Lider PO Donald Tusk w czerwcu 2022 r. na briefingu na Dolnym Śląsku mówił o zbożu i zwracał uwagę na konkurencję tego produktu z Ukrainy. - Jest wojna, jest blokada portów, coraz więcej transportów (z produktami rolnymi) idzie z Ukrainy przez Polskę do innych krajów, ale z punktu widzenia polskich rolników oznacza to, że część tych zbóż będzie sprzedawana tutaj w Polsce po wyraźnie niższych cenach. To także powoduje, że opłacalność produkcji polskiego rolnika może okazać się bardzo kłopotliwa - mówił Tusk. - Chcemy wszyscy pomagać Ukrainie, to jest bezdyskusyjna sprawa, ale trzeba to też tak zorganizować, aby pomoc dla Ukrainy nie oznaczała jakichś bardzo dotkliwych strat dla polskich rolników - podkreślał.
Natomiast prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla tygodnia "Gazeta Polska", który ukazał się w czerwcu ubiegłego roku, zapewniał, że Donald Tusk nie ma racji. Stwierdził wręcz, że Tusk "jest po złej stronie mocy". - Zawsze, gdy w grę wchodzi żywotny interes Polski, Tusk jest przeciw. Bardzo często wówczas jego punkt widzenia jest zbieżny z rosyjską propagandą. Tak jest i tym razem. Ważne jednak, by nasi rolnicy wiedzieli, że to zboże nie jest dla nich żadnym zagrożeniem. Jego odbiorcy są w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie. Rosjanie blokują eksport morski, bo wiedzą, że to wywoła głód i wywinduje ceny żywności, a to z kolei zintensyfikuje napływ migrantów na południe Europy. Moskwa chce wywołać chaos na naszym kontynencie i wprowadzić Europę w potężny, wielowymiarowy kryzys. W najlepiej pojętym interesie RP jest niedopuszczenie do tego. W tej sprawie nie ma szarości - można być albo po dobrej, albo po złej stronie mocy. Tusk stawia się po tej drugiej - mówił Kaczyński.
Natomiast w lipcu 2022 r. prezes PiS podczas spotkania z mieszkańcami w Kórniku (woj. wielkopolskie) zapewniał, że polscy rolnicy nie stracą na imporcie zboża z Ukrainy. - Rzeczywiście Ukraińcy szukają w tej chwili miejsc zbytu, czy dróg zbytu swojego zboża. Są wielkim eksporterem zboża, w niektórych latach dochodziło nawet bodajże do 80 milionów ton, a więc wielka część światowego eksportu. Dostarczenie tego zboża jest w ich interesie, jest w naszym interesie, bo wspieramy Ukrainę, ale jest także w naszym interesie, bo jeżeli zboża nie będzie, to będzie głód szczególnie w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie - mówił Kaczyński.
- Więc to jest naszym interesie, tylko to ma po prostu przejeżdżać przez Polskę, a wszystkie te wieści o tym, że tu są jakieś znaczące - bo gdzieś, ktoś, coś mógł na lewo oczywiście załatwić - ilości zboża w mieszalni paszy, w innych miejscach, są po prostu wieściami nieprawdziwymi. Ale ciągle się to głosi - zaznaczał. Prezes PiS kontynuował: - Mówi się, że spadek cen zboża w niektórych miejscach jest wynikiem tego, że silosy są pełne. W silosach jest rzeczywiście dużo, ale kukurydzy, a nie zboża. Kukurydza to też zboże, ale w każdym razie nie pszenicy [...], ta kukurydza będzie wykorzystana. Jak, to nie będę w tej chwili mówił, ale na pewno nie będzie to przeciwko interesom polskich rolników, to bądźcie tego państwo pewni - nikt nie straci, wszyscy sprzedadzą swoje zboże po naprawdę bardzo przyzwoitych cenach, nawet jeżeli uwzględnić inflację - zapewniał Kaczyński.
Rolnicy od miesięcy krytykują rząd i wzywają do uregulowania kwestii importu zboża z Ukrainy. W Szczecinie od 23 marca trwa protest, na którym rolnicy domagają się natychmiastowego zamknięcia granic dla przewożenia produktów rolnych z zagranicy oraz tarczy antykryzysowej dla rolnictwa. W ostatnich tygodniach protesty odbywały się w kilku polskich miastach. Zdaniem rolników napływ ukraińskiego zboża doprowadził do spadku cen produktów rolnych.
Tymczasem w piątek rząd przyjął rozporządzenie zakazujące wwozu części towarów rolnych z Ukrainy do Polski. Produkty objęte zakazem to: zboża, cukier, susz paszowy, nasiona, chmiel, len i konopie, owoce i warzywa, produkty z przetwórstwa warzyw i owoców, wina, wołowina, cielęcina, mleko i jego przetwory, wieprzowina, baranina, jaja, mięso drobiowe, alkohol etylowy pochodzenia rolniczego, produkty pszczele, a także grupa produktów określonych jako pozostałe, zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1308/20 to jest m.in., żywe świnie, konie, bydło, mięso z uboju. Zakaz ma obowiązywać do 30 czerwca 2023 r. Ponadto rząd ogłosił dopłaty do zboża.
Minister rozwoju i technologii Waldemar Buda powiedział w niedzielę na antenie Polskiego Radia 24, że Polska będzie przekonywała Unię Europejską, aby ta uznała decyzję o zakazie wwozu produktów rolnych z Ukrainy. W sobotę, w reakcji na decyzję polskiego rządu, Komisja Europejska przypomniała, że polityka handlowa należy do kompetencji unijnych i kraje członkowskie nie mogą samodzielnie podejmować decyzji w tym zakresie. - Mamy podstawę prawną jasną w tym zakresie. To nie jest generalny zakaz i ingerencja w uprawnienia europejskie, tylko to jest skorzystanie z pewnej możliwości, którą daje nam prawo europejskie i krajowe - przekonywał Waldemar Buda.