Zwolnienia w Polsce przyspieszają. Kolejne setki osób na bruk. "Ludzie na święta zostali bez pracy"

Wśród polskich firm zapanował nastrój wyczekiwania. Zwolnienia nie mają charakteru powszechnego, ale lokalne rynki pracy raz za razem otrzymują kolejne ciosy. Niepokoić może też polityka dużych, międzynarodowych koncernów. Te często mówią bez ogródek: ze względu na sytuację gospodarczą na świecie redukcje są konieczne. Polacy powinni być na nie gotowi.

Doniesienia o grupowych zwolnieniach w Polsce nie mają jeszcze charakteru masowego, ale wyraźnie widać, że coś zaczyna się dziać. Papierkiem lakmusowym są Starachowice, 50-tysięczne miasto powiatowe, w którym swoje siedziby ma sporo firm, i wiele z nich zaczyna redukować zatrudnienie.

MAN, producent ciężarówek i autobusów, odeśle do domów 860 osób. To kolejne uderzenie w lokalny rynek pracy, bo wcześniej 330 osób zwolnił producent płytek Cerrad. W tym wypadku jednym z czynników jest horrendalny wzrost cen gazu. 

Zobacz wideo Adam Bielan gościem Porannej Rozmowy Gazeta.pl (06.12)

"Zostaliśmy wyrzuceni z pracy o godzinie 4.30"

Jan Seweryn,  przewodniczący NSZZ "Solidarność" w MAN w Starachowicach, w rozmowie z serwisem "Business Insider" nie ukrywa, że nastroje są morowe. - Ludzie są wystraszeni, to okres przedświąteczny, pracownicy nie wiedzą, co nas czeka. W pierwszej kolejności redukuje się zatrudnienie z agencji pracy tymczasowej, następnie nie przedłuża się umów - wyjaśnia.

Podobnych sytuacji jest jednak w Polsce więcej. Lokalne media z Włocławka informują, że Centrum Dystrybucyjne LPP (właściciel m.in. Reserved czy Sinsay), zwolniło 200 osób. "To, co się stało, to jakaś masakra. Ludzie na święta zostali bez pracy" - piszą do redakcji rozżaleni pracownicy.

Inni skarżą się na sposób przeprowadzenia zwolnień. "Zostaliśmy wyrzuceni z pracy o godzinie 4.30" - twierdzi jedna z kobiet. "Zostało zwolnionych tam 200 osób z dnia na dzień. Tłumaczyli to wojną na Ukrainie. Zostały zwolnione też osoby, które pracowały od początku istnienia firmy. Nikt nie potrafi tego zrozumieć" - pisze kolejny ze zwolnionych w liście do ddwloclawek.pl.

LPP w wydanym oświadczeniu tłumaczy, że obiekt będzie pracował w systemie dwuzmianowym. "Oznacza to jednocześnie, że z końcem listopada br. nie zostaną przedłużone umowy o pracę zawarte przez Agencję Pracy Tymczasowej z pracownikami zatrudnionymi na czas określony" - czytamy. 

Fabryka MAN Starachowice zapowiedziała redukcję zatrudnieniaMasowe zwolnienia. Ludzie idą na bruk tysiącami. Dramatyczny wzrost cen

Całe branże szykują się na zwolnienia

Do wzrostu bezrobocia może też przyczynić się sytuacja na rynku nieruchomości. Wysokie stopy procentowe i drakońskie zasady narzucone bankom przez KNF, sprawiają, że Polaków nie stać na kredyt. A to pociąga ze sobą proste konsekwencje w postaci spadku zapotrzebowania na określony rodzaj pracy.

- Zatrudnienie zredukuje co czwarta firma budowlana - to efekt załamania na rynku kredytów hipotecznych i wstrzymania nowych inwestycji - wyjaśnia Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy, komentując wyniki najnowszego "Barometru Polskiego Rynku Pracy" firmy Personnel Service publikowanego przez Interię. 

Kolejna branża, która może zacząć zwalniać systemowo, to branża motoryzacyjna. Jedną z firm, która ogłosiła tego typu decyzję jest kanadyjski producent części motoryzacyjnych ABC Technologies. Zamknie swoją fabrykę w Wielkopolsce z uwagi na rosnące koszty. 

Jak wyjaśnia ekspert, wielu przedsiębiorców jeszcze nie wcisnęło przycisku z napisem "Zwolnienia", ale możliwe, że wkrótce to zrobią. - Już dziś firmy weszły w tryb wyczekiwania - nie zwalniają, ale też nie zatrudniają nowych ludzi - mówi. 

Świetny przykład to Grupa Allegro. Potentat handlu w internecie nie zwalnia, ale - jak donoszą Wirtualne Media - "wyhamował tempo zatrudniania nowych pracowników". Hamulec wciśnięto po pierwszym kwartale, w którym wzrost zatrudnienia względem poprzedniego roku wyniósł blisko 30 proc. Tymczasem w ciągu trzeciego kwartału dynamika wzrostu zatrudnienia to jedynie niespełna 5 proc. 

Urząd pracy (zdjęcie ilustracyjne)Od stycznia pracę straciło ponad 10 tys. osób w 11 województwach

Zwolnienia również za granicą

O spowolnieniu popytu mogą świadczyć też działania światowych gigantów. H&M, jedna z największych sieci odzieżowych, ogłosiła kilka dni temu plan zwolnienia 1500 osób zatrudnionych na całym świecie.

Ważniejsza od liczb jest tu motywacja. "Drugi detalista odzieżowy na świecie zdecydował się zredukować głównie personel pomocniczy, co jest związane z inflacją i gwałtownie rosnącymi kosztami wynikającymi z wojny w Ukrainie, co zmusiło firmy w USA i Europie do szukania oszczędności" - donosi agencja Reutera. 

Irlandzka fabryka Intela jeszcze nie zwalnia, ale jak na razie proponuje części pracownikom z Leixlip w hrabstwie Kildare trzymiesięczny urlop. I tu powód jest jeden: "Pogarszająca się sytuacja gospodarcza". 

Utrudnienia gospodarcze to powód dużych zwolnień w amerykańskim koncernie AMC Networks. Specjaliści od produkcji przebojowych seriali i programów dokumentalnych chcą pozbyć się aż 20 proc. kadry. 

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Urzędnicy jeszcze nie widzą fali zwolnień, ale "docierają sygnały"

Innym papierkiem lakmusowym dotyczącym rynku pracy są głosy z Powiatowych Urzędów Pracy. Przykładem jest Grudziądz, gdzie bezrobocie jest niskie - wynosi 10 proc. -  Docierają do nas sygnały o pogarszającej się sytuacji głównie w branży gastronomicznej, budowlanej oraz rynku nieruchomości - wyjaśnia w rozmowie z serwisem pomorska.pl Małgorzata Roman, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Grudziądzu.

Joanna Reszka, szefowa malborskiego PUP, w rozmowie z portalem Nasze Miasto przyznaje, że na razie sytuacja jest stabilna, bezrobocie nie wzrasta, ale coś wyraźnie zaczyna się dziać. - Widać za to duże obawy pracodawców przed długofalowymi planami i skupienie się na przetrwaniu - przyznaje.

O tym, co dalej na rynku pracy, zdecyduje przyszły rok. Od stycznia wzrosną bowiem koszty - płaca minimalna podniesiona zostanie dwukrotnie, na początku roku, a potem w lipcu. Wiele zakładów pracy otrzyma też nowe cenniki energii elektrycznej i gazu. Nie wiadomo jeszcze, w jakim stopniu podniesienie kosztów przełoży się na rynek pracy, widać jednak, że właściciele firm sami jeszcze nie wiedzą, co ich czeka. Z tą samą niepewnością muszą zmagać się pracownicy. 

Więcej o: