W związku z ostrzałem Mychajło Podolak, doradca ukraińskiego prezydenta, wezwał opinię międzynarodową do działania. "To, czy Putin zdoła dziś zrealizować swój plan, zależy tylko od przywódców europejskich stolic" - napisał na Twitterze. Podkreślił, że jedynym sposobem na powstrzymanie katastrofy humanitarnej jest szybkie przekazanie Ukrainie systemów obrony przeciwlotniczej i rakiet.
Rosjanie masowo ostrzeliwują obiekty infrastruktury energetycznej na Ukrainie. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że na Ukrainę spadło dziś 36 rosyjskich rakiet. Według ukraińskiego operatora Ukrenerho skala zniszczeń po dzisiejszych atakach jest większa niż ta powstała w wyniku ataku rakietowego z początku zeszłego tygodnia.
W związku z ostrzałem dziesięć regionów Ukrainy zostało zmuszonych do ograniczenia dostaw prądu. Wiceszef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko poinformował, że prawie 1,5 miliona konsumentów zostało bez prądu.
Informacje przekazane przez doradcę ukraińskiego prezydenta potwierdzają przewidywania eksperta, który w rozmowie z redakcją Gazeta.pl opisał, czym mogą skończyć się rosyjskie ataki. Sławomir Matuszak, specjalista Ośrodka Studiów Wschodnich, przyznaje, że Rosji udaje się wywołać coraz poważniejsze problemy.
- Ataki rozpoczęły się 10 dni temu. 10 października Rosja zaczęła po raz pierwszy masowo niszczyć infrastrukturę związaną z produkcją energii elektrycznej na terenie całego kraju. I robi to - niestety - dosyć skutecznie. Tak naprawdę po raz pierwszy od wybuchu wojny udało się Moskwie w wyniku ostrzałów zdestabilizować pracę całej sieci elektroenergetycznej. Przerwy w dostawach prądu dotyczą prawie połowy kraju - stwierdził Sławomir Matuszak.
Niszczenie infrastruktury jest bardzo groźne dla Ukrainy. W tej chwili sytuacja może jeszcze nie jest krytyczna, ale skrajnie trudna
- dodał.
Ekspert podkreślił, że większość ukraińskich miast, szczególnie tych większych jest centralnie ogrzewana. - Wydaje się, że celem Rosji jest wywołanie katastrofy humanitarnej - jeśli dojdzie do trwałego wyłączenia ogrzewania w dużych miastach jak np. Kijów czy Charków, może to spowodować kolejną, wielomilionową falę uchodźców - stwierdził ekspert.
Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl