Kryzys energetyczny jest już faktem. Kolejne miasta mówią o kilkusetprocentowych podwyżkach za prąd, np. Koszalin ma płacić czterokrotnie więcej, a Radom aż dziewięciokrotnie. Z kolei Wrocław, czy Poznań przedstawili już plan oszczędzania energii. Rząd szykuje podobne rozwiązania, ale wprowadzone zostaną także kolejne narzędzia walki z kryzysem.
We wrześniu Ministerstwo Aktywów Państwowych poinformowało, że będzie regulować rynek energii dla samorządów. - W najbliższym czasie przedstawię rozwiązanie, które umożliwi objęcie samorządów oraz podmiotów wrażliwych, takich jak placówki ochrony zdrowia, domy opieki społecznej czy szkoły ochroną analogiczną do tej, z jakiej korzystają dziś odbiorcy gazu - podkreślił wicepremier Jacek Sasin.
Mówiło się o wprowadzeniu maksymalnej ceny energii w wysokości 618,24 zł za megawatogodzinę - przewidywało to pismo ministra Łukasza Schreibera opublikowane w mediach. Taką cenę maksymalną mieliby zapłacić odbiorcy wrażliwi oraz samorządy. RMF dotarł jednak w poniedziałek do innych informacji. Według nich specjalna taryfa miałaby wynieść ponad 700 zł.
W przypadku samorządów taki limit ma dotyczyć usług, np. komunalnych, i instytucji samorządowych. Niższe stawki objęłyby, więc m.in. szpitale, szkoły, przedszkola, żłobki i transport miejski - wymienia Mariusz Piekarski z RMF.
Przeczytaj więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl
Takie rozwiązanie może wcale nie zadowolić samorządów, których przedstawiciele w piątek pod Sejmem manifestowali przeciwko drastycznym podwyżka cen energii. Zmuszają one władze lokalne do cięć, które - z uwagi na skalę podwyżek - mimo to mogą okazać się niewystarczające.
- Kryzys energetyczny jest faktem. Widzimy to choćby w kilkusetprocentowych podwyżkach cen energii, z jakimi spotykają się samorządy w całej Polsce. Te pieniądze powinny służyć mieszkańcom. (…) Rządzący próbują przykryć swoją wielomiesięczną bezczynność propagandowo przerzucając odpowiedzialność na samorządy - mówił Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy podczas protestu.
Premier Mateusz Morawiecki opublikował nawet w mediach społecznościowych list skierowany do samorządów. Apeluje w nim o pomoc przy rozwiązaniu kryzysu związanego z brakiem węgla i wysokimi cenami energii elektrycznej i prosi samorządowców, by "schowali partyjne legitymacje".
Według informacji RMF FM ustalenie limitu powyżej 700 zł nie zostanie dobrze przyjęte przez samorządy. Oprócz tego, że limit miałby być na wyższym poziomie - niż zapowiadano, to może nie objąć samorządów, które już podpisały niekorzystne umowy z dostawcami energii na przyszły rok.