Przyjęty 9 czerwca przez rząd projekt nowelizacji ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, wyrobów medycznych oraz niektórych innych ustaw zawiera przepisy dotyczące m.in. refundacji leków oraz rozwiązania, które miałyby wyeliminować występujące dotąd nieprawidłowości. W dokumencie doprecyzowano także przepisy, które mogą wśród wielu budzić wątpliwości interpretacyjne. W ocenie skutków regulacji zaznaczono, że projekt ma stanowić odpowiedź na wnioski kierowane do ministra zdrowia przede wszystkim przez pacjentów oraz przedsiębiorców obecnych na rynku farmaceutycznym.
Projekt nowelizacji ustawy zakłada wyklarowanie przepisów mogących budzić wątpliwości interpretacyjne. Według ekspertów w zapisie ustawy, mimo zapowiadanych wyjaśnień, pojawiły się kolejne niejednoznaczne regulacje. Dotyczą one m.in. leków dostępnych do tej pory bez recepty, które będą mogły zostać objęte refundacją. Zdaniem Konrada Madejczyka, rzecznika prasowego Naczelnej Izby Aptekarskiej cytowanego przez dziennik "Rzeczpospolita", takie leki będą nadal mogły mieć "status produktu leczniczego dostępnego bez recepty, co oznacza, że jako lek refundowany będą mogły być np. reklamowane w TV, a w niektórych przypadkach sprzedawane nawet w sklepach lub na poczcie". Eksperci jednak nie są co do tego przekonani.
Według adwokatki Moniki Duszyńskiej, po nowelizacji lek będzie mógł zostać objęty refundacją bez wcześniejszego wniosku firmy. Należałoby wówczas spełnić jedynie trzy warunki:
Taka refundacja miałaby umożliwić finansowanie ze środków publicznych leków, które są od lat znane ze swojej skuteczności, upłynęła ich ochrona prawna oraz nie sporządzono dla nich "analiz wymaganych w postępowaniu refundacyjnym". Ekspertka zaznaczyła jednak, że aby mogło dojść do refundacji leków bez recepty, należałoby ją przeprowadzić w szczególnym trybie, uwzględniając przy tym opinie Rady Przejrzystości, czy też konsultantów krajowych z danej dziedziny medycyny.