Kryzys energetyczny jest coraz poważniejszy. Państwa wdrażają plany oszczędzania energii w instytucjach publicznych. Znów wraca też kwestia blackoutów. Pierwsza firma, która przed nimi ostrzega, dostarcza energię w Wielkiej Brytanii.
Brytyjski dostawca prądu National Grid poinformował swoich klientów o możliwych przerwach w dostawach energii zimą. Blackouty miałyby w najgorszym wypadku trwać nawet do trzech godzin. Przerwy mają być zarządzone w godzinach szczytu, rano lub między 16:00 a 19:00 - informuje "The Guardian".
Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl.
Żeby nie sparaliżować całego kraju, przerwy w dostawach mają być prowadzone rotacyjnie, w różnych częściach Wielkiej Brytanii. Klienci mają być informowani o przerwach z wyprzedzeniem.
Rozwiązanie to ma na celu zmniejszyć zużycie energii o pięć proc. National Grid informuje, że mimo wszystko przerwy w dostawie są "mało prawdopodobne" i wystąpią tylko w przypadku jednoczesnego niedoboru gazu oraz zmniejszonego importu energii elektrycznej z Europy.
Firma przygotowała kilka scenariuszy na zimę. Jak informują wysoko postawieni przedstawiciele branży, będzie to bezprecedensowa sytuacja.
Nawet podczas zimnej wojny Związek Radziecki utrzymywał przepływ gazu, więc sytuacja jest nieprzewidywalna
- mówią.
Przedsiębiorstwo zapewnia, że podjęło szereg kroków w celu zarządzania kryzysem energetycznym. Firma jest gotowa wznowić działanie pięciu elektrowni węglowych, które mogą łącznie produkować 2 GW energii, co pozwoli zasilić do 600 tys. gospodarstw domowych.
Ponadto ruszyła kampania, która ma przekonać przedsiębiorców i odbiorców indywidualnych do korzystania poza szczytami zapotrzebowania. Odbiorcy z inteligentnymi licznikami mają płacić dodatkowo za prąd pobierany poza tymi okresami.