W drugim tygodniu października olej napędowy podrożał aż o 60 groszy. Tak gwałtowna podwyżka sprawiła, że cena diesla przekroczyła 8 zł i ustanowiła nowy rekord. Związane było to z obawami przed recesją i drożejącą ropą, silnym dolarem oraz wyjątkowo słabym złotym. Swoje zrobiły też strajki we francuskich rafineriach.
Z tankowaniem w związku z wyjazdami na groby bliskich 1 listopada nie ma się jednak co spieszyć w obawie przed wzrostem cen. Analitycy twierdzą, że lepszym pomysłem będzie wstrzymanie się z wizytą na stacji.
Aktualnie ceny kształtują się następująco
Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl
W przyszłym tygodniu szykuje się bowiem obniżka cen na stacjach, bo spadły już ceny hurtowe. To zasługa umocnienia się złotego i niższych cen paliw na rynkach ARA - piszą analitycy BM Reflex. Ponadto Stany Zjednoczone zdecydowały o uwolnieniu dodatkowych rezerw strategicznych, a część francuskich rafinerii i baz paliw wraca do pracy.
"Pierwsze obniżki cen benzyny, sięgające 10 groszy na litrze, zaczynają się pojawiać już na stacjach. W ostatnim tygodniu października spadki powinny być kontynuowane, a ceny benzyny bezołowiowej 95 mogą spaść w okolice 6,80 zł/l. Mniej miejsca jest na spadek cen oleju napędowego w detalu. Tu na chwilę obecną jest szansa na symboliczne korekty do kilku groszy na litrze, co może spowodować spadek cen na części stacji poniżej poziomu 8 zł/l. Spadkowa tendencja utrzymuje się wciąż w przypadku autogazu. To jedyne paliwo, za które płacimy mniej niż przed rokiem" - piszą eksperci BM Reflex.
Z tych powodów warto odwiedzić stacje benzynowe dopiero za tydzień, szczególnie gdy planujemy tankowanie pod korek w związku ze 1 listopada. Ceny paliw do tego czasu mogą spaść nawet o kilkanaście groszy.