Glapiński i RPP przydeptali złotego. Polska waluta ostro traci po konferencji prezesa NBP

Dolar amerykański po ok. 4,95 zł, frank szwajcarski po ok, 5,00 zł, euro po ok. 4,86 zł - to stan kursów najważniejszych walut w piątkowe przedpołudnie. Dolar zyskiwał w pewnym momencie wobec złotego nawet niemal 20 groszy raptem w dwa dni. Analitycy przyczyn ostatnich spadków złotego upatrują w osłabieniu euro do dolara, ale także braku podwyżki stóp przez RPP oraz przekazie prezesa Glapińskiego podczas czwartkowej konferencji.

4,95 zł - tyle (stan na 11:30) kosztuje obecnie dolar amerykański. Dla porównania, jeszcze w środowy poranek 5 października za dolara płaciło się na rynku ok. 4,82 zł. Kurs amerykańskiej waluty powrócił w okolice 5 zł po raptem tygodniu.

embed


Podobnie złoty słabuje także wobec franka szwajcarskiego - kurs znów wybił ponad 5 zł (obecnie 5,00 zł) wobec 4,92 zł w środowy poranek  Euro jest z kolei już po ok. 4,86 zł, najwyżej od siedmiu miesięcy.

embed

Piątkowe przedpołudnie i tak przyniosło pewne umocnienie złotego, bo euro, dolar i frank kosztują o ok. 3-4 groszy mniej niż rankiem.

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Polityki PieniężnejGlapiński o inflacji: Sytuacja rozwinęła się inaczej niż przewidywaliśmy

  • Więcej o gospodarce przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl
Zobacz wideo Jak słaby kurs złotego wpływa na nasze portfele? Wyjaśniamy

RPP i Glapiński przydeptali złotego

Co się dzieje ze złotym? Po pierwsze, wobec dolara zaczęło tracić euro (z okolic parytetu 4 października do 0,98 dolara za euro obecnie). Złoty zawsze wtedy obrywa rykoszetem. Swoje robią m.in. nawracające napięcia geopolityczne związane z działaniami Władimira Putina. Ostatnio oliwy do ognia dolał choćby prezydent USA Joe Biden mówiąc, że nuklearne groźby Putina są realne i że ryzyko "nuklearnego armagedonu" jest najwyższe od czasu kryzysu kubańskiego z 1962 roku.

Adam GlapińskiAdam Glapiński: Nie można być w RPP, brać 37 tys. zł i krytykować

Ale nie da się ukryć, że złoty traci też wskutek środowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej o braku kolejnej podwyżki stóp. Rynek był raczej pewny, że RPP podniesie główną stopę o 25 punktów bazowych. "Zawiedziony" odreagował osłabieniem złotego.

Sytuacji nie poprawiła czwartkowa konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego. Szef banku centralnego mówił wprawdzie, że RPP nie zakończyła oficjalnie cyklu podwyżek i może do niego powrócić (jeśli listopadowa projekcja inflacji pokaże, że wewnętrzne przyczyny inflacji się rozkręcają), ale pewnie rynek oczekiwał twardszej deklaracji o kolejnych rychłych podwyżkach. A dodając do tego, że Sejm w czwartek do RPP "dokoptował" dwie nowe członkinie - Iwonę Dudę i Gabrielę Masłowską - które wcześniej prezentowały raczej gołębie poglądy na politykę pieniężną, to dalsze podwyżki stóp stanęły pod jeszcze większym znakiem zapytania.

Wydaje się, że kolejna projekcja inflacji (w listopadzie) może skłonić Radę do jeszcze jednej podwyżki. Jednak było to zbyt mało aby zatrzeć negatywne wrażenie wywołane brakiem szeroko oczekiwanej podwyżki w październiku. W sytuacji, gdy euro zaczęło znów tracić wobec dolara na globalnym rynku, złoty znalazł się ponownie pod silną presją i w konsekwencji dolar kosztuje ponownie niemal 5 złotych

- pisze w swoich komentarzu główny ekonomista XTB, dr Przemysław Kwiecień, Dodaje, że na parze EUR/PLN widoczne jest ryzyko wybicia górą z kanału wzrostowego, co może przyspieszyć przecenę.

Ważne będą też piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Jak wyjaśnia kierownik Departamentu Analiz w Oanda TMS Brokers Łukasz Zembik, jeśli dane okażą się lepsze od prognoz, to złoty pozostanie pod presją.

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina
Więcej o: