W Szanghaju o godzinie 00:10 27 października chińscy lekarze, mimo licznych prób ratowania życia, stwierdzili zgon 68-letniego Li Keqiang’a. Jako przyczynę uznano "nagły atak serca". Chińskie media społecznościowe zalała fala żalu, a niektóre strony rządowe stały się czarno-białe na znak żałoby. Li był premierem i szefem chińskiego gabinetu do marca tego roku, gdy ustąpił ze wszystkich stanowisk politycznych.
"Li, niegdyś postrzegany jako czołowy pretendent do przywództwa Partii Komunistycznej, został w ostatnich latach odsunięty na bok przez prezydenta Xi Jinpinga" - czytamy w Agencji Reutera. Xi domagał się większej roli państwa w gospodarce. Osadzał na kluczowych stanowiskach swoich ludzi i ograniczał możliwości Li. Ten z kolei miał być zwolennikiem gospodarki rynkowej.
Powstało nawet pojęcie "indeks Li Keqianga dla Chin". "Wskaźnik" ten, stworzony przez "The Economist", pozwalał mierzyć wolumen ładunków kolejowych, zużycia energii elektrycznej i pożyczek wypłacanych przez banki. Były to trzy rzeczy, na których najbardziej zależało byłemu premierowi Chin. Mówiło się także o "likonomii", czyli polityce gospodarczej polegającej na reformach strukturalnych i redukcji zadłużenia.
Oficjalnie między Xi Jinpingiem a Li Keqiangiem nie doszło do starcia, ale przy okazji śmierci tego drugiego media przypominają sytuację, która miała być ukrytą krytyką nowej polityki Chin. W sierpniu 2022 roku, gdy Li Keqiang składał kwiaty pod pomnikiem Denga Xiaopinga - przywódcy, który wprowadził reformy transformacyjne w chińskiej gospodarce, powiedział, że "reformy nie ustaną. Jangcy i Żółta Rzeka nie zmienią kursu". Jego wypowiedź ocenzurowano i uznano za wrogą wobec przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej.
"Li był postrzegany jako pragmatyczny przywódca i zachęcał do reform gospodarczych, a przy tym był znacznie mniej ideologiczny niż ci z obozu Xi Jinpinga. Niestety, głos Li został odsunięty na bok jako premiera i skutecznie uciszony, a następnie w zeszłym roku usunięty i zastąpiony przez ludzi Xi" - wskazywał James Zimmerman, były prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Chinach. "Jego odejście jest znaczącą stratą dla umiarkowanych głosów w kierownictwie partii" - dodawał.