Brazylia i Argentyna chcą mieć wspólną walutę. Jest już nawet pomysł nazwy

"Brazylia i Argentyna dążą do większej integracji gospodarczej, w tym rozwoju wspólnej waluty" - napisali we wspólnym artykule prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva i prezydent Argentyny Alberto Fernandez.

Argentyna to pierwszy kraj, jaki Luiz Inacio Lula dla Silva odwiedził po ponownym objęciu prezydentury. Jednym z tematów rozmów prezydentów Brazylii i Argentyny jest idea wspólnej waluty w dwóch największych gospodarkach Ameryki Południowej. Lula wspominał o niej już w czasie kampanii wyborczej.

De facto idea wspólnej waluty Brazylii i Argentyny ma już kilka lat. Dotychczas spotykała się z oporem m.in. ze strony brazylijskiego banku centralnego. Obecnie, gdy oba kraje rządzone są przez lewicowych przywódców, szansę na inaugurację integracji walutowej dwóch największych gospodarek Ameryki Południowej są większe. 

W artykule, który Lula dla Silva i Alberto Fernandez opublikowali na łamach serwisu "Perfil", przywódcy obu krajów wskazują, że wspólna waluta miałaby m.in. poprawić stabilność gospodarczą kontynentu - pobudzić handel i integrację gospodarczą w regionie. Dodatkowo wspólna waluta mogłaby zmniejszyć zależność gospodarek od amerykańskiego dolara. 

Waluty można by używać zarówno do przepływów finansowych, jak i handlowych, zmniejszając koszty operacji i naszą podatność na zagrożenia zewnętrzne

- czytamy w artykule.

Jaja (zdjęcie ilustracyjne)Jaja towarem deficytowym w wielu krajach. Ceny wzrosły nawet o 60 proc.

  • Więcej o gospodarce przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl
Zobacz wideo Ile kosztuje paliwo w Chorwacji po wprowadzeniu euro? Sprawdzamy

"FT": Brazylia i Argentyna mogą mieć nową walutę "sur"

Publikacja potwierdza wcześniejsze doniesienia "Financial Times" o tym, że Brazylia i Argentyna ogłoszą rozpoczęcie prac nad wspólną walutą. Z doniesień brytyjskiego dziennika wynikało, że te dwa państwa z czasem planują zaprosić do inicjatywy inne kraje Ameryki Południowej (lub szerzej - Łacińskiej). 

Nowa waluta, według sugestii Brazylijczyków, miałaby nazywać się "sur" (czyli "południe"). Początkowo miałaby obowiązywać równoległe z z brazylijskim realem i argentyńskim peso. Oczywiście proces trwałby wiele lat. Argentyński minister gospodarki Sergio Massa przypomina, że budowa strefy euro zajęła UE 35 lat.

Według szacunków "Financial Times" unia walutowa na terenie całej Ameryki Łacińskiej dotyczyłaby ok. 5 proc. światowego PKB. Byłaby to druga największa na świecie unia walutowa po strefie euro, obejmującej ok. 14 proc. światowego PKB. 

ZłotoKGHM chce sprzedawać złoto indywidualnym inwestorom

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Strefa euro wzorem dla Brazylii i Argentyny?

W Europie ważnym czynnikiem stymulującym integrację monetarną było przekonanie, że eliminacja ryzyka kursowego przyczyni się do zwiększenia wymiany handlowej. Wygląda na to, że w Ameryce Południowej jest podobnie

- komentuje Jakub Borowski, główny ekonomista banku Credit Agricole Polska.

Z kolei w opinii Bartosza Sawickiego, analityka Cinkciarz.pl, w tej chwili dążenia do stworzenia unii walutowej Brazylii i Argentyny "powinny być postrzegane w kategoriach politycznej utopii i ekonomicznej mrzonki". Wskazuje, że nie bez znaczenia dla odkurzenia pomysłu mogą być zaplanowane na ten rok wybory prezydenckie w Argentynie.

Oba kraje cechują głębokie nierównowagi makroekonomiczne, co może podsycać polityczne dążenie do radykalnej zmiany, ale jednocześnie podważać jej realność. W szczególnie trudnym położeniu jest Argentyna, która boryka się z najwyższą od początku lat 90. XX wieku, zbliżającą się do 100 proc. inflacją. Kraj ten od lat balansuje na granicy niewypłacalności. Władze używają skromnych rezerw walutowych, by ograniczać skalę przeceny peso, które w minionych dwunastu miesiącach w relacji do dolara straciło niemal 40 proc. i było wyraźnie najsłabszą w gronie 30 najważniejszych walut. Zaufanie do peso i systemu bankowego szoruje po dnie

- komentuje Sawicki. Podkreśla, że w tym świetle dążenie do stworzenia unii walutowej "mogłoby być próbą odcięcia kryzysowej przeszłości grubą kreską i zbudowania od nowa zdrowych fundamentów systemu finansowego".

Trudno jednak spodziewać się, by inne państwa chciały związać swoje losy z tak niestabilnym organizmem

- uważa Sawicki, spodziewając się (dalszego) oporu dla inicjatywy ze strony banku centralnego Brazylii.

Inflacja w tym kraju jest jednocyfrowa, stopy procentowe wynoszą kilkanaście procent, a real w minionym roku zyskał do dolara 13 proc. i był w trójce najsilniejszych walut

- zauważa ekspert. Przypomina także, iż w minionych kilkudziesięciu latach w Ameryce Południowej wdrażano dziesiątki planów reform i terapii szokowych, a niestabilność polityczna i niska determinacja władz bardzo często prowadziła do ich szybkiego porzucania przy pierwszych trudnościach.

Więcej o: