Jarosław Kaczyński podczas weekendowej konwencji PiS przedstawił nowy pomysł obozu władzy na uzyskanie poparcia wyborców. Lider Zjednoczonej Prawicy zapowiedział, że wartość 500 Plus od nowego roku ulegnie znacznemu zwiększeniu. - Od nowego roku program 500 Plus to będzie ciągle nazwa, jak sądzę, pamiętana, ale suma będzie już inna. To będzie 800 Plus - zapewnił lider Prawa i Sprawiedliwości.
Jak nowy pomysł rządu wpłynie na gospodarkę? W rozmowie z Gazeta.pl wyjaśnił to prof. Marian Noga, ekonomista, wykładowca i były członek Rady Polityki Pieniężnej. - Jak decyzja o zwiększeniu 500 Plus do 800 Plus wpłynie na przykład na inflację? 6 kwietnia, raptem nieco ponad miesiąc temu, Narodowy Bank Polski opublikował analizę dotyczącą inflacji rocznej wśród 27 analityków. Poprzednia analiza, przeprowadzona dwa miesiące wcześniej wskazywała, że w 2023 inflacja roczna wyniesie 13,6 proc. Teraz wskazali już niższą wartość. Wynoszącą 12,5 proc. Tyle że jednocześnie zmienili swoją prognozę na rok 2025. Według wcześniejszej prognozy inflacja miała wynieść 6,8 proc., teraz eksperci twierdzą, że wyniesie 6,9 proc. - wyliczał rozmówca Gazeta.pl.
Spadki z płaskowyżu mogą być szybkie, ale zejście do celu inflacyjnego może nastąpić nie wcześniej niż w 2026. A podniesienie 500 plus do 800 spowoduje, że ten cel osiągniemy nawet dopiero w 2027 roku
- wyjaśnił prof. Marian Noga. Zdaniem eksperta rykoszetem uderzy to nie tylko w kredytobiorców, którzy dłużej będą ponosić konsekwencje wysokiej inflacji i wysokich stóp, ale i we wszystkich Polaków. - Wszyscy będą musieli żyć dłużej w fazie wysokiej inflacji. Znacznie wyższej niż założone przez NBP 2,5 proc. Polacy słono więc zapłacą za to, że inflacja długo nie spadnie - podkreślił prof. Marian Noga.
Rozmówca Gazeta.pl wskazał też na sondaże, które pokazują, że nie wszyscy Polacy chcą zwiększenia 500 Plus. Są nawet analizy, według których większość jest temu przeciwna.
Polacy boją się zwiększania wydatków. Polacy nie chcą żyć w wiecznej inflacji
- tłumaczył ekonomista. Jak wyjaśnił, podnoszenie świadczeń nakręca już nie tylko spiralę płac i cen, a spiralę dochodów i cen. - Ta spirala się kręci i kręci. I jeżeli dosypujemy do niej już nie tylko coraz wyższe płace, ale coraz wyższe dochody, czyli dodatkowe świadczenia, to ona się kręcić nie przestanie. I inflacja może trwać powyżej celu 4, 5, a nawet 6 lat - wyjaśnia prof. Marian Noga.
Studia Biznes i Zielonego Poranka możecie słuchać też w wersji audio w dużych serwisach streamingowych, np. tu: