Wakacje rozpoczynają się już za kilka dni, a ci, którzy już je zarezerwowali, zauważyli z pewnością, że tanio nie jest. Inflacja w Polsce, według Głównego Urzędu Statystycznego, wyniosła w maju 13 proc. Czy w branży turystycznej jest wyższa? W rozmowie z Next.gazeta.pl m.in. o tym mówi Piotr Henicz, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki. Wyjaśnia też, w jakiej kondycji jest polska branża turystyczna, jakie są oczekiwania Polaków i co jest powodem rosnących cen - zarówno w kraju, jak i za granicą.
- Oceniając sytuację od początku sezonu, można stwierdzić, że ceny wzrosły w granicach 15-17 proc. - stwierdza Piotr Henicz. - 90 proc. naszych kosztów jest generowanych przez zagranicznych partnerów, dlatego niewiele możemy zrobić, by ceny obniżyć. Inflacja dotknęła większość krajów, niektóre w sposób szczególny. Warto zwrócić uwagę, że tegoroczne ceny byłyby jeszcze wyższe, gdyby nie lepszy kurs walut i niższe ceny paliw. Gdybyśmy dalej funkcjonowali w rzeczywistości zeszłorocznej, wielu chwyciłoby się za portfel.
Zdaniem rozmówcy Gazeta.pl branża turystyczna wciąż przeżywa spore trudności. Szczególnie polscy przedsiębiorcy wciąż muszą walczyć, by przyciągnąć turystów.
Jeśli chodzi o turystykę krajową, czy przyjazdową, widać, że sytuacja nie wróciła do tej sprzed pandemii. Bez względu na to, czy będziemy rozmawiać z właścicielem pensjonatu w górach, nad morzem, na Mazurach, usłyszymy, że obłożenie np. w ostatni długi weekend było niższe. W większości obiektów na terenie całego kraju w Boże Ciało miejsca były dostępne. Przed pandemią to się w zasadzie nie zdarzało
- wyjaśnia wiceszef PIT.
- Polacy zaczęli dość mocno porównywać ceny w kraju i za granicą. Trend związany z chęcią wyjazdów zagranicznych i nadrabiania zaległości po latach wstrzymywania się od wyjazdów jest na tyle silny, że jesteśmy w stanie zrezygnować z wielu rzeczy, ale nie z zagranicznych wakacji. Tu tendencja wzrostowa jest doskonale widoczna - dodał.
Rozmówca Gazeta.pl odniósł się też do kwestii cen. Wygląda na to, że Polacy powinni pogodzić się z tym, że za wakacje trzeba płacić więcej. - Wszystko bardzo podrożało. Wszędzie. Powrotu do starych cen nie ma i nie będzie - stwierdził.
Jeśli spojrzeć na ceny usług gastronomicznych czy hotelarskich w Polsce, to jeśli porównać je z tymi sprzed 4-5 lat, widać kosmiczną wręcz różnicę. Dlatego nie dziwi, że wielu Polaków zaczyna liczyć pieniądze jeszcze bardziej skrupulatnie. A prawda jest taka, że ceny w Polsce rosną szybciej, niż za granicą
- ocenił.
Zdaniem rozmówcy Gazeta.pl Polacy mają powody, by rozważać wyjazdy zagraniczne. - Jeżeli w Warszawie duża kawa, woda mineralna i ciastko kosztują 92 zł, bo tyle ostatnio płaciłem, to można mieć poczucie, że to wszystko traci sens. Zapewniam pana, że na najbardziej znanej ulicy Paryża, Barcelony czy Madrytu zapłaci pan mniej - ocenia Piotr Henicz
W Polsce chęć wygenerowania przez trzy miesiące sezonu zysku na cały rok sprawia, że ceny rosną w znaczący sposób. A turyści mają wybór i mogą wybrać np. czterogwiazdkowy hotel w Turcji, gdzie po przekroczeniu progu zapomina się o portfelu czy karcie kredytowej. Polacy porównują ceny i właśnie dlatego częściej chcą wyjeżdżać
- dodaje.
Wiceprezes Polskiej Izby Turystyki stwierdził też, że wzrost cen sprawi, iż przyciąganie zagranicznych turystów będzie trudniejsze. - Chociaż wciąż jesteśmy cenowo atrakcyjni dla klienta niemieckiego, brytyjskiego czy skandynawskiego. Nie możemy jednak zapomnieć, że nasza turystyka przyjazdowa cierpi z jednego ważnego względu - mówi Piotr Henicz.
Dla wielu turystów jesteśmy przygranicznym krajem pseudofrontowym. Pomimo że w różnych rankingach pojawiają się informacje, że Polska powinna być krajem pierwszego wyboru, jeśli chodzi o wakacje, to w świadomości wielu wojna toczy się niemal w Polsce
- mówi.
Jego zdaniem to wpływa na mniejszą liczbę grup przyjazdowych. - Inną kwestią jest, że ceny u nas galopują. Turyści z różnych krajów pewnie tego doświadczają wszędzie, ale w Polsce ceny rosną szybciej, niż gdzie indziej - ocenia.
Ile zatem powinny kosztować wakacje? Czy da się łatwo porównać koszty wakacji w Polsce z tymi za granicą? - Nie jest to do końca proste. W Polsce jest mało ofert typu all inclusive, takich, jakie Polacy wybierają na wyjazdy zagraniczne. U nas hotele oferują głównie same śniadania albo śniadania i obiady. Do resortu trzeba dojechać własnym autem. Jest też różnica w samych pokojach. W Polsce czteroosobowa rodzina musi często brać dwa pokoje albo jeden pokój z dwoma dostawkami, co na ogół nie jest zbyt wygodne. Hotele zagraniczne oferują znacznie więcej komfortu - ocenia wiceszef PIT.
Jeśli chcemy wybrać się na siedem dni, z rodziną czteroosobową, z dziećmi w wieku szkolnym, - 6-8-10 lat - taka rodzina 2+2 w hotelu czterogwiazdkowym w Turcji na wakacje all inclusive wyda 15-20 tys. zł. Nie ma tutaj opcji, by było taniej
- ocenia.
Zaznacza przy tym, że rozbieżność jest dość duża, bo są różne warianty all inclusive, a "cztery gwiazdki mogą się różnić pomiędzy sobą". - Mówimy o sezonie od 15 czerwca do 10 września. W przypadku Grecji ten koszt szacowałbym na 20 tys., a Wysp Kanaryjskich na 22 tys. zł - wylicza.
Jak policzyć koszty wakacji w kraju? Tu pojawia się problem, bo są inne oferty, inne pokoje, inny standard wyżywienia.
W Polsce w hotelu czterogwiazdkowym ze śniadaniami trudno znaleźć wakacje dla czteroosobowej rodziny taniej niż 10 tys. zł. I tu właśnie pojawia się dylemat, bo trzeba przecież do tej kwoty dołożyć inne wydatki. Na obiady, kolacje, lody, napoje. O alkoholach nie wspominając. Dlatego Polacy liczą i zastanawiają się, czy nie wybrać wakacji zagranicznych
- ocenia Piotr Henicz.
Jaka jest na to rada? Zdaniem Piotra Henicza Polska powinna zdecydowanie więcej inwestować, nie traktować sektora turystycznego po macoszemu. - Udział turystyki w PKB z roku na rok rośnie, ale wciąż nie wykorzystujemy naszego potencjału. A jesteśmy krajem o wyjątkowym położeniu, wyjątkowych walorach krajoznawczych. Ciągle ubolewam, że turystyka nie ma swojego ministerstwa. To widać, bo inwestycje są głównie domeną samorządów, a finansowanie jest głównie unijne. Kiedy 2-3 lata temu turystyka trafiła do resortu rozwoju, miałem nadzieję, że to nam pomoże, ale wygrała polityka - stwierdza rozmówca Gazeta.pl.
Polska to wspaniały kraj. Trzeba tylko mieć pomysł jak ją "opakować i sprzedać". Do tego są niezbędni managerowie i wizja na szczeblu rządowym. Na razie tej wizji nie ma, nie ma też odpowiednich zabiegów. Dlatego nawet jak wyjedziemy do Pragi, to menu przeczytamy po niemiecku, chińsku czy japońsku. Ale nie po polsku. Polacy wciąż nie zawsze potrafią o siebie zadbać, pokazać, że jesteśmy wiele warci. Ale to się zmienia.
- wyjaśnia Piotr Henicz. - Hotelarze z Hiszpanii, Grecji zaczynają postrzegać polskiego turystę jako lepszego klienta. Już nie tylko Niemcy, Skandynawowie i Rosjanie chcą w hotelach wydawać, Polacy też to robią coraz chętniej, są więc coraz bardziej szanowani. Wciąż jeszcze trzeba zrobić wiele, by turystyka w Polsce zyskała status tej na Zachodzie - mówi.