Paweł Borys tłumaczy "dziurę Morawieckiego". "Pacjent jest zdrowy, ale mógłby się lepiej odżywiać"

Według Pawła Borysa, szefa Polskiego Funduszu Rozwoju, ocena tanu finansów publicznych zależy od tego, czy "ktoś lubi obecny rząd, czy nie lubi". Dodał on także, że straszenie złym stanem finansów publicznych nie jest dobre też z perspektywy inwestorów na rynkach finansowych.
Paweł Borys
Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

- Pacjent jest zdrowy. Oczywiście jest trochę zmęczony, mógłby się lepiej odżywiać i trochę popracować nad kondycją, ale absolutnie stan finansów publicznych jest dobry" - mówił Paweł Borys w RMF FM. M.in. w ten sposób skomentował opinie niektórych polityków opozycji, którzy wytykali PiS fatalny stan finansów publicznych po 8 latach rządów. Wśród nich była m.in. Izabela Leszczyna, która mówiła o tzw. dziurze Morawieckiego. Czytaj więcej na ten temat TUTAJ.

Zobacz wideo Tomasz Siemoniak: Pieniądze z KPO są już politycznie odblokowane

Borys: W finansach mało przestrzeni na to, by obniżać podatki

- A propos tej "dziury". Oczywiście, że gdyby rząd stwierdził: wydajemy połowę mniej, albo wydajemy tyle, co Niemcy na obronność, to ten deficyt byłby o połowę niższy. Ja nie wiem czy takie pomysły jak kwota wolna od podatku, to jest w tej chwili najważniejsza rzecz, która powinna się przydarzyć - m.in. w ten sposób prezes PFR skomentował przedwyborcze obietnice KO, która chce podnieść kwotę wolną od podatku z 30 tys. zł do 60 tys. zł.

Paweł Borys dodał jednocześnie, że w finansach publicznych jest obecnie mało miejsca, na to żeby jeszcze obniżać podatki, czy zwiększać dodatkowo wydatki. Stąd Platformie Obywatelskiej będzie ciężko zrealizować to, co zapowiadała w swoich "100 konkretach". - Sporo jest takich wypowiedzi dzisiaj, mam wrażenie, że takich politycznych, wskazujących na to, że było bardzo źle. To wynika z faktu, że rzeczywiście aktualny rząd miał pewien plan - dużo wydawał na programy społeczne, zwiększył istotnie wydatki na obronność, z 50 mld kilka lat temu na ponad 150 mld. I rzeczywiście w tych finansach publicznych nie ma za dużo przestrzeni na to, żeby jeszcze obniżać podatki czy zwiększać dodatkowe wydatki. Jeżeli w kampanii "100 konkretów" (Koalicji Obywatelskiej), to jest wydatek rzędu 100 mld zł, to po prostu jest to bardzo trudno teraz pogodzić - ocenił szef PFR w RMF FM. 

Według niego oceny stanu finansów publicznych zależą od tego, czy "ktoś lubi obecny rząd, czy nie lubi". - - Jestem ekonomistą i powołam się może na takie niezależne oceny. Są agencje ratingowe, to są takie światowe organizacje, które profesjonalnie oceniają wiarygodność finansów publicznych. Agencje ratingowe podniosły ocenę wiarygodności polskich finansów publicznych w ostatnich 6 latach, do tzw. A-. To jest taka czwórka z plusem, a co więcej mają taką perspektywę stabilną. Może być pozytywna, negatywna i stabilna - dodał Borys.

Zaapelował też, by "nie straszyć stanem finansów publicznych", bo może mieć to spowodować negatywne reakcje ze strony zagranicznych inwestorów. -Trzeba mieć świadomość, że obecny deficyt budżetowy jest na poziomie ok. 4,5 proc. PKB, w przyszłym roku będzie podobnie. A średni deficyt w latach 2010-2015 był na tym samym poziomie - powiedział. 

Czego PiS nie zrobił przez 8 lat, a powinien?

Borys został także zapytany o to, czego odchodzący rząd Prawa i Sprawiedliwości nie zrobił przez ostatnie osiem lat, a powinien. - Moim zdaniem to, co rzeczywiście w tej polityce gospodarczej, zwłaszcza w finansach publicznych się nie udało, to uproszczenie systemu podatkowego. Ja akurat jestem zwolennikiem jednolitej daniny. To znaczy, że płacimy jedną kwotę, a państwo już sobie samo rozdziela pieniądze na ZUS, podatek dochodowy itd. - powiedział Borys. - Uważam, że podatki powinny być proste - dodał.  

Więcej o: