Opublikowane w poniedziałek (16 października) rano sondaże late poll potwierdzają, że wynik niedzielnych wyborów znacząco zmieni układ sił w polskim parlamencie. Powołanie Sejmu nowej kadencji sprawi, że niektórzy z posłów będą musieli zakończyć pełnienie mandatu. Nie odejdą jednak z pustymi rękami. Prawo stanowi bowiem, że przysługuje im odprawa parlamentarna w niebagatelnej wysokości.
Z artykułu 39 Ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora dowiadujemy się, że "posłowi i senatorowi w związku z zakończeniem kadencji przysługuje odprawa parlamentarna w wysokości trzech uposażeń". Do jej pobrania nie są jednocześnie uprawnieni posłowie i senatorowie, którzy zostali wybrani na kolejną kadencję.
Artykuł 25 Ustawy określa, że uposażenie poselskie odpowiada 80 proc. wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu. Jak podaje strona Sejmu RP, obecna wysokość uposażenia wynosi 12 826,64 zł brutto. Oznacza to, że parlamentarzyści żegnający się z ławami poselskimi otrzymają na odchodnym odprawę w wysokości 38 479,92 zł.
Wyniki exit poll opublikowane w niedzielę o godzinie 21 wskazywały, że choć partia rządząca Prawo i Sprawiedliwość otrzymała zapewne najwyższą liczbę głosów, stronnictwa składające się na opozycję demokratyczną uzyskają znaczącą przewagę mandatów w Sejmie. Prognoza late poll sporządzona przez IPSOS dla stacji TVN, Polsat i TVP potwierdza ten scenariusz. Jej wyniki wskazują, że w niższej izbie parlamentu zasiądą przedstawiciele partii:
PiS miałoby więc uzyskać 198 mandatów, Koalicja Obywatelska 161 mandatów, Trzecia Droga 57 mandatów, Nowa Lewica 30 mandatów, a Konfederacja 14 mandatów. Zatem opozycja miałaby łącznie 248 mandatów, czyli większość. Według late poll frekwencja w wyborach wyniosła 72,9 proc. Oficjalne wyniki wyborów PKW ma podać we wtorek.