Dolar wciąż traci. Po przekroczeniu bariery 4 zł w czwartek notowania wynosiły 3,97 zł. W piątek spadek znów delikatnie się pogłębił - kurs w momencie pisania tego tekstu wynosi 3,97 zł. Nie dziwi to, kiedy spojrzymy na indeks dolara publikowany przez serwis Bloomberg.
Amerykańska waluta spadła w stosunku do koszyka sześciu walut o 0,8 proc. - do wartości 99,738 - podaje agencja Reutera. W stosunku do jesiennego szczytu - w Polsce dolar był wówczas notowany po 5,05 zł - spadek wynosi 13-14 proc. Kurs euro wzrósł o 0,9 proc. do 1,1220 USD, co jest 16-miesięcznym maksimum. W stosunku do franka szwajcarskiego dolar spadł do najniższego poziomu od ośmiu lat - wynosi on 0,8583 franka.
O tym, że dolar się osłabia, świadczą też notowania szwedzkiej korony. Jak donosi agencja Reutera, w piątek była na dobrej drodze do największego tygodniowego wzrostu w stosunku do dolara i euro od 14 lat. Podobne wzmocnienie przechodzi wiele walut - drożeje m.in. rupia, której notowania względem dolara rosną czwarty dzień z rzędu.
Dlaczego dolar spada? Eksperci twierdzą, że amerykański bank centralny w obliczu danych o inflacji najprawdopodobniej 26 lipca zakończy cykl podwyżek stóp procentowych. Inflacja spada bowiem w tempie szybszym, niż to do tej pory zakładano.
Słabe notowania dolara nie wszystkich martwią. Eksperci podkreślają, że na kursie może zyskać część amerykańskich eksporterów, bo ich towary będą bardziej atrakcyjne cenowo. Niskie notowania amerykańskiej waluty mogą też pomóc europejskim gospodarkom, bo wiele surowców wycenianych jest w dolarach. Osłabienie amerykańskiej waluty daje więc szansę na odciążenie gospodarek wywołane zeszłorocznymi rekordami surowców energetycznych.
Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl w rozmowie z Gazeta.pl przyznał, że cały czas jest przestrzeń do tego, żeby dolar taniał. - Nasze prognozy walutowe zakładają, że na koniec roku notowania dolara będą bliżej 3,90 zł. Kurs USD/PLN zadomowi się tym samym poniżej bariery 4 zł. A za rok za dolara zapłacimy ok., 3,80 zł - stwierdził.
Ekspert wyjaśnił, że dolar przez długi czas był drogi, bo wszystko temu sprzyjało. Niepewność na rynku ropy i gazu, wizja kryzysu w Europie, spętanie chińskiej gospodarki skutkami pandemii, sprawiały, że inwestorzy zwracali się w stronę dolara. Sytuacja uległa jednak zupełnej zmianie, a dane z amerykańskiej gospodarki potwierdzają, że walka z inflacją wciąż może potrwać.