- Obserwujemy spadek zapotrzebowania na węgiel trochę wyższy od tego, który był przewidywany i planowany - mówił w rozmowie z Polską Agencją Prasową prezes PGG Tomasz Rogala, cytowany przez bankier.pl. - Rynek węgla się kurczy, zapotrzebowanie na węgiel spada, a tempo odejścia od niego jest wysokie - wskazał.
Ten rok prawdopodobnie spółka zakończy z produkcją rzędu 21 mln ton. To ok. 2,5 mln ton węgla mniej niż pierwotnie planowano. Spadek w zapotrzebowaniu na węgiel jest bardzo wyraźny - w zeszłym roku kopalnie Polskiej Grupy Górniczej wykopały 22,5 mln ton, ale już na przyszły rok prognozują ok. 20 mln ton węgla. Luka powstałą w tym roku ma również odzwierciedlenie w finansach firmy. Przychody będą mniejsze o ok. 1 mld zł.
Prezes Tomasz Rogala w rozmowie z PAP zapewniał, że mimo to spółka planuje dotrzymać zobowiązania i nie pobierać subwencji za rok 2023. Umowa społeczna z 2021 roku umożliwia bowiem subwencjonowanie kopalń w postaci budżetowych dopłat do redukcji zdolności produkcyjnych. Problem może pojawić się jednak w następnym roku. - W przyszłym roku subwencja będzie potrzebna. To, w jakiej finalnej kwocie ona zostanie zrealizowana, będzie zależało od wielu czynników, które zmieniają się w czasie - wskazał. Polska Grupa Górnicza w ubiegłym roku z tytułu subwencji otrzymała ok. 1,4 mld zł.