami, które specjalizują się w sprzedaży węgla. Po drugie zaś wiążą nas poważne ograniczenia prawne, organizacyjne, logistyczne. Podmioty, które kontrolujemy lub posiadamy, nie mają odpowiednich zapisów w KRS - mówi.

Jego zdaniem rozwiązania związane z dystrybucją węgla powinny pojawić się znacznie wcześniej. 

Rząd wyraźnie spóźnił się z organizacją całego procesu. Nikt nie zdąży przygotować się w ciągu miesiąca, jesteśmy ograniczeni kadrowo i sprzętowo

- powiedział. - Dlatego pomysł rządu oceniam jako kompletnie nietrafiony. Te nakazy powinny być raczej skierowane do firm, które specjalizują się w handlu węglem - w mojej gminie jest ich pięć. Problem dotyczy też samej dostępności węgla - dodał. 

Burmistrz Śremu o pomyśle rządu: Samorządy nie mogą być chłopcem do bicia

Jak wyjaśnił rozmówca Gzeta.pl, samorządy zajmują się dziś wieloma sprawami, które należy uznać za ponadnormatywne. - Rząd zrzucił na nas odpowiedzialność za dystrybucję środków na dodatki energetyczne. I to my zbieramy razy od mieszkańców, to my jesteśmy zasypywani pytaniami typu "kiedy będą pieniądze". Otrzymaliśmy dopiero pierwszą - niewielką - transzę środków i natychmiast ją rozdysponowaliśmy - powiedział Adam Lewandowski.

Samorządowiec odniósł się też do nacisków ze strony premiera i prezesa PiS. - Nie na miejscu jest straszenie samorządów. Do tej pory nigdy nie zdarzało się, by ktoś samorządom groził kierowaniem do nich komisarzy.

Nie może być tak, że najtrudniejsze zadania zrzuca się na samorząd, który musi pilnować swojej etatowości i zdolności finansowych. Nie ma atmosfery partnerstwa pomiędzy rządem a samorządem. Samorządy nie mogą być chłopcem do bicia i odpowiadać za błędy, które popełnił rząd

- ocenił burmistrz. 

"Utworzenie punktów przez samorządy nie sprawi, że węgiel się pojawi"

Inni przedstawiciele władz samorządowych również uważają, że działania rządu to w pewnym stopniu próba odwrócenia uwagi od nieudolności gabinetu premiera Morawieckiego. Krzysztof Żuk, prezydent Lublina, wiceprezes Związku Miast Polskich uważa, że włączanie się samorządów w dystrybucję węgla jest zbędne.

- To temat zastępczy, zima coraz bliżej, a w Polsce nadal brakuje węgla. Nie ma potrzeby budowania dodatkowych struktur dystrybucji tego surowca w samorządach, bo składy węgla już są, funkcjonują w dziesiątkach tysięcy miejsc w całej Polsce. W samym Lublinie mamy ich kilkanaście. Problemem jest to, że brakuje w nich węgla w przystępnej cenie. Utworzenie kolejnych punktów przez samorządy czy też przez spółki komunalne, które nie mają składów węglowych, nie sprawi, że ten węgiel się pojawi - stwierdził.

Jego zdaniem rząd powinien zająć się zaopatrzeniem w węgiel już funkcjonujących składów opału i zapewnieniem cen, na które mogą sobie pozwolić Polacy.

Plan rządu krytykuje też Andrzej Porawski, dyrektor Biura ZMP: - Kolejny "świetny" pomysł ministra Jacka Sasina. Jak za PRL-u: "światły pomysł z góry - naczelnicy do roboty"  - ocenił. 

Związek podkreśla, że gminy nie posiadają składów węgla, a spółki komunalne (np. ciepłownie) mają składy tylko na własne potrzeby. Gminy nie mają też kadr zajmujących się zakupami i sprzedażą czegokolwiek, w tym węgla. - Te nieliczne, które prowadzą takie operacje, robią to we współpracy np. z podmiotami zaopatrzenia rolnictwa, sprzedają opał, nawozy, napoje i wiele innych produktów. I te oczywiście mogą - jeśli oferta będzie korzystna - pójść tym tropem - podsumowuje Związek w komunikacie. 

Jarosław Kaczyński i Mateusz MorawieckiRząd chwali się dotacjami dla samorządów. Rusza transfer 13,7 mld zł

Samorządy reagują na propozycje rządu. Zgłosiły 600 uwag

Samorządowcy nie pozostają głusi na apele premiera. Związek miast polskich wyjaśnia jednak, że przepisy zaproponowane przez gabinet premiera Mateusza Morawieckiego wymagają sporego dopracowania. Samorządowcy zgłosili bowiem ponad 600 uwag i to w ciągu jednego dnia od pojawienia się apelu władz centralnych.

Więcej o: