Turecki bank centralny w komunikacie poinformował, że jest gotowy do dalszych podwyżek stóp procentowych w celu ograniczenia inflacji konsumenckiej (CPI), która we wrześniu osiągnęła poziom 61,53 proc. i oczekuje się, że jeszcze wzrośnie do końca roku - podaje Reuters.
W sondażu Reutersa większość ekonomistów przewidywała podwyżkę właśnie o 500 punktów bazowych, podczas gdy czterech wskazało na 250-punktową podwyżkę i jeden na 300. Bank centralny "zdecydował o kontynuowaniu procesu zacieśniania monetarnego w celu jak najszybszego ustalenia kursu deinflacyjnego, zakotwiczenia oczekiwań inflacyjnych i kontrolowania pogorszenia zachowań cenowych" - napisano w komunikacie.
W ciągu dwóch lat turecka lira osłabiła się o około 70 proc., głównie ze względu na długoletni sprzeciw prezydenta Rcepa Tayyipa Erdogana wobec wysokich stóp procentowych i nacisków na bank centralny. Turecki prezydent przez lata przekonywał, by stopy procentowe obniżać - mówił na przykład, że stopy procentowe "są matką i ojcem wszelkiego zła… i powodują inflację". A jeszcze wiosną tego roku zapewniał, że stopy będą spadać "tak długo, jak będę u władzy". Tymczasem poparcie Erdogana dla niskich stóp procentowych pod koniec 2021 r. spowodowało wzrost inflacji powyżej 85 proc. w ubiegłym roku.
Turecki prezydent ostatecznie w czerwcu powierzył kierowanie Bankiem Centralnym Republiki Tureckiej Hafize Gaye Erkan - to absolwentka Princeton i była bankierka z Wall Street - pracowała jako dyrektorka m.in. w Goldman Sachs. Więcej na ten temat czytaj TUTAJ. Od tego momentu bank centralny ruszył do ostrej walki z galopującą inflacją, która według Reutersa może na koniec roku osiągnąć poziom 68 proc. Turcja ma najwyższy wzrost cen od 27 lat - ceny żywności poszły w górę o 70 proc., wydatki na zdrowie to wzrost o 80 proc., a restauracje i hotele o 90 proc.