Polonez 1,5 SLE, bo takiej wersji jest unikalny samochód, ma za sobą trzy dekady spędzone w garażu. Przez ten czas zbierał kurz u prywatnego właściciela, który w końcu sprzedał go kolekcjonerowi. Idealny stan pojazdu wywołał poruszenie w społeczności fanów zabytkowych aut.
O nadzwyczajnym stanie samochodu świadczy między innymi fakt, że przez ponad 30 lat nie został przez nikogo zarejestrowany. Na liczniku widnieje wartość 33 pokonanych kilometrów. Polonez ma lakier koloru bordowego, a jego drzwi zamykają się z zaskakującą łatwością. O jego fabrycznym stanie świadczą zafoliowane siedzenia, naklejona na karoserię metka z informacjami na temat technicznych specyfikacji oraz napis na szybie wykonany markerem jeszcze na taśmie produkcyjnej.
30-letni, ale fabrycznie nowy polonez został sprzedany za 115 tys. zł. Mimo długiego czasu oczekiwania na opuszczenie garażu sprawny pojazd wciąż można zarejestrować. Zdecyduje o tym jego nowy właściciel, choć zdaniem dyrektora sprzedaży domu aukcyjnego Ardor Auctions Mateusza Kazuli takie działanie mogłoby niekorzystnie wpłynąć na wartość "salonowego" okazu. - Podejrzewamy, że był kupiony w celach inwestycyjnych. To był 1989 r., czasy były niepewne, okres transformacji ustrojowej, szalejąca inflacja, to miał być rodzaj lokaty - powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową.