Ciemne chmury nad Obajtkiem? Nowa władza dostała "prezent" od Ziobry. "Nawet 25 lat więzienia"

Nad Danielem Obajtkiem, prezesem Orlenu, gromadzą się ciemne chmury. I to nie tylko dlatego, że PO obiecała rozliczenie go w swoich "100 konkretach". Okazuje się, że nowa władza dostała w tym kontekście cenny "prezent" od Zbigniewa Ziobry.
Daniel Obajtek
Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

"Rozliczymy wszystkie afery Daniela Obajtka, w tym sprzedaż udziałów w Rafinerii Gdańskiej" - napisała Platforma Obywatelska w swoich programowych "100 konkretach". Okazuje się, że w tym przypadku nowa władza otrzymała "prezent" od ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, bo Obajtkowi może grozić nawet... 25 lat więzienia. Nie mówiąc już o ogromnych karach finansowych. Ale po kolei. 

Zobacz wideo Fuzja Orlenu z Lotosem. Kowal: Lech Kaczyński nie wytrzymałby tego, co oni robią

Paliwowe cuda na Orlenie? Orlen może mieć "roszczenie" do Obajtka

Jak zauważa Business Insider, z pięciu lat szefowania Orlenowi przez Daniela Obajtka, Polacy zapamiętaj zapewne dwa cudy paliwowe - jeden z grudnia 2022 roku, gdy ceny paliw były wyjątkowo wysokie, oraz drugi, przedwyborczy, gdy ceny zostały mocno obniżone, a po wyborach znów poszły w górę. Jak wskazuje w rozmowie z Business Insiderem prof. prof. Michał Romanowski, adwokat, partner w kancelarii Romanowski & Wspólnicy, wykładowca prawa cywilnego, handlowego i rynku kapitałowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, by ktokolwiek poniósł za te działania odpowiedzialność, najpierw UOKiK musiałby udowodnić Orlenowi, że spółka naruszyła zasady konkurencji. Dopiero potem urząd może nałożyć na prezesa nawet 5 mln zł kary. 

Okazuje się, że to nie wszystko, bo Orlen może mieć "roszczenie" do byłego prezesa, a UOKiK nałożyć karę na Orlen w wysokości 10 proc. rocznego obrotu. - Skonsolidowane przychody Orlenu za 2022 r. to ok. 278 mld zł, a więc kara może wynieść blisko 28 mld zł - tłumaczy prof. Romanowski. Jeśli tak by się stało, to wtedy spółka może wystąpić do Obajtka z roszczeniem "na postawie art. 483 Kodeksu spółek handlowych". "Zgodnie z nim członek zarządu, odpowiada wobec spółki za szkodę wyrządzoną działaniem lub zaniechaniem sprzecznym z prawem, lub postanowieniami statutu spółki, chyba że nie ponosi winy" - czytamy na BI.

"Obajtek nie ma kompetencji, nominat PiS"

- Blisko 100 lat temu prof. Aleksander Doliński, twórca projektów ustaw m.in. o spółce akcyjnej, znawca też prawa austriackiego, pisał, że członek zarządu jest sam sobie winien, jeżeli podjął się pełnienia funkcji, do której kompetencyjnie nie dorósł i nie zwalnia go to z odpowiedzialności. Prawo spółek wymaga zaś, aby zarządzający spełniał dwa kryteria: kompetencji i wiarygodności, bo to w jego rękach są pieniądze akcjonariuszy. Kariera Daniela Obajtka dowodzi zaś, że nie ma kompetencji do pełnienia funkcji prezesa Orlenu. W wywiadzie dla Onetu przyznał, że nie jest menedżerem z rynku, ale z nominacji partii PiS oraz że zarządza Orlenem w celu realizacji polityki gospodarczej PiS. Po pierwsze, zarządzający ma obowiązek kierować się interesem akcjonariuszy, a nie partii politycznej, w tym rządzącej. Po drugie, aby zlecać analizy i oceniać ich wartość trzeba posiadać kompetencje profesjonalne. Spółką zarządza zarząd, a nie doradcy - wyjaśnia prof. Romanowski.

BI przypomina, że na koncie Obajtek ma m.in także:  sprzedaż 30 proc. udziałów Rafinerii Gdańskiej Saudi Aramco, co dało saudyjskiej spółce kontrolę nad Rafinerią, kupno Polska Press wbrew interesowi akcjonariuszy, czy inwestycję w rozbudowę elektrowni Ostrołęka.

BI: Nawet 25 lat więzienia za szkodę majątkową spółki

Bussines Insider podaje, że zanim dojdzie do rozliczenia paliwowych cudów, wcześniej Daniel Obajtek może mieć proces karny. I tutaj ewentualny nowy rząd, na którego czele ma stanąć Donald Tusk, otrzymuje niespodziewany "prezent" od Zbigniewa Ziobry. Chodzi o art. 296 Kodeksu karnego, zgodnie z którym kto zarządzając spółką wyrządza jej znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności. "Prezesowi grozi nawet 25 lat więzienia" - czytamy na portalu.

- Od 1 października za sprawą nowelizacji przygotowanej przez resort Zbigniewa Ziobry w przypadku mienia wielkiej wartości kara może wynieść do 25 lat więzienia. Tak przewiduje art. 306b Kk. Zgodnie z nim za decyzję gospodarczą, która przyniesie spółce stratę powyżej 5 mln zł, członek zarządu może stracić wolność na okres od 3 do 20 lat, a powyżej 10 mln zł - od 5 do 25 lat! Pamiętajmy, że niedawna nowela kodeksu spółek handlowych ministrów Sasina i Kowalskiego daje prokuratorowi kompetencję określania, co leży w interesie spółki. Co więcej, za sprawą październikowej nowelizacji prokuratura wszczyna śledztwo na wniosek wspólnika, akcjonariusza lub udziałowca pokrzywdzonej spółki – tłumaczy prof. Romanowski.

Nowy rząd i "tsunami" ekspertów w spółkach

Tymczasem opozycyjni jeszcze koalicjanci nie ukrywają, że szykują się do ostrego "czyszczenia" w spółkach Skarbu Państwa po ewentualnym utworzeniu rządu. Miotła, która ma "posprzątać" kadry po PiS, wkrótce ma zostać wprawiona w ruch. Bo, jak zapowiadała KO w swoich programowych 100 konkretach: "w spółkach z udziałem Skarbu Państwa zwolnimy wszystkich członków rad nadzorczych i zarządów". Na pierwszy ogień ma iść właśnie Orlen i TVP. - Daniel się chyba trochę stresuje, był ważnym elementem kampanii. Tak naprawdę to wiele spraw, które się działy wokół Orlenu, powinniśmy rozliczyć sami. Może wtedy nie byłoby tego bałaganu z paliwem przed wyborami. Myślę, że w ABW nowa ekipa znajdzie mnóstwo ciekawych analiz i materiałów dotyczących Lotosu i Orlenu - mówiła osoba zbliżona do rządu. Na ten temat więcej czytaj TUTAJ.

Borys Budka z PO nie ukrywał z kolei w rozmowie z Wirtualną Polską, że jeśli rząd koalicji opozycyjnej uzyska wotum zaufania, to należy spodziewać się wielkiej "czystki". Zdaniem polityka, spółki Skarbu Państwa były mocno zaangażowane w kampanii wyborczej na rzecz PiS i po utworzeniu rządu przez dotychczasową opozycję "tam będzie tsunami ekspertów, a ci, którzy wydatkowali środki ze spółek niezgodnie z prawem, muszą wiedzieć, że to wszystko zostanie rozliczone". - Przypomnę, że choćby spółki energetyczne to był przedmiot wojenek w ramach Zjednoczonej Prawicy. Dostawał stanowisko ten od Ziobry, ten od Morawieckiego, ten od Szydło. to był podział łupów, gdzie nie liczyły się kwalifikacje - powiedział polityk KO. Więcej na ten temat czytaj TUTAJ.

Więcej o: