Oddała przestępcom ponad 1 mln złotych. Tak zuchwałego oszustwa "na wnuczka" jeszcze nie było

Mimo apeli policji i nagłaśnianiu licznych oszustw metodą "na wnuczka" czy "na policjanta" wciąż nie brakuje osób, które padają ofiarą takich procederów. Pod koniec maja funkcjonariusze z Opola rozbili grupę przestępczą, która zajmowała się wspomnianym procederem na terenie niemal całej Polski. Wśród zatrzymanych jest sześć osób, w wieku od 18 do 52 lat.
Rodzina 4 plus. Jakie warunki trzeba spełnić, aby skorzystać z ulgi podatkowej? (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Wyborcza.pl

Dzięki działaniom operacyjnym funkcjonariuszy Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu zebrano informacje o zorganizowanej grupie przestępczej. Jej szefem był 24-latek Jan Ł. Grupa działała na terenie całej Polski, a jej członkowie dopuszczali się licznych oszustw, sprawiając, że poszkodowani - w tym głównie osoby starsze -  przekazywali im swoje oszczędności. 

Zobacz wideo Oskarżam. Kryminalny cykl Gazeta.pl. Hanna Dobrowolska rozmawia z policjantami z CBŚP. Część 1.

29 maja br policjanci zatrzymali sześć osób w wieku od 18 do 52 lat. Podejrzanym zarzuca się m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i popełnienie dziewięciu oszustw na terenie Opola, Kielc, Torunia, Bydgoszczy, Gdańska, Poznania, Oleśnicy i Rzeszowa w okresie od stycznia do kwietnia br.

Sprawcy działali w konkretny sposób. Kontaktowali się z poszkodowanymi telefonicznie, tak manipulując rozmową, że ofiary nie dość, że zdradzały, jakie posiadają kosztowności lub oszczędności, to dodatkowo utwierdzały się w przekonaniu, że ich pieniądze są zagrożone kradzieżą.

Oszuści zapewniali, że przekazanie ich "funkcjonariuszowi policji" zapobiegnie przestępstwu i umożliwi schwytanie sprawcy. Osoba kontaktująca się telefonicznie z pokrzywdzonymi, w zależności od okoliczności podawała się za policjanta lub prokuratora. Następnie mówiła ofiarom, w jaki sposób ma dojść do przekazania oszczędności np. poprzez wystawienie za drzwi, czy wyrzucenie przez okno.

Kobieta przekazała oszustom ponad 1 mln złotych

Jak podaje prokuratura okręgowa w Opolu, jedna pokrzywdzona przekazała sprawcom kartę bankomatową wraz z PIN-em, którzy przy jej użyciu wypłacili 22 tys. zł. Innym sposobem na wyłudzenie pieniędzy od pokrzywdzonych było ich zaangażowanie w rzekomą pomoc bliskim, którzy jakoby spowodowali wypadek komunikacyjny, a środki pieniężne i kosztowności miały zapobiec pozbawieniu wolności bliskiego.

W wyniku działań oszustów pokrzywdzeni stracili łącznie ponad 1,5 mln. zł. Największą stratę poniosła mieszkająca w Poznaniu. 13 marca 2023 r. kobieta wydała sprawcom ponad 1 mln. zł.

Funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. 170 tys. zł, 2,4 tys USD, ponad 3 500 euro oraz biżuterię. Oprócz tego zabezpieczono też luksusowy samochód. Podejrzani, z wyjątkiem jednego, nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Pięciu przebywa już w areszcie tymczasowym. Szósty, który złożył wyjaśnienia, odpowie z wolnej stopy. Za tez czyny, podejrzanym grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Tylko w 2022 roku ponad 3,5 tys. seniorów dało się oszukać

Jak tłumaczy w tekście na Gazeta.pl Hanna Dobrowolska, oficerowie Centralnego Biura Śledczego Policji o procederze wyłudzania pieniędzy od starszych osób mogą opowiadać bez końca. Spędzili tysiące godzin śledząc tzw. wnuczkową mafię, rozpracowując metody działania, poznając styl życia osób, które za tym stoją. Na rozmowę z Gazeta.pl przyjechali w kominiarkach, bo nie chcą, by ich wizerunek był znany.

Funkcjonariusze pracują głównie operacyjnie, czyli w terenie, ścigając sprawców, którzy żyją w luksusie i poczuciu bezkarności. 

Z danych Komendy Głównej Policji, które Gazeta.pl publikuje jako pierwsza, wynika, że w 2022 r. oszuści wyłudzili od ponad 3,5 tysiąca polskich seniorów aż 141 609 806 zł. A tylko w pierwszym kwartale tego roku straty wyniosły 27 199 128 zł.

Jak to możliwe? - Sprawcy wyszukują swoje ofiary w sposób dość przypadkowy. Korzystają ze wciąż dostępnych książek telefonicznych, szukając imion wskazujących na urodzenie w latach 40. ubiegłego wieku - wyjaśnia w rozmowie z Gazeta.pl oficer CBŚP, który chce pozostać anonimowy. 

Więcej o: